Home»Życie»Domek na wsi

Domek na wsi

0
Shares
Pinterest Google+

Całe życie mieszkałem w bloku w dużym mieście. Teraz przeniosłem się pod miasto, do małego domku. Nie zdawałem sobie sprawy z tego, jak wielka będzie to zmiana.

W bloku nie musiałem się martwić o ciepłą wodę. Odkręcałem kran i leciała. Nie musiałem martwić się o kanalizację. Spuszczałem wodę w kiblu i już. Brałem kąpiel, czy zmywałem, a woda potem znikała. Nie interesowało mnie, jak i dokąd. Gdy robiło się zimno, administracja włączała centralne ogrzewanie i po prostu kaloryfery zaczynały grzać. Wyrzucałem śmieci do zsypu i już. Wszystko robiło się samo, bez mojego udziału.

A teraz przeprowadziłem się do, niedużego co prawda, domku. I nagle okazuje się, że nic nie jest tak proste, jak mi się wydawało. Wodę lepiej oszczędzać. Raz, że musi się nagrzać, więc może też zabraknąć. Dwa, że jak napełnię zbyt szybko zbiornik, to albo szambo wybije albo częściej będę musiał opróżniać, czyli więcej zapłacę. Jeśli nie napalę w piecu, to zmarznę. A palenie okazuje się być zajęciem znacznie bardziej skomplikowanym niż mi się wydawało. No, i trzeba zamówić węgiel i drzewo, sprzątać popiół, i takie tam. Ale za to, jak już udało mi się w końcu pierwszy raz rozpalić, to dumny byłem jak paw. Jeśli nie dba się o regularne ogrzewanie, to mury się wyziębiają, i trzeba więcej się napracować, by znów było ciepło.

Ale coś za coś. Napracuję się, ale mam spokój. Ciszę. Wychodzę przed dom i patrzę na gwiazdy. A już niedługo będę mógł zająć się kopaniem ogródka i patrzeć, jak rosną warzywa. A i sąsiedzi inni. W bloku większości sąsiadów nie znałem. Tu, zaraz po wprowadzeniu się poznałem wszystkich, choć niewielu ich było. I od razu pospieszyli z pomocą. Pożyczyli drewno, bo okazało się, że nie ma zapasów, pomogli rozpalić w piecu, pokazali, jak to wszystko działa, podpowiedzieli, co i gdzie załatwiać. A jeszcze usłyszałem „sąsiad, będziesz potrzebował podjechać, coś kupić, mów, pożyczę auto”.

PS. Nie, to nie jest zdjęcie mojego domku. Mój jest mniej urokliwy.

(Visited 670 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Eksperci od papiestwa

Następny tekst

Czarne złoto