Home»Życie»Małe szczęścia

Małe szczęścia

0
Shares
Pinterest Google+

W piecu napalone. Pogoda za oknem taka sobie, ale kiedyś przecież się poprawi. Tuż obok mojego ogrodu spacerował sobie dziś bażant. Chciałem zrobić mu zdjęcie, ale odleciał sobie. Może niczym prawdziwy Indianin wierzył, że fotografia kradnie duszę? Po drodze do sklepu podziwiałem stado kaczek. One mnie też chyba podziwiały, ale podejść nie chciały. Pewnie wyczuły, że i tak nie mam dla nich nic smakowitego.

W sklepie wypatrzył mnie chleb. Szedłem między rzędami regałów, a on, ten chleb, sobie leżał na półce. I tak, leżąc, roztaczał świeżą, smakowitą woń. I tak leżąc wyglądał krucho i świeżo. I tak leżąc wołał całym sobą „chcesz mnie kupić”. I kupiłem.

Kroiłem go w domu w grube pajdy, smarowałem masłem i tak jadłem. Wbijałem zęby w kruchą skórkę, wdychając zapach świeżego pieczywa, smakowałem miąższ. Przymykałem oczy, koncentrując się na smaku i zapachu. Tak. Właśnie tego było mi trzeba.

Przypomniał mi się przeczytany kiedyś wywiad z księdzem Józefem Tischnerem. Mówił wtedy, że problemem ludzi jest dążenie do szczęścia. Wyobrażają je sobie jako jakieś wielkie niesamowite przeżycie, choć sami do końca nie wiedzą, jakie. I cały czas do tego przeżycia dążą. Nie zauważają, że szczęście jest w codziennych chwilach. Przez to dążenie do szczęścia samo szczęście nam umyka.

A to była właśnie moja chwila. Skromniutki, wynajęty domek na wsi z ogrodem, w którym będzie można pracować, gdy się troszkę ociepli, ciepły piec, koty. I właśnie smak i zapach świeżego chleba z masłem. Niby drobnostki. A moje małe wielkie szczęścia.

Szukałem tego wywiadu z księdzem Tischnerem, żeby rzetelnie wkleić dokładny cytat, ale nie znalazłem. Znalazłem za to wiersz innego księdza. Księdza Jana Twardowskiego. Obaj już nie żyją. Brakuje ich mądrości i zamiłowania do prostoty. Postanowiłem sam sobie zadedykować wiersz księdza Twardowskiego.

ks.Jan Twardowski

Rachunek dla dorosłego

Jak daleko odszedłeś
od prostego kubka z jednym uchem
od starego stołu ze zwykłą ceratą
od wzruszenia nie na niby
od sensu
od podziwu nad światem
od tego co nagie a nie rozebrane
od tego co za wielkie nie tylko z daleka ale i z bliska
od tajemnicy nie wykładanej na talerz
od matki która patrzyła w oczy żebyś nie kłamał
od pacierza
od Polski z raną
ty stary koniu

(Visited 51 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Czarne złoto

Następny tekst

Mydlane mądrości na kryzys