Home»Biznes»Przypowieść o zrębkach wędzarniczych

Przypowieść o zrębkach wędzarniczych

0
Shares
Pinterest Google+

Prezes firmy produkującej, przepraszam za wyrażenie, zrębki wędzarnicze siedział w swoim gabinecie, rozparty na swoim prezesowskim skórzanym fotelu, opierając dłonie o swoje wielkie mahoniowe biurko. Siedział tak sobie i dumał.

A gdy tak siedział i dumał, nagle doznał iluminacji. I zawołał prezes głosem gromkim:

– Pani Krysiu, pani zawoła tu pana Arka.

Albowiem specjalistą od marketingu był pan Arek. I przybył pan Arek przed oblicze prezesa, przybierając wyraz twarzy głupawy, jaki winien mieć pracownik przed obliczem szefa, a przyszło mu to bez trudu większego, jako że prezes z zasady zatrudniał ludzi głupszych od siebie, aby jego pozycji i mądrości nikt nie podważał, choć znalezienie głupszych łatwym nie było.

– Panie Arkadiuszu – zagaił prezes, patrząc wzrokiem dobrotliwym – Musimy zwiększyć sprzedaż naszych zrębków wędzarniczych, albowiem doskonałej jakości one są. Może by jakąś reklamę zaprojektować i zamówić? Tylko żeby drogo nie było, albowiem kryzys jest i oszczędzać musimy.

– Zaprawdę wielki jest geniusz pana prezesa – pokłonił się w pas uniżenie pan Arek – Nowinę dobrą głosić tu panu prezesu mogę, albowiem szwagier mój komputer ma i projektował już reklamę dla położonego tuż obok domostwa jego sklepu warzywnego i agencję reklamową otworzył w związku z tym. Dziś jeszcze szwagra zawezwę i przygotowanie reklamy mu nakażę.

I udał się pan Arek do szwagra swego Sebastiana, gdyż posiadał on komputer i starą wersję programu Corel Draw i słowa prezesa mu przekazał.

Usiadł więc Sebastian, szwagier pana Arka, dumny właściciel agencji Seba Adwertajzing Poland. A wiedział on, że najlepiej zawsze w reklamie gołą damską dupę pokazać, albowiem dupa damska ładną jest i podobać się będzie prezesowi. Wyszukał więc Sebastian zdjęcie w internetach i odnalazł zdjęcie Pani Krysi, sekretarki Prezesa, i do Corela je wstawił. I dodał jeszcze zdjęcie produktu. I tekst dodał Sebastian do tego, który Pan Arek napisał.

No, i taka w skrócie jest zapewne historia tego czegoś, co zamieściłem wyżej, a co trudno nawet nazwać reklamą.

(Visited 26 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Smuteczek. Nie ma starszych tekstów.

Następny tekst

Galeria sztuki zakupów