Home»Społeczeństwo»Hejtujemy papieża Franciszka

Hejtujemy papieża Franciszka

0
Shares
Pinterest Google+

Od pierwszego, wypowiedzianego z watykańskiego balkonu, „dobry wieczór” z sympatią i nadzieją obserwuję nowego papieża Franciszka. Jakże różny wydaje się on na tle celebrującego monarsze rekwizyty i rytuały poprzednika.

Wydawałoby się, że w Polsce nowy papież powinien budzić szczególną sympatię. Już w tym pierwszym wystąpieniu nawiązał wszak do pierwszych słów wypowiedzianych do wiernych po wyborze Jana Pawła II, mówiąc, iż kardynałowie wezwali go z daleka.

Stawiamy pomniki Janowi Pawłowi II, zapominając, że on sam wielokrotnie takim praktykom się sprzeciwiał. Zapominamy, że, zwłaszcza w okresie przed zamachem, gdy jeszcze nie miał takich problemów ze zdrowiem, słynął z łamania ceremoniału, dystansu do siebie i poczucia humoru.

janpawel2

 

Papież Franciszek od samego początku, co widać gołym okiem, postawił na prostotę, skromność. Obrazuje to już prosty strój, w jakim przywitał się z wiernymi po wyborze i słowa, którymi się przywitał. Odmówił zamieszkania w papieskich apartamentach, a w hotelu, w którym mieszka, je śniadania z innymi, codziennie odprawia msze, w czasie których wygłasza spontaniczne homilie. Na każdym kroku czyni gesty pokory i skromności.

Ktoś powie, że tak, „czyni gesty”, ale to tylko gesty. Niby tak. Ale przecież właśnie poprzez te gesty, poprzez osobisty przykład najlepiej może wskazywać sposób postępowania innym. Cóż warte byłyby napomnienia, by żyć skromnie, gdyby tych gestów nie było? Wiemy też z wielu relacji, że nie jest to poza przybrana po konklawe, ale konsekwentny sposób funkcjonowania, który towarzyszył mu przed wyborem na papieża.

Ostatnio furorę w sieci zrobiło zdjęcie papieża, który wsiada do samolotu niosąc aktówkę. Wiele osób uznało to zdjęcie za symboliczne. Papież pracujący. Papież, który rezygnuje z obsługi. I to były, jak sądzę, poprawne interpretacje. Nawet jeśli był to pewien gest, troszkę „pod publiczkę”. Jakże często zdarzało mi się widzieć rozmaitych dostojników, którzy nie potrafili nieść sami płaszcza, teczki, czy komórki, ale musiał robić to ich asystent. Widziałem ludzi, którzy kiedyś byli normalni, a po wyborze czy powołaniu na Super Ważne Stanowisko (np. sołtysa wsi Pierdziszewo Dolne) nagle obrastali w piórka.

Ludzie w różnych krajach udostępniali to zdjęcie, wyrażając swoją sympatię. A co u nas?

komentarze

 

Nie miałem ani odwagi, ani ochoty czytać komentarzy w innych serwisach. Natemat.pl, z którego pochodzi screen, i tak ma stosunkowo delikatne komentarze, pewnie za sprawą synchronizacji z Facebookiem. Od razu przypomina mi się żart z lat 80.

Generał Jaruzelski prosi Pana B.ga: „Panie B.że, tak się staram, a moi rodacy ciągle mnie nienawidzą. Może byś mi jakoś pomógł? Może jakiś cud albo co”” Pan B.g zasępił się na chwilę, po czym mówi: „Dobra, generale, zrobimy to, co sprawdzone i działało: będziesz chodzić po wodzie”. Idzie więc sobie Jaruzelski środkiem Wisły wzdłuż brzegu, a Polacy stoją na moście i komentują: „Patrz, jaki cienias, nawet pływać nie umie”.

Kiedyś robiono badania, porównując emocje w komentarzach pod tą samą informacją w różnych krajach. Nie mogę znaleźć tych badań, ale, o ile pamięć mnie nie myli, chodziło o news dotyczący ciąży ówczesnej francuskiej minister sprawiedliwości. W większości krajów dominowały wpisy z gratulacjami. A u nas? „To co z niej za matka, jak się polityką zamiast dzieckiem zajmuje?” Na zmianę z: „To, co z niej za minister, jak się zajmuje dzieckiem zamiast pracą?”.

I te komentarze pod fotografią papieża brzmią bardzo podobnie. Żeby było zabawniej, idę o zakład, że ci, którzy dziś wypisują androny, będą ekscytować się i witać gorąco Franciszka, gdy przyjedzie do Polski.

Ci sami, którzy w domu narzekają na swoich proboszczów, równocześnie obrzucają w sieci łajnem księdza Wojciecha Lemańskiego, który odważył się wyłamać ze schematu i – jak twierdzą jego parafianie – być proboszczem dobrym.

Pisanie tego tekstu troszkę rozciągnęło mi się w czasie. I w trakcie tego pisania znalazłem relację ze spontanicznego spotkania Franciszka z młodymi Argentyńczykami podczas Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro, a w niej wezwanie papieża skierowane do młodzieży:

Coś wam powiem. Wiecie, czego oczekuję po tych Światowych Dniach Młodzieży w Rio [to właśnie z ich powodu papież udał się do Brazylii, gdzie przebywa od wtorku do niedzieli]? Chcę, byście poszli na ulice robić raban. Chcę rabanu w waszych diecezjach. Chcę, żeby Kościół wyszedł na ulice. Żeby odrzucił ziemską powłokę, wygodę, klerykalizm, żebyśmy przestali zasklepiać się w sobie. Parafie muszą wychodzić na ulice; w przeciwnym razie staną się organizacjami pozarządowymi. A Kościół nie może być organizacją pozarządową! (…) Niech biskupi i księża mi wybaczą, jeśli młodzież zrobi im raban. Ale taka jest moja rada…

Wierni z diecezji prasko-warszawskiej, kierowanej przez arcybiskupa Henryka Hosera , powinni sobie wziąć słowa papieża głęboko do serca i aktywnie odpowiedzieć na jego wezwanie.

Tak się zastanawiam: Czy kardynałowie na pewnie byli świadomi, co robią, gdy wybierali takiego papieża? Bo o tym, że wybrali dobrze, to akurat jestem przekonany. Ponoć biskupi i prałaci słuchali tej spontanicznej homilii z przerażeniem…

(Visited 103 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Lepsza wielka cukinia niż wielki świat

Następny tekst

Pamiętam moje koty