Home»Życie»Wschód słońca

Wschód słońca

0
Shares
Pinterest Google+

Wschód słońca był dziś o godzinie 4:19. Największe okno przesłonięte było na noc ciemną roletą, ale przez 2 małe okienka promienie wdarły się do domu. I choć położyłem się spać dość późno, to światło obudziło mnie. Próbowałem jeszcze spać. Odwracałem się do ściany, zakrywałem głowę kołdrą. Wytrzymałem tak pół godziny, przysypiając na chwilę, by zaraz obudzić się znowu. Nie pomogły nawet koty, choć cała piątka spała , pomrukując cicho i grzejąc swym miękkim, futrzanym ciepłem.

Podniosłem się więc, założyłem kapcie i po skrzypiących schodach zszedłem na dół. Zerknąłem na zegarek: godzina 4:40. Za oknem radośnie świergotały ptaki, a jasne już niebo mieniło się jeszcze wieloma odcieniami wschodzącego słońca.

Wyszedłem na nieduży taras. Poza ptakami nie było jeszcze słychać innych dźwięków. Sąsiedzi jeszcze spali. Rozejrzałem się po ogródku. Wspinająca się po metalowej konstrukcji wzdłuż ścieżki fasola nie otworzyła jeszcze swoich białych kwiatów. Dalej nieco groszek o liściach nieco ciemniejszych też piął się po konstrukcji, ale jego białe drobne kwiatki otwierały się już na promienie słońca. Prostopadle do ścieżki nasturcje pokazywały coraz liczniej swe piękne żółte i czerwone kwiaty. Powoli zawiązywały się już cukinie i kabaczki, ich żółte kwiaty o tej porze zamknięte chowały się wśród wielkich liści, na których połyskiwała rosa. Za nimi po ziemi wiły się liściaste gałęzie ogórków.

Zakwitły sałaty, chyba pierwszy raz widziałem je takie, do tej pory znałem je jako liściaste kule ze sklepu, ale obrodziły tak licznie, że nie nadążaliśmy z ich jedzeniem. Między nimi rosły małe rzodkiewki. Obok rzodkiewki, wysiane wcześniej, urosły do rozmiarów gigantycznych i też zaczęły kwitnąć. Na przywiązanych do patyków krzakach pomidorów pojawiły się już owoce, jeszcze zielone, ale z dnia na dzień rosły i pewnie już niedługo zaczną nabierać czerwonego koloru. Najbliżej tarasu coraz mocniej rosła maciejka. Pewnie też niedługo zakwitnie.

Usiadłem sobie przy wystawionym na taras stole z komputerem i obserwowałem otoczenie. Bezchmurne niebo stawało się coraz mniej czerwone, a coraz bardziej rozświetlone słonecznymi promieniami. Na furtce usiadły sikorki. Przylatują tu dość często i w rurach stanowiących filary furtki szukają robaczków na śniadanie. Muszą znajdować, skoro lubią tu wracać.

Ten dom budował ktoś, kto powinien mieć całkowity zakaz sięgania po jakiekolwiek narzędzia. Ciągle okazuje się, że coś jest nieprzemyślane, głupio zaprojektowane i jeszcze głupiej wykonane. Ostatnio okazało się, że studnia jest zbyt płytka, po parodniowych opadach podeszła wodą gruntową. I zamiast doskonałej wody nagle znalazła się rdzawa, ledwo nadająca się do mycia, o piciu nawet nie mówiąc.

Ale rozejrzałem się znów dookoła i pomyślałem sobie: Jakie to ma znaczenie? Wodę w pięciolitrowych butlach kupiłem za 1,90 zl i przywiozłem w bagażniku skutera. Takie problemy można rozwiązać. A za to spełniło się moje marzenie o domku z kawałkiem uprawnej ziemi. I cóż z tego, że ta ziemia jest gliniasta, a domek to jedna wielka techniczna niedoróbka? I w dodatku wynajęty. I nieduży, bo wybudowany w ramach ogródków działkowych. Chciałem domek? Jest domek. Chciałem ogródek? Jest ogródek. Chciałem móc wyjść na taras o wschodzie słońca? I wychodzę. A że taras malutki? Ja też znów taki duży nie jestem.

Dziś znów będę siedział, może na tarasie, jeśli pogoda pozwoli, a może w domku, będę pisał albo projektował, próbując zarobić parę groszy. No, tak. Z pieniędzmi krucho. No, to krucho. Nie można mieć wszystkiego. Mam domek, taras, ogród, warzywa w ogrodzie. Mam pięć kotów. Mam obok siebie Kobietę, która mnie kocha i którą kocham, na którą, o czym mogłem się przekonać wiele razy, mogę liczyć, również wtedy, gdy nie jest kolorowo. To czego jeszcze mogę chcieć?

PS. Nie, to nie jest zdjęcie z mojego tarasu. Zdjęcie pochodzi z SXC.hu

(Visited 70 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Dzień Dziecka

Następny tekst

Niebo w gębie