Home»Blogowanie»Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie…

Bo ja jestem, proszę pana, na zakręcie…

0
Shares
Pinterest Google+

Natalia Hatalska przestrzega na swoim blogu, że blogosfera znalazła się na zakręcie. Pytanie tylko, czy zakręt na drodze jest czymś zaskakującym, a tym bardziej – niewłaściwym? Hatalska pisze między innymi:

Nie da się ukryć, że blogosfera w Polsce jest dziś na zakręcie. Wiele jest wokół niej negatywnych emocji, zarzutów o utracie wiarygodności, nastawieniu na autopromocję zamiast na treści, braku pokory etc. etc. Wymieniać można by długo.

Takie zarzuty towarzyszą tzw. tradycyjnym mediom od dawna. I jakoś media żyją. Wielu wieszczy ich rychły koniec. Warto jednak przypomnieć, że koniec książek wieszczono już, gdy upowszechniała się prasa, koniec prasy – gdy powstało radio, radia – gdy powstała telewizja, itd.

Negatywne emocje? A co nie wywołuje w Polsce negatywnych emocji? Nie wiem, co takiego w nas, Polakach, jest, ale niemal wszystko wywołuje w nas negatywne emocje, niemal o wszystko potrafimy skoczyć sobie nawzajem do gardeł.

Utrata wiarygodności? Realizowane cyklicznie przez profesora Janusza Czapińskiego badania „Diagnoza społeczna” stale pokazują, że jesteśmy społeczeństwem o wyjątkowo niskim poziomie wzajemnego zaufania. Nie ufamy nikomu, więc i blogerom też. Jasne, sprawa taka jak afera z Sokołowem, wizerunkowi blogosfery nie służą, ale nie przesadzajmy. Media tradycyjne skurwiły się już dawno.

Nastawienie na autopromocję zamiast na treści? Tak, to prawda, to bywa irytujące. Z drugiej strony – kto ma promować blogera, jeśli nie on sam? I czym, jeśli nie autopromocją, zajmują się media tradycyjne? Czym, jeśli nie autopromocją, są teksty „powiedział nam” w gazetach? Problemem nie jest autopromocja jako taka, a raczej – proporcje.

Brak pokory. Wobec kogo ma być pokorny bloger? I dlaczego właściwie ma być pokorny? Brak pokory, pewna doza narcyzmu, tupetu i zarozumialstwa jest wręcz wpisana w istotę blogowania, które zaczyna się wszak od tego, że ktoś dochodzi do wniosku, że to, co go spotyka, czy jego przemyślenia są warte tego, by o nich pisać i by inni je czytali.

Blogosfera z egzotycznej ciekawostki zaczęła zmieniać się w normalną część rynku mediów. Pojawiły się, na razie optymistycznie niewielkie, ale jednak coraz większe pieniądze. Naturalną koleją rzeczy jest to, że w rozwoju blogosfery pojawiły się zawirowania.

Naturalnym etapem, czy to się komuś podoba, czy nie, będzie jakaś forma porządkowania rynku. Może przybrać ona formy regulacji prawnej lub samoregulacji. To drugie byłoby zapewne dla branży lepsze. Kiedy bowiem politycy próbują regulować cokolwiek, co ma związek z internetem, na ogół wychodzi im niestrawny pasztet.

(Visited 75 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Zaułki niepamięci

Następny tekst

Bariera niedotykalskiego