Home»Życie»Niebo to jest żart

Niebo to jest żart

0
Shares
Pinterest Google+

Wstaję rano. Lubię wstawać wcześnie. Kiedy zaśpię, mam poczucie, że coś mnie ominęło. Choć nie ominęło. Nic mnie przecież ważnego nie ominie, bo i co miałoby mnie ominąć.

Ktoś coś napisał na Facebooku czy Twitterze? Jakie to ma znaczenie? Umknęło mi to? I co przez to niby straciłem?

Piszę tekst za tekstem. I co z tego? Nagrywam utwór za utworem. I co z tego? Przygotowuję kolejne projekty graficzne. I co z tego?

Zjem. Albo nie zjem. Raczej nie zjem. Kogo to obchodzi? Piwo wypiję. Drugie. Trzecie. Kogo to obchodzi? Papieros, drugi, trzeci, dwudziesty. Kogo to obchodzi? Cukier za niski, cukier za wysoki, serce zabolało, głowa pęka. Kogo to obchodzi? Tak, wiem, jest kilka osób, które to obchodzi.

Wyglądam przez okno i widzę wciąż ten sam widok. Otwieram gębę i odpowiem sobie sam. Koty pogłaszczę, to ma sens.

***

Przez wiele lat mogłem cieszyć się luksusem przekonania, że to, co robię, ma sens; że zmieniam świat wokół siebie na lepsze; luksusem poczucia znaczenia. Nie mojego, ale tego, co robię.  Dziś wiem już, że ten luksus był iluzją, której sam się pozbawiłem. Coś się działo, ciągle zmieniało. Dziś tego nie ma.

Dziś wiem, że ci, którzy mienili się przyjaciółmi, jedynie się mienili; że to, co wydawało mi się ważne, ważnym wcale nie było, skoro brak tego dla nikogo poza mną, a i to nie do końca,  nie jest odczuwalną stratą. Co więcej – ci, którzy tak mnie przez lata wychwalali, dziś twierdza, że nic nie robiłem. I niczego wyjątkowego w tym nie było. Nie, nie chodzi o rozgoryczenie. Chodzi o zejście na ziemię. 10 lat iluzji. Wystarczy.

***

Lubię obserwować niebo. Lubie je fotografować. Powtarzam często te same ujęcia. Tydzień temu, wczoraj, godzinę temu, teraz, za 10 minut, jutro, pojutrze.

Nowy dzień niewiele różni się od starego. Nic się nie zmienia. Oprócz nieba. Wystarczy na chwilę zamknąć oczy, otworzyć je i już niebo jest inne. Chmury wędrują, zmieniają barwy, słońce przebija się przez nie, migoce. Jeszcze chwilę temu ta chmura była tam, o tam, a teraz już nie, już tu, i barwę ma inną nieco.

Jest coś zachwycającego w tej feerii barw, w najdziwniejszych kształtach chmur, w ich wędrówce, w tej zmienności. I w tym bezkresie. Obietnica wolności. Potęga. Jakże ja rozumiem Ikara i jego marzenia! Niebo musi mieć sens. Nie wiem, jaki, ale jakiś mieć musi. Przynajmniej ono.

Choć coraz częściej obawiam się, że, jak śpiewał Roman Kostrzewski:

„niebo to jest żart, obgryziona kość, którą tak jak psu rzuca się pod nos”

(Visited 58 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kolejny kuferek pamięci

Następny tekst

Ty stymuluj mą łechtaczkę, a ja żołądź twego fallusa