Home»Blogowanie»Podziwiam hejterów

Podziwiam hejterów

0
Shares
Pinterest Google+

O hejterach napisano już bardzo dużo. Wiadomo, w życiu każdego blogera przychodzi taki moment, że musi napisać o hejterach. Zresztą, to nawet nie wypada nie mieć hejterów. Co to za bloger, którego nikt nie hejtuje?

Ja hejterów podziwiam. Naprawdę. To prawdziwi bohaterowie i herosi.

No, wyobraźcie sobie. Nie znosicie jakiegoś artysty. Co robicie? Po prostu nie kupujecie jego płyt, nie oglądacie teledysków na jutubie, nie odwiedzacie jego fanpejdża na fejsie ani strony www. Olewacie go ciepłym moczem po skosie. A hejter nie. Hejter płyt oczywiście nie kupi oczywiście, ale jeśli kogoś przypadkiem lubi, to też nie kupi. Za to pracowicie odtworzy wszystkie teledyski na jutubie i doda komentarz, w którym wyzna, jaką to męczarnią jest obcowanie z dokonaniami znienawidzonego artysty. Hejter pracowicie będzie studiował tweety, wpisy na fanpejdżu i rzucał łajnem.

Albo taki hejter blogowy. Nienawidzi Kominka. No, wiadomo, Kominka to dziś nawet wypada nienawidzieć. Ale włazi i czyta. Nie szkodzi, że nie rozumie. Ale skomentuje.

A taki hejter portalowy? Nienawidzi Michnika, Agory i Wyborczej, ale włazi codziennie na Gazeta.pl i pisze, jaki to obrzydliwy, żydo-komunistyczno-masońsko-cyklistyczno-antypolski portal. Lis to wróg, a Natemat.pl to parówkowe połerejdy. Co robi prawdziwy hejter? Pracowicie przegląda wszystkie wpisy na Natemat.pl i komentuje.

Ktoś inny by sobie odpuścił, czytał to, co lubi, ale nie on. On ma misję. On wie. On musi uświadomić innych.

Albo wchodzi na Pudelka i pracowicie czyta wszystkie niusy o znienawidzonej celebrytce. No, wiadomo. Jak młody Pawlak. „Tatko, jak ja się tak na nią napatrzę, to ja jej potem tak nienawidzę, tatko, tak nienawidzę”…

Hejter nie ma lekkiego życia. Poświęca się dla innych. Niczym masochista zadręcza się czytaniem znienawidzonych portali, gazet i blogów, informacji o ludziach, instytucjach, których nienawidzi równie mocno jak portali, gazet i blogów i reszty świata. Nie przeszkadza mu nawet to, że nabija im statystyki oglądalności, dzięki którym zarabiają (choć to, że zarabiają napawa go oczywistym obrzydzeniem). I komentuje. Nie szkodzi, że noc, nie szkodzi, że zmęczenie, on poświęca się dla Sprawy. Sam nie wie, jakiej. Ale się poświęca.

Doceńcie hejterów.

(Visited 43 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Ty stymuluj mą łechtaczkę, a ja żołądź twego fallusa

Następny tekst

Zaułki niepamięci