Home»Społeczeństwo»Debatujmy tylko ze swoimi

Debatujmy tylko ze swoimi

0
Shares
Pinterest Google+

Nie sądziłem, że do tego dojdzie. No, żebym ja w pozytywnym kontekście wymieniał nazwisko „Terlikowscy”? A jednak! Piekło zamarzło! Ale po kolei.

Na bazie wydarzeń z 11 listopada Radio Tok.FM postanowiło przeprowadzić na antenie dyskusję na żywo o tym, jak rozmawiać z dziećmi o patriotyzmie. Temat ze wszech miar istotny, wszak, jak mawiał Stanisław Staszic, „takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, a do tego trudny, bo, co pokazały właśnie wydarzenia 11 listopada, my, dorośli, sami nie wiemy, czym jest patriotyzm i jak go okazywać. Wydawałoby się jednak, że na ten temat, jak mawia klasyk, „warto rozmawiać”. Radio do udziału w audycji zaprosiło dr Patrycję Dołowy z Fundacji MaMa oraz Małgorzatę Terlikowską,

Gdy przedstawicielka feministycznej fundacji dowiedziała się, z kim ma rozmawiać, odmówiła udziału w audycji. Fundacja przesłała do radia oświadczenie, w którym napisała m.in.:

Nie rozumiemy, z jakiego klucza (Małgorzata Terlikowska – red.) została zaproszona do audycji dotyczącej wychowania patriotycznego, oprócz tego, że jest małżonką p. Terlikowskiego, znanego z wygłaszania poglądów dyskryminujących różne grupy społeczne. Nie boimy się konfrontacji, ani nie negujemy dyskusji z innymi niż nasze poglądami, ale odmawiamy uczestniczenia w debatach konstruowanych według zasady skrajności, która naszym zdaniem nie wnosi nic do debaty publicznej. Chcemy rozmawiać, jednak jesteśmy przeciwne legitymizowaniu skrajnych, nietolerancyjnych postaw w debacie publicznej.

Kto tu jest na miejscu?

Daleko mi do poglądów wygłaszanych publicznie przez panią Terlikowską oraz jej małżonka. Warto jednak przypomnieć, że Małgorzata Terlikowska z wykształcenia jest filozofem. Zajmuje się nie tylko wychowaniem gromadki dzieci, ale jest też dziennikarką i redaktorką.

Sprawdziłem za to, kim jest dr Patrycja Dołowy, oprócz tego oczywiście, że pełni funkcję wiceprezeski Fundacji MaMa. Otóż pani doktor jest doktorem nauk przyrodniczych, a dokładnie mikrobiologii. No, gdyby była zoologiem, to może przynajmniej o uczestnikach zadym z 11 listopada miałaby do powiedzenia, no, chyba że przypisujemy im inteligencję na poziomie pantofelka. (Co w sumie nie byłoby zapewne bardzo dalekie od prawdy). Jest też, jak wynika z biogramu w Wikipedii, ponoć uznaną fotograficzką.

Pytanie, które rodzi się w moim, jakże prostackim, bo przecież męskim, rozumie, brzmi: Kto na podstawie przedstawionych kwalifikacji wydaje się właściwszym uczestnikiem dyskusji o wychowaniu patriotycznym? Filozof, dziennikarz i redaktor? Czy mikrobiolog fotografik?

Trudne słowo: tolerancja

Nie zgadzam się z wieloma poglądami pani Terlikowskiej i pana Terlikowskiego. Ale wolno im przecież takie poglądy mieć, żyć zgodnie z nimi i w ich duchu wychowywać swoje dzieci. Nic mi do tego. Protestować mogę i zamierzam wtedy, gdy próbują swoje poglądy i wierzenia narzucać innym, m.in. poprzez przymus prawny. Przeciwko temu warto protestować. A z poglądami – dyskutować lub po prostu przyjąć jako protokół rozbieżności.

Zadziwia mnie jednak to, że osoby i organizacje mające na sztandarach tolerancję, szacunek dla innych, otwartość ograniczają ową tolerancję, otwartość i szacunek wyłącznie do osób o takich poglądach, jakie same głoszą. Jeśli masz poglądy inne, to na ową tolerancję, otwartość i szacunek nie zasługujesz. Jeśli kobieta jest feministką, to to ma poglądy własne, jeśli feministką nie jest – to znaczy, że na pewno wygłasza poglądy męża. Trafnie sformułował to w swoim tekście sam Tomasz Terlikowski, więc po prostu oddam mu głos:

Zabawne jest też to, że panie określają siebie feministkami, czyli obrończyniami godności kobiet. Jeśli bowiem jedną z win mojej żony jest to, że jest moją żonę, to oznacza to, że panie stosują odpowiedzialność zbiorową (nie żeby na lewicy było to coś nowego, ale warto o tym przypomnieć), a do tego nie dostrzegają w kobiecie samodzielnej osoby, a jedynie dodatek do mężczyzny. I fakt, że moja żona ma poglądy podobne do moich, a ja mam podobne do niej, niczego nie usprawiedliwia. Wiele osób ma poglądy podobne do moich, ale są odrębnymi osobami. I tak samo jest z moją żoną, która – wbrew temu, co najwyraźniej sądzą feministki – sama wypracowała swoje poglądy, i razem ze mną próbuje je realizować w życiu. Owszem jesteśmy małżeństwem, rozmawiamy ze sobą, i to niewątpliwie kształtuje nasze poglądy, ale kształtuje wzajemnie, a nie w jedną stronę. I wydawać by się mogło, że to absolutny alfabet rozumienia relacji międzyludzkich, ale to, co oczywiste dla konserwatysty, najwyraźniej nie jest takie dla postępowych feministek.

PS. Większość tekstów na ten temat w sieci ilustrowana jest zdjęciem Małgorzaty Terlikowskiej, czasem z mężem Tomaszem. Ja ilustruję zdjęciem pani doktor Patrycji Dołowy. Bo warto zobaczyć twarz feministycznej tolerancji. Źródło zdjęcia: Wikipedia

(Visited 30 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Przeczytaj książkę Kominka

Następny tekst

W garniturach