Home»Wiara»Dzień złorzeczenia

Dzień złorzeczenia

0
Shares
Pinterest Google+

Pamiętam ten dzień. Zadzwoniła moja mama, żeby mi powiedzieć, że biegnie do babci. Do mamy chwilę wcześniej dzwonił dziadek i kazał jej się spieszyć. Mama zdążyła mi powiedzieć, że musi zdążyć, bo obiecała babci, że będzie w tej chwili przy niej. Paręnaście minut później mama zadzwoniła, żeby mi powiedzieć, że nie zdążyła. Tak biegła, ale nie zdążyła. A przecież obiecała, że będzie trzymać swoją mamę, moją babcię, za rękę, gdy przyjdzie ten czas. Mówiła, że to jej wina, że mogła jechać wcześniej. To oczywiście nie miało akurat sensu. Ale ta rozpacz, że nie zdążyła…

Najszybciej, jak umiałem, szykowałem się do wyjścia. Nic mi nie szło. Tu łzy, tu nogawka się plącze, tu coś z rąk leci. Wiedziałem, że muszę się spieszyć. Autobus jeździ rzadko, jeśli nie zdążę, to na następny będę czekał bardzo długo. A przecież muszę pojechać tam jak najszybciej. Tam czeka mój dziadek, czeka moja mama. Tam już nie czeka babcia. Ale tyle spraw do załatwienia czeka. Trzeba to wszystko ogarnąć. Szykowałem się więc w pośpiechu. Ręce mi się trzęsły, klucz w zamku się zaciął. Wyszedłem, musiałem wrócić, bo zapomniałem pieniędzy na bilet,. Ryzyko, że nie zdążę na autobus rosło z każdą sekundą.

Do przystanku czekała mnie trudna droga przez wertepy i chaszcze. Tak to jest mieszkać daleko od cywilizacji. Szedłem tak szybko, że ledwo łapałem oddech, byle zdążyć.

Mimo pośpiechu całą drogę złorzeczyłem Panu B. Nie za śmierć babci. Spodziewałem się tego. Babcia chorowała, cierpiała z bólu. Złorzeczyłem za te kilka minut. To przez nie nie mogła odejść tak, jak chciała: trzymając córkę za rękę. Za ból mojej mamy, która nie zdążyła się pożegnać i została z poczuciem winy. „Nie mogłeś poczekać kilku minut?” – powtarzałem z gniewem w myślach. Całą drogę pełen byłem wściekłości, żalu, gniewu, którym w myślach dałem wyraz. Oj, dałem.

I dopiero po jakimś czasie naszła mnie myśl: Skoro w takiej chwili moje myśli, nawet takie złe, gniewne, popłynęły w kierunku Pana B., to najwyraźniej jest On dla mnie ważniejszy niż sam przed sobą byłem wówczas gotów przyznać. I to był mój pierwszy krok.

(Visited 31 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Talent show

Następny tekst

Muzyczne wzruszenia