Opieka

0
Shares
Pinterest Google+

Wczoraj jakoś tak mnie naszło znienacka i pierwszy raz od dawien dawna sięgnąłem do Słowa. Znalazłem liturgię Słowa na sobotę, przeczytałem i przemyślałem. I tak powstał wczorajszy tekst o obietnicach. Nie chcę sam sobie obiecywać, że będę takie teksty pisał codziennie, czy – że codziennie będę czytał. Regularność nie jest moją najmocniejszą stroną i taka obietnica nie byłaby szczera, bo przecież wiem, że nie będę tak pisał codziennie. Poza tym czasem po prostu mam potrzebę napisania czegoś innego.

No, ale dziś przecież jest niedziela, więc przy niedzieli szczególnie wypada poczytać i pomyśleć. Dziś znów inspiracją, podobnie jak wczoraj, stał się dla mnie psalm. Uspokoję Cię jednak od razu, Szanowny Czytelniku: to nie znaczy wcale, że zawsze to właśnie ta część liturgii będzie przedmiotem moich rozważań.

(Ps 146,7-10)
Przybądź, o Panie, aby nas wybawić

Bóg dochowuje wierności na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
Chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność więźniów.

Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych.
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów.

Ochrania sierotę i wdowę,
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

Lubię być samodzielny, a przynajmniej – takim się czuć. Nieraz słyszałem radę „Umiesz liczyć? Licz na siebie.” Samodzielność daje mi poczucie bezpieczeństwa. W takich prostych codziennych sprawach to ma sens i działa. Umiem sobie sam ugotować, uprać, załatwić rozmaite sprawy. Dam sobie radę w razie potrzeby. W młodości podczas obozów harcerskich chodziliśmy na tzw. chatki, dziś nazwano by to pewnie nowocześnie survivalem, czyli szkołą przeżycia. Umiem zbudować szałas, prycz z żerdek, zrobić siennik, umiem złowić rybę w potoku, rozpalić ogień i ugotować sobie zupę z tego, co nazbieram w lesie. Super. Choć pewnie te leśne umiejętności niewiele mi w życiu pomogą. Ale dają takie poczucie, że w razie potrzeby dam sobie radę.

Ale wiem, że to wszystko za mało. To nie wystarczy. Wbrew pozorom sam nie dam sobie rady. Jak każdy potrzebuję opieki.

Każdy z nas jej potrzebuje. Myślimy o tym, czy ktoś poda nam szklankę herbaty na starość, czy ktoś zatroszczy się o nas w chorobie. Pamiętam moje pobyty w szpitalu. Pamiętam moje pobyty w szpitalu. Poza opieką medyczną (też niezwykle ważną) otuchy dodawała mi obecność bliskiej mi osoby. Czekałem na jej przyjście. Dobrze jest móc powierzyć się czyjejś opiece.

Ten psalm zwrócił moją uwagę, bo pokazuje pięknie, czym jest tak naprawdę królowanie Pana B. Jest opieką nad nami. Nade mną też.

Przypomniała mi się tu ciekawostka. Młodzi, uczący się dopiero judaizmu, bo powracający do niego, warszawscy Żydzi zapytali kilka lat temu swojego rabina, po co nosi się kipy (nazywane przez niektórych myckami). Odpowiedział im: „Kipa to znak dłoni Pana na głowie każdego człowieka, który ją nosi”. Większość z nich zaczęła je wtedy nosić, choć wcześniej tego unikali.

(Visited 18 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Obietnice

Następny tekst

Modlitwa w drodze