Home»Wiara»Rafy»Dobre upokorzenie

Dobre upokorzenie

0
Shares
Pinterest Google+

Upokorzenie to słowo, które odbieramy jako nacechowane w sposób jednoznacznie negatywny. Upokorzyć – to w powszechnym odbiorze wyrządzić komuś krzywdę. Ale czy na pewno tak powinno się je traktować? Czy na pewno to jest krzywda?

Warto zacząć od analizy językowej, żeby wyjaśnić jak rozumiemy słowa, którymi się posługujemy. Słownik Języka Polskiego PWN zawiera kilka haseł wartych przytoczenia w tym miejscu:

upokorzenie

uczucie poniżenia, wstydu; też: to, co kogoś poniża, obraża

upokorzyć

upokarzać – poniżyć kogoś, urazić czyjąś godność

upokorzyć się

upokarzać się – okazać pokorę, skruchę

pokora

1. świadomość własnej niedoskonałości
2. uniżona postawa wobec kogoś

skrucha

poczucie winy i żal za wyrządzone zło, popełnione błędy itp., połączone z chęcią ich naprawy

Podsumujmy: Pokora to świadomość własnej niedoskonałości, czyli stan, który dla myślącego człowieka powinien być czymś normalnym. Każdy z nas jest przecież niedoskonały. Czasem o tym zapominam. Gdy upokarzam się, okazuję tę świadomość, a także skruchę. Skruchę, bo przez tę niedoskonałość zawiniłem. Pokora jest cnotą, a upokorzenie się – okazaniem tej cnoty.

Gdy jednak to ktoś upokarza mnie, to słowo to nabiera wydźwięku negatywnego. Dlaczego? Bo tracę wtedy sprawstwo? Bo to ktoś wprowadza mnie w sytuację, w której muszę okazać pokorę, a nie – robię to z własnej woli?Czy to zawsze dobre podejście?

A jeśli sam nie umiem się upokorzyć, czyli wzbudzić w sobie pokory i skruchy?A jeśli ów ktoś tak naprawdę pomaga mi w osiągnięciu tej cnoty i jej okazaniu?

Podświadomie unikamy takiej sytuacji, uznając ją za nieprzyjemną. Nie jest wszak miło przyznać się, choćby tylko przed samym sobą, do niedoskonałości, do winy. Jeszcze trudniej – przyznać się do tego innym. Fajniej jest myśleć o sobie tylko w superlatywach.

Oczywiście, należy myśleć o sobie pozytywnie. Raz, że siła pozytywnej afirmacji jest ogromna. Dwa, że przecież jesteśmy dziećmi Pana B. Stworzył nas na Swój obraz i podobieństwo. Myślenie o sobie jako o potworach byłoby więc nie tylko pozbawione sensu, ale – mam wrażenie – oznaczałoby wręcz kwestionowanie Jego dzieła. Nie można jednak przy tym zapominać o tym, że to aż, ale i tylko podobieństwo.

Jestem niedoskonały. Bardzo niedoskonały. Mam mnóstwo grzechów na sumieniu. Mnóstwo win. Dużo o nich myślę. O tym, co zrobiłem złego. Żałuję tego. Nie mogę cofnąć czasu i zmienić przeszłości. Nie wszystkie krzywdy i szkody da się naprawić. Chciałbym naprawić tyle, ile tylko będzie możliwe. Zrobię, co w mojej mocy, by tak się stało i mam nadzieję, że będę miał taką szansę.

Ważnym elementem tego naprawiania, wstępem do tego jest i będzie upokorzenie się – okazanie pokory i skruchy. Stąd też moje rozważania na ten temat. Wiem, że to będzie dla mnie trudne. Pokora, że to tak delikatnie ujmę, nie była nigdy raczej największą z moich cnót. Jak zapewne większość ludzi mam odruch chronienia się przed tym, co nieprzyjemne. Możliwe więc, że podświadomie chciałbym umniejszyć to upokorzenie się. Mam jednak świadomość, że znajdą się tacy, i będzie ich sporo, którzy nie omieszkają mnie upokorzyć, czyli w gruncie rzeczy – przymusić do upokorzenia się.

Skłamałbym, gdybym twierdził, że to dla mnie powód do wielkiej radości. Ale myślę sobie, że, choć to będzie dla mnie trudne doświadczenie, to  ci ludzie tak naprawdę, nawet nieświadomie, wyrządzają mi przysługę. Oby nie zabrakło mi skruchy, pokory i odwagi.

(Visited 531 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Piecyk, ty zdrajco!

Następny tekst

Spowiedź