Home»Wiara»Przeczytane»Dobry Lekarz

Dobry Lekarz

0
Shares
Pinterest Google+

Powiadają, że trzeba końskiego zdrowia, by chorować. A jednak chorujemy. Niestety, choruje też służba zdrowia, więc korzystanie z niej faktycznie bywa trudne. Jako cukrzyk i zawałowiec wiem coś o tym. Chorować i leczyć się to naprawdę spore wyzwanie.

Powiadają też, że dobrze mieć lekarza w rodzinie. I ja mam Brata, który jest lekarzem. Ty też masz. Tyle że ten lekarz leczy przede wszystkim duszę, choć i choroby ciała potrafi uleczyć.

Lubię codziennie zajrzeć do liturgii Słowa, aby przeczytać i przemyśleć przewidziany na ten dzień fragment Pisma. Dzisiejsza liturgia Słowa przynosi zaś jeden z piękniejszych fragmentów Ewangelii.

Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami? Jezus usłyszał to i rzekł do nich: Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

To zdanie jest tak oczywiste, tak proste i prawdziwe, że aż można pomyśleć, iż jest banałem, truizmem:

Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają.

Czasem zapominają o tym ci, którzy nami rządzą. Ale często też – mam wrażenie – zapominają o tym również ci, którzy mają nam pomagać w dotarciu relacjach z Dobrym Lekarzem.

Liturgia Słowa często podsuwa zdania czy opowieści, które takim jak ja przynoszą nadzieję. Trudno chyba o fragment bardziej wymowny niż zdanie:

Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

Mam ja swoje za uszami. Sporo grzechów ciąży mi na sumieniu. Każdy zmaga się ze swoimi grzechami, ale też, co oczywiste, na ogół wydaje nam się, że sami mamy ich wyjątkowo dużo i to wyjątkowo ciężkich. Pomijam oczywiście tych, którzy są przekonani o swej doskonałości.

Ci „sprawiedliwi” chętnie zapominają o słowach Jezusa.  Zapominają, że Pan B. jest nie tylko sprawiedliwy, ale i miłosierny. Jakże często słyszę głosy wykluczenia. „Ty nagrzeszyłeś, nie jesteś godny, by być z nami”.

Stary Testament w Księdze Powtórzonego Prawa zawiera faktycznie wiele nakazów bezwzględnego wykluczenia grzesznika. Za określone grzechy człowiek ma być karany wypędzeniem czy kamieniowaniem. Może dlatego właśnie faryzeusze dziwią się zachowaniu Jezusa?

Faryzeuszom trudno się dziwić – w takich zasadach zostali wychowani, tak ich nauczono. Dopiero przyszedł Jezus i pokazał, że można i trzeba inaczej. Dziwię się jednak zawsze faryzeuszom współczesnym.

Czytam nieraz komentarze np. na Deon.pl. Ileż tam pojawia się osób, które, wycierając sobie gęby wiarą, zaprzeczają słowom z dzisiejszej liturgii! Oni wiedzą najlepiej, co dobre, co złe. Oni, gdy już osądzą coś jako złe (a przecież ich osąd jest niepodważalny), najchętniej obłożyliby oponentów ekskomuniką. Całe szczęście, że nie mają takiej mocy.

(Visited 55 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kolejny kroczek

Następny tekst

Związek z telemarketerką