Home»Społeczeństwo»Gimby? Gimbusy? Srsly?

Gimby? Gimbusy? Srsly?

0
Shares
Pinterest Google+

Każde kolejne pokolenie powtarza niczym mantrę „za naszych czasów to…”, „ja w ich wieku to…”. No, i oczywiście: „ach, ta dzisiejsza młodzież…”. Dzisiaj zamiast tego mówi się „gimby nie znajo”. Przyznam szczerze, że za tekst „gimby nie znajo” mam ochotę mówiącemu przegryźć tętnicę. Albo przynajmniej zakopać żywcem, potem wykastrować, powiesić, rozstrzelać, poćwiartować, posypać solą, a na koniec rzucić dzikim zwierzętom żywcem na pożarcie.

Narzekanie na młodzież – warto narzekaczom przypomnieć – jest dowodem, iż narzekacz stał się już ramolem.

Pomyślałem o tym po przeczytaniu tekstu „Gimbazo, przestań mnie wkurzać” autorstwa znanej blogerki. Zastanawiam się, czy autorka epatująca w tekście brakiem szacunku dla młodych ludzi, naprawdę ma w sobie tyle pogardy dla nich, że wierzy w to, co sama napisała, czy też ma jej jeszcze więcej i po prostu kosztem gimnazjalistów podlizuje się swoim czytelnikom? Przyznam, że sam nie wiem, która wersja byłaby gorsza.

Blogerka przypomina, że, choć nie była nigdy gimnazjalistką, to miała kiedyś trzynaście lat. Sądząc po tekście, musiało to być bardzo dawno temu. I mam tu na myśli wiek mentalny, a nie metrykalny. O metrykalny chodzić nie może. Nie tylko dlatego, że blogerka ten podaje – ma 29 lat, ale przede wszystkim dlatego, że, gdyby chodziło o wiek metrykalny, to, sorry, ale ludzie tak długo nie żyją.

Narzekanie na młodzież – warto narzekaczom przypomnieć – jest dowodem, iż narzekacz stał się już ramolem. Starą pierdołą. Zgrzybiałym, zrzędliwym piernikiem. I wołem. Tym, który zapomniał, jak cielęciem był.

Jeśli młodzież jest źle wychowana, to pytanie brzmi: Kto ją źle wychował?

Daleki jestem od idealizowania młodych ludzi. Podobnie jak i nam, gdy byliśmy w ich wieku, to ideału bardzo im daleko. Wiem też, że są zupełnie inni niż my, gdy mieliśmy naście lat. Ale też cały świat jest dziś inny niż wtedy. Otoczenie, w którym funkcjonują – rodzina, szkoła, ulica, media – wszystko jest inne. Naturalną koleją rzeczy i młodzież jest inna.

Prawie 10 lat przepracowałem z nastolatkami. Jeśli czegoś z mojego dawnego życia mi brakuje, to tylko tego. Wiem, że potrafią nieźle narozrabiać i ostro dopiec nam, dorosłym. Ale jakoś nigdy tego od nich nie doświadczyłem. Więcej: nie tylko nie doświadczyłem od nich niczego złego, ale wręcz dostałem od nich wiele, wiele dobra. Przypadek? Nie sądzę.

Nie byłem nigdy wybitnym pedagogiem. Nie mam takiego wykształcenia, nie mam wiedzy. Często nie rozumiem świata gimnazjalistów. Ale zawsze byłem go ciekaw. Nie tak jak ciekawi jesteśmy małpy w zoo. To była ciekawość zbudowana na szacunku do nich, na korczakowskim „Nie ma dzieci, są ludzie” i „Dzieci nie są głupsze od dorosłych, mają tylko mniej doświadczenia”. Tak, tak, wiem, oni nie lubią, gdy nazywa się ich dziećmi.

Jeśli dziś narzekamy na młodych, że są źle wychowani, to należy zadać sobie pytanie kluczowe: kto ich źle wychował? Jeśli mówimy, że „są niewychowani”, to kto ich nie wychował? Jeśli #gimbynieznajo, to zastanówmy się, skąd mają znać? (Polecam tekst Muszkietera.) Kto ma objaśniać im świat? O ileż ten świat byłby lepszy, gdyby ci, którzy narzekają na młodzież, włożyli choćby 1/3 tej energii, jaką poświęcają na narzekanie, w pracę nad tym, by ten świat zmieniać.

(Visited 172 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Kryzysy na wodzie

Następny tekst

Kolejny kroczek