Home»Wiara»Kolejny kroczek

Kolejny kroczek

0
Shares
Pinterest Google+

Na swojej drodze stawiam krok za krokiem. A częściej – kroczek za kroczkiem. Powoli, spokojnie i ostrożnie. To trochę jak maraton. Jeśli wyrwiesz się za bardzo do przodu zaraz po starcie, to może Ci zabraknąć energii w połowie trasy i wypadniesz z biegu. Już taki błąd popełniłem (przeczytaj tu) i nie chcę popełnić go ponownie.

Któregoś dnia poczułem impuls. Pojechałem więc i kupiłem sobie krzyżyk z łańcuszkiem. Nie założyłem go jednak od razu. Odłożyłem i czekałem na moment, gdy będę pewny tego, że chcę go założyć i nosić.

Czasami obawiam się, że ta moja ostrożność może, wbrew moim intencjom, utrudniać drogę. Z jednej strony oczywiście chroni przed słomianym zapałem i neoficką nadgorliwością, ale z drugiej – może pozbawiać spontaniczności, takiego momentu zawierzenia, w którym zamyka się oczy i poddaje się działaniu łaski.

Wracając jednak do krzyżyka na szyi: Myślę sobie, że Pan B. tak naprawdę nie potrzebuje tego, bym nosił krzyżyk. Ten krzyżyk na szyi jest bardziej dla mnie niż dla Niego. To ja tego potrzebuję. Znaku, przypominajki takiej. Przecież On i tak wie, co dzieje się w moim sercu, bez względu na to, co mam na szyi. Tym bardziej nie potrzebuje więc okazałego drogiego łańcuszka i krzyżyka, ozdób, szlachetnych metali. Wybrałem w sklepie najprostszy krzyżyk, jaki był. Najprostszy i najtańszy. Kosztował całe 4 złote, nie jest nawet posrebrzany.

Początkowo uwierał. Drażnił. Dziwnie się czułem mając go na szyi, choć przecież założyłem go dopiero wtedy, gdy byłem pewny swojej decyzji. Ale może właśnie powinien uwierać? Sam nie wiem. Powinien czy nie – już go polubiłem. Mam nadzieję, że już będzie mi towarzyszył.

(Visited 56 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Gimby? Gimbusy? Srsly?

Następny tekst

Dobry Lekarz