Home»Życie»Wciągaj towar nosem

Wciągaj towar nosem

0
Shares
Pinterest Google+

Sypiesz na dłoń i wciągasz nosem. Jeżeli towar jest dobry i mocny, to solidnie kichasz. Nie, wbrew pozorom wcale nie promuję tu narkotyków. Mówię o tabace.

Przypadkiem w sklepie zauważyłem pudełeczko. Zaciekawiło mnie, spytałem sprzedawcę, co to takiego. Usłyszałem, że tabaka, czyli sproszkowany tytoń. No, a tabace słyszałem nieraz, pod wpływem nagłego impulsu postanowiłem więc spróbować. Kupiłem.

Za pierwszym razem zamiast wciągnąć tytoń nosem, dmuchnąłem i rozsypałem wszystko dookoła. Za drugim razem poszło lepiej. I od pierwszego udanego wciągnięcia, zakochałem się w tabace, dziwiąc się sam sobie niezmiernie, że odkryłem ją tak późno.

Potem zobaczyłem w sklepie inną tabakę. Z ciekawości kupiłem. Była znacznie mocniejsza od tej pierwszej. Kręciła w nosie aż miło, w magiczny sposób odtykając mój wiecznie zatkany nochal. Spodobało mi się jeszcze bardziej. Z czasem odkryłem też tabakę aromatyzowaną. Na razie wypróbowałem cynamonową, jaśminową i miodową. A w sklepie widziałem już wiele innych aromatów, które mnie ciekawią. Na szczęście tabaka nie jest droga.

Tabaka zawitała do Polski na początku XVII wieku. Trafiła do nas najprawdopodobniej z Francji. Popularna była szczególnie wśród chłopstwa. Na jej popularność wskazują odniesienia w sztuce – pojawia się m.in. u Adama Mickiewicza w „Panu Tadeuszu” oraz w operze „Straszny dwór” Stanisława Moniuszki. Zażywanie tabaki jest szczególnie popularne na Kaszubach i na Śląsku.

To co? Zażyjmy tabaki, panie i panowie!

(Visited 73 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Bądź wola Twoja

Następny tekst

Jak być prawdziwym blogerem? - 5 zasad