Home»Biznes»Biernik, dopełniacz – deklinacja to trudna sprawa

Biernik, dopełniacz – deklinacja to trudna sprawa

0
Shares
Pinterest Google+

Czytelnicy, którzy w grze zwanej życiem osiągnęli już wyższe poziomy wiekowe i mają więcej punktów wykształcenia, doskonale pamiętają tablice stanowiące jeden z symboli obciachu czasów PRL z hasłem: „Przestrzegaj przepisy BHP”. Pozostałym trzeba wyjaśnić, na czym ów obciach polegał. I nie jest to wcale nauka historii, lecz lekcja języka polskiego, która ma swoje bardzo aktualne uzasadnienie.

Obciach, jakim były takie, dość rozpowszechnione w tamtych czasach, tablice, nie wynikał bowiem z tego, że ustrój był kiepski (choć był) ani nawet z faktu, że i tak nikt wtedy nie pracował. Wynikał z ignorancji językowej autora tego wiekopomnego hasła. Jak to mówią: „polska język – trudna język”. A deklinacje to już w ogóle jest jedno wielkie przekleństwo.

Słowo przestrzegać funkcjonuje bowiem w dwóch znaczeniach. Można przestrzegać kogoś lub coś (kogo? co? – biernik) przed kimś lub przed czymś (kim? czym? – narzędnik) . Na przykład: przestrzegam kolegę przed zrobieniem czegoś głupiego albo przestrzegam Panów Posłów i Panie Posłanki przed uchwaleniem kolejnego bubla prawnego. Można też przestrzegać czegoś (kogo? czego? – dopełniacz). I to jest ten przypadek z tablicy. Poprawna forma tego hasła brzmiałaby: Przestrzegaj przepisów BHP.

A wspominam o tym nie przez przypadek. Choć bowiem miniony ustrój zawalił się 25 lat temu, to biernik nadal sprawia rodakom problemy.

Ostatnio nieustannie wyświetla mi się w sieci reklama preparatu o nazwie Neo Angin. Nie wiem, czy to dobry preparat. Tym razem nawet nie będę pastwił się nad, nieco głupią, treścią przekazu reklamowego. Ile razy bowiem ten filmik mi się wyświetla, tyle razy moja dusza skowycze rozpaczliwie, a ja ryczę z bólu (nie, nie z bulu) niczym ranny łoś.

Miło nawet prezentująca się Pani użala się oto nad biednymi zapłakanymi silnymi mężczyznami, których powalił ból gardła i proponuje mi rozwiązanie:

„Użyjcie Neo Angin”.

Ja mogę zrozumieć, choć z dużym bólem, że właściciel jednoosobowej firmy hydraulicznej PPHU DarRurex (z całym szacunkiem i sympatią dla hydraulików), gdy sam projektuje ulotkę reklamową, może walnąć w niej babola. No, dobra, zdarza się. Ale Neo Angin to marka należąca do dużej firmy. Film reklamowy przygotowywała duża agencja reklamowa. Pracuje w niej – jak rozumiem – profesjonalny copywriter. Ileś osób w samej agencji zatwierdzało scenariusz tego wiekopomnego dzieła reklamowego. Domyślam się, że również po stronie dystrybutora leku kilka osób czytało scenariusz. Potem te same osoby oglądały ileś razy film, zanim wszyscy zgodnie podpisali się pod decyzją o skierowaniu go do emisji. I nikt, naprawdę nikt wśród tych osób nie wyłapał tego błędu? Naprawdę nie było w tym gronie nikogo, kto umiałby posługiwać się poprawnie językiem polskim?

Podpowiem. Poprawna forma brzmi: „Użyjcie Neo Anginu„. Drogi dystrybutorze leku, droga agencjo reklamowa! Komu mam wysłać fakturę za poradę?

Dla sprawiedliwości przyznam, że Neo Angin nie jest jedyny.

Niepoprawna deklinacja to zjawisko dość częste w polskich reklamach. Jeśli przychodzą Wam do głowy jakieś inne reklamy z językowymi babolami – podzielcie się w komentarzach.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Drobne ślady Pana B.

Następny tekst

Biskup kontra feministka