Home»Życie»Dzień Mężczyzny, czyli o definicji męskości

Dzień Mężczyzny, czyli o definicji męskości

0
Shares
Pinterest Google+

Podobno dziesiątego marca, czyli zaraz po Dniu Kobiet, obchodzi się Dzień Mężczyzny. Nie pytajcie, kiedy obchodzi się Dzień Sikania na Niebiesko, ani Dzień Hutnika, bo nie wiem, nie pamiętam, nie zamierzam wiedzieć ani pamiętać. Skoro już jednak za sprawą Facebooka zalany zostałem okolicznościowymi obrazkami z mądrościami rodem z twórczości Paulo Coelho bądź innych równie ambitnych dzieł sztuki literackiej, to postanowiłem z okazji Dnia Mężczyzny popełnić okolicznościowy tekst.

Prawdziwy mężczyzna powinien spłodzić syna, zbudować dom i zasadzić drzewo. Czyżby?

Dlaczego syna? Córki są super! A w ogóle dlaczego spłodzić? Nie można adoptować? A tak poza wszystkim: spłodzić to żadna sztuka, sztuką jest wychować.

I tu dochodzimy do drugiej części owej osobliwej definicji męskości. Jak to rzekł pewien cieśla: „my tylko stawiamy ściany, dom zbudują ludzie, którzy tu przyjdą”. Dom to nie są ściany, meble ani inne sprzęty, które w tych ścianach się postawi. Dom tworzą ludzie i relacje między nimi. Panowie, nie musicie więc chwytać za kielnie. Nie tak buduje się dom.

Co do sadzenia drzew, to ze względu na ekologiczną poprawność polityczną jestem skłonny się zgodzić.

W tradycji indiańskiej rolą mężczyzny było bycie wojownikiem i myśliwym. Mężczyzna szedł na wojnę oraz bronił plemienia. Polował i przynosił pożywienie oraz niezbędne do przeżycia skóry zwierząt. Co ciekawe – jeśli źródłem pożywienia była uprawa, to to nie należało już do obowiązków mężczyzny, to była przestrzeń kobiet. W naszej kulturze wyglądało to nieco inaczej, o tyle że prowadziliśmy bardziej osiadły tryb życia, więc praca na roli mężczyzny nie hańbiła. Stopniowo wyewoluowało to do podziału – mężczyzna zarabia na dom, kobieta ten dom prowadzi. Podział ten oznaczał również władzę mężczyzny nad kobietą.

Dziś nie mamy już armii z poboru, więc do wojska idą tylko nieliczni. Polowania stały się hobby, a nie życiową koniecznością. Od wielu lat kobiety pracują zawodowo, więc nie tylko prowadzą dom, ale i na ten dom zarabiają. Coraz częściej mężczyzna, na szczęście, uczestniczy w prowadzeniu domu. Gotowanie, zmywanie, sprzątanie, robienie zakupów, zajmowanie się dziećmi – nie ujmują nikomu męskości.

O ile jednak kobiety redefiniują pojęcie kobiecości, o tyle mężczyźni gubią się w tej nowej sytuacji. Nie dość, że wielu z nich nie dokonuje samodzielnej refleksji, to nie dostają też jasnych wskazówek od kobiet. One wszak dopiero redefiniują swoje role, a nie – zredefiniowały ją.

Może dlatego wielu mężczyzn miota się od ściany do ściany, od metroseksualnej pipy to tępego macho. Może dlatego wielu tkwi w stereotypach typu „To nie prawda, że mężczyzna myśli tylko o jednym, mężczyzna myśli o dwóch… piwach”, czy stereotypowej wizji, wedle której dla mężczyzny ważne są 3 rzeczy: łatwo i często dostępny seks (najchętniej bez zobowiązań), łatwo i często dostępne piwo (dobra, to akurat popieram) oraz łatwo i bez kobiecego gderania dostępny zestaw kanapa + piwo + chipsy + kanał sportowy / konsola do gier.

Przed nami sporo pracy: Ustalania na nowo, co to znaczy „być mężczyzną”. I tak, wiem, nie zabraknie takich, którzy sądzą, że nic się nie zmieniło, a wszelkie próby zmian są dowodem na niemęskość lub niekobiecość tego, kto o tych zmianach mówi (w zależności od płci tego, kto mówi). Cóż mogę im powiedzieć? Los dinozaurów już znamy…

Postscriptum:

Skecz Kabaretu o Dniu Mężczyzny jest dość znany:

Ja mam jeszcze dla Was skecz pod tytułem „Facetem być”:

fotografia: sxc.hu

(Visited 60 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Niech nie wie lewica, co czyni prawica

Następny tekst

Ważny dla mnie dzień