Home»Wiara»Kto nie idzie z nami

Kto nie idzie z nami

0
Shares
Pinterest Google+

„Kto nie idzie z nami, ten przeciwko nam, kto nie idzie z nami, ten wróg” – śpiewał zespół TSA w piosence „Wielka fiesta”. Mam wrażenie, że to motto wielu osób mieniących się chrześcijanami. Problem w tym, że piosenka jest tak naprawdę krytyką mentalności tłumu i opowiada o marszu pierwszomajowym z czasów PRL.

W Liturgii Słowa na 26.02.2014 znalazłem taki oto fragment Ewangelii według świętego Marka:

(Mk 9,38-40): Wtedy Jan rzekł do Niego: Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami. Lecz Jezus odrzekł: Nie zabraniajcie mu, bo nikt, kto czyni cuda w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.

Staram się czytać różne serwisy chrześcijańskie – jedne częściej, drugie rzadziej, wiadomo. Równie uważnie co same teksty staram się śledzić dyskusje w komentarzach. I z tekstów i z komentarzy bardzo często bije takie oczekiwanie jednomyślności. Autorzy są tak pewni swoich racji, że każdego, kto ośmiela się mieć inne zdanie, uznają za wroga wiary, wroga Kościoła i wroga Pana Boga.

Ja oczywiście rozumiem, że istnieje coś takiego jak magisterium Kościoła. Rozumiem, że są pewne prawdy, co do których trudno o dyskusję. Zawsze jednak przypomina mi się mój dawny proboszcz, który zwykł mawiać, że „każde bydlę własnym głosem do Pana Boga śpiewa”. Pan Bóg dał nam rozum i wolną wolę. Dał nam je po to, byśmy świadomie szukali drogi do Niego. Szukamy, czasem błądzimy, ale idziemy. Czasem się różnimy w poglądach. I cóż w tym złego? Różnimy się, spieramy, ale w tych sporach, o ile prowadzone są w sposób przesycony szacunkiem do oponenta, możemy porządkować swoje przekonania, możemy konfrontować swoje poglądy. Jedność, która dla Kościoła jest ważna, wcale nie wyklucza różnorodności.

Przyznam, że bardzo bliskie mi jest judaistyczne podejście, które zakłada, że każda interpretacja Pisma jest dopuszczalna, o ile spełnia dwa zasadnicze kryteria:

  1. jest zgodna z literą Pisma;
  2. nie zakłada, że jest jedyną dopuszczalną.

To podejście jest mi bliskie przede wszystkim dlatego, że zakłada podmiotowość człowieka, szacunek do niego, wiarę w jego zdolność czytania i interpretowania Pisma, a równocześnie sprawia, iż każdy może ponosić odpowiedzialność za swoje odczytanie. Jakże łatwiej jest przecież, gdy ktoś mówi nam, co i jak mamy myśleć. Chętnie się temu poddajemy. Uciekamy od wolności – jak pisał Erich Fromm. Bo wolność to odpowiedzialność.

Ewangeliczne „kto nie jest przeciwko nam, ten jest z nami” stoi w sprzeczności z jakże częstą wśród katolickich publicystów i komentatorów retoryką wykluczania.

(Visited 124 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Planowanie

Następny tekst

Życie sobie, internety sobie - czyli blogosfera a rzeczywistość