Home»Wiara»Przeczytane»Niech nie wie lewica, co czyni prawica

Niech nie wie lewica, co czyni prawica

3
Shares
Pinterest Google+

Zaniedbałem się nieco ostatnio. Owszem, zaglądałem do Liturgii Słowa na dany dzień. Ale niewiele pisałem. Tak, jakby troszkę obok mnie te teksty przechodziły, nie docierając. Nie umiem sam sobie wyjaśnić, dlaczego tak się działo. Jakoś nie mogłem się zebrać do pisania. Nagrywałem muzykę, a pisanie ewidentnie mi nie szło. Najwyższa pora się poprawić.

Liturgia Słowa przynosi czytanie z Ewangelii według świętego Mateusza. Tekst dał mi sporo do myślenia. Tak bardzo osobiście, „do siebie”, ale i ogólniej. No, to się z Wami podzielę tymi swoimi przemyśleniami.

Mt 6, 1-6. 16-18: Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie.

Kiedy więc dajesz jałmużnę, nie trąb przed sobą, jak obłudnicy czynią w synagogach i na ulicach, aby ich ludzie chwalili. Zaprawdę powiadam wam: ci otrzymali już swoją nagrodę. Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Gdy się modlicie, nie bądźcie jak obłudnicy. Oni lubią w synagogach i na rogach ulic wystawać i modlić się, żeby się ludziom pokazać. Zaprawdę powiadam wam: otrzymali już swoją nagrodę. Ty zaś gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Kiedy pościcie, nie bądźcie posępni jak obłudnicy. Przybierają oni wygląd ponury, aby pokazać ludziom, że poszczą. Zaprawdę powiadam wam: już odebrali swoją nagrodę. Ty zaś gdy pościsz, namaść sobie głowę i umyj twarz, aby nie ludziom pokazać, że pościsz, ale Ojcu twemu, który jest w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie.

Kiedy pomagasz innym, to medialność wydaje się koniecznością. „Jeśli zrobię dużo hałasu, to pomogę większej liczbie ludzi” – myślę sobie. I pewnie nawet jest w tym trochę racji. Zaczynam więc zabiegać o zainteresowanie mediów. Zdobywam je, dzięki temu ludzie dowiadują się o dobrej działalności, zaczynają angażować się w moje przedsięwzięcie – przekazują pieniądze, zgłaszają się do wolontariatu. Faktycznie, mogę więcej.

Może więc warto zwiększyć tę medialną aktywność, żeby jeszcze bardziej rozszerzyć zasięg działań? „To dla dobra innych, to pro publico bono” – tak sobie powtarzam. Staję się rozpoznawalny. Tu ktoś ukłoni mi się na ulicy, tu ktoś zaczepi, żeby powiedzieć coś miłego. To przyjemne, motywujące.

„Ale oczywiście nie robię tego dla tych miłych akcentów, robię to tylko po to, by działać efektywniej” – przekonuję sam siebie. I tak to się rozkręca. Działam coraz skuteczniej, a i tych miłych akcentów robi się coraz więcej. I to wciąga. Po jakimś czasie ta medialna aktywność zajmuje już tyle czasu, że na faktyczne działania nie wystarcza czasu w ciągu doby. Ale nie szkodzi: „dzieło” rozrasta się, są ludzie, którzy pomagają ,więc to wszystko jakoś się kręci, jakoś działa.

Wszyscy wokół gratulują mi, że robię tyle dobrego. Nie wiedzą, że tak właściwie to robią to ludzie w moim otoczeniu, a ja od pewnego czasu jestem już medialną twarzą tego projektu. Te gratulacje nie tylko miło łechcą, ale i utwierdzają mnie w przekonaniu, że robię tyle dobrego. Nawet jeśli de facto więcej mówię niż robię.

Z czasem medialność staje się celem samym w sobie. I to jest ta pułapka, w którą wpada wielu ludzi zaangażowanych w działalność społeczną i pomaganie innym, w którą i ja sam swego czasu wpadłem.

Ten mechanizm działa nie tylko na poziomie osoby, ale i na poziomie organizacji. Organizacje tak wiele czasu i energii poświęcają promowaniu swojej działalności oraz zbieraniu środków na nią, że na samą działalność tego czasu i energii zaczyna im brakować. Dlatego teraz, w okresie rozliczeń podatkowych, warto o tym pamiętać i wesprzeć 1% swoich podatków jakąś małą organizację w swoim otoczeniu – taką, która więcej robi niż mówi.

(Visited 486 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Życie sobie, internety sobie - czyli blogosfera a rzeczywistość

Następny tekst

Dzień Mężczyzny, czyli o definicji męskości