Home»Wiara»Przeczytane»Zmartwychwstanie Cichego Feministy

Zmartwychwstanie Cichego Feministy

0
Shares
Pinterest Google+

Niezły tytuł, prawda? Przyciąga uwagę? Oczywiście, po to jest przecież tytuł, by wabił czytelników i zachęcał do przeczytania tekstu. Wbrew pozorom jednak ten tytuł wcale nie jest „od czapy”, mimo że dotyczy tekstu na Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego. A może właśnie – nie „pomimo”, ale „szczególnie dlatego”.

Wiara to obcowanie z tajemnicą, której nie pojmuję. Gdybym ją pojmował, byłaby wiedzą, a nie – wiarą.

Święto Zmartwychwstania Pańskiego, Triduum Paschalne – wszyscy to wiemy – to sedno chrześcijaństwa. To obcowanie z czymś, czego ludzki umysł nie jest w stanie pojąć. Ale próbuje. I próbować musi. Mierzę się, jak każdy wierzący, z tą niepojętą tajemnicą. Po swojemu.

J, 20, 1-18: A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. Pobiegła więc i przybyła do Szymona Piotra i do drugiego ucznia, którego Jezus kochał2, i rzekła do nich: „Zabrano Pana z grobu i nie wiemy, gdzie Go położono”. Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu. Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. Dotąd bowiem nie rozumieli jeszcze Pisma, [które mówi], że On ma powstać z martwych. Uczniowie zatem powrócili znowu do siebie.

Maria Magdalena natomiast stała przed grobem płacząc. A kiedy [tak] płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa – jednego w miejscu głowy, drugiego w miejscu nóg. I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?” Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”. Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus. Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?” Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”. Jezus rzekł do niej: „Mario!” A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: Nauczycielu! Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: „Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego””. 18 Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: „Widziałam Pana i to mi powiedział”.

Zmartwychwstanie

Zwróciliście uwagę, że Ewangelie opowiadają nam o kaźni, o śmierci Pana Jezusa. Opowiadają też o tym, co działo się po Jego zmartwychwstaniu. Nie wiemy jednak, jak wyglądało samo zmartwychwstanie. Co tak naprawdę wydarzyło się w grobie, tak konkretnie? No, bo ogólnie wiemy – Pan zmartwychwstał. Ale jak to się stało? Otworzył oczy i wstał? Jak to wyglądało? Tego nie wiemy. To jest tajemnica, której nie poznaliśmy.

Cichego

Jak dzisiaj wyglądałoby zmartwychwstanie, gdyby organizowali je współcześni ludzie? Sprosiliby wszelkie możliwe media. Kamery wycelowane w kamień na grobie czekałyby na dobre ujęcie. Ten obrazek nawet znamy. Przypomnijcie sobie umieranie Jana Pawła II. Wiecie, że większość mediów ma zawczasu przygotowane materiały okolicznościowe na wypadek śmierci kogoś znanego?

W pobliżu zbieraliby się, sprawnie organizowani, ludzie. Byłyby kiermasze, stoiska z kiełbaską, piwkiem, hinduskimi kadzidełkami (dziś przed kościołem widziałem kiermasz, a na nim m.in. magiczne talizmany). Nie zabrakłoby polityków, którzy mieliby najwięcej do powiedzenia. Pewnie byłby na miejscu jakiś charyzmatyczny wodzirej pokroju Jerzego Owsiaka (z całym szacunkiem dla wodzirejskiej pracy tegoż), zagrzewający ludzi i prowadzący okolicznościowy koncert muzyki odpowiednio ludycznej, a na moment otwarcia się Grobu Pańskiego czekaliby profesjonalni pirotechnicy gotowi do uruchomienia widowiskowego pokazu fajerwerków.

A Pan Jezus zmartwychwstał sobie po cichu, tak, żeby nikt nie widział tego momentu, bez wielkiego”łał”.

Mógł urządzić triumfalny pochód. Mógł? No, mógł. Mógł przecież po zmartwychwstaniu wkroczyć do Jerozolimy i pokazać tym, którzy Go ukrzyżowali, że przegrali. Mógł? No, mógł. Mógł zagrać im na nosie i wydrwić. Mógł wziąć odwet za poniżenie i cierpienie, jakie Mu zadali. Mógł? No, mógł.

Ale tego nie zrobił.

Feministy

Społeczność żydowska tamtych czasów funkcjonowała w systemie całkowicie patriarchalnym. Kobieta nie była wiarygodnym źródłem informacji. Nie mogła nawet być świadkiem w sądzie. Mógł Dobry Bóg starannie dobrać odpowiednio godnych świadków Dobrej Nowiny. Mógł sobie wybrać Pan Jezus na świadków tego najważniejszego momentu kogoś „godnego”, kogoś, kto był dla ludzi wiarygodny. Tak, byśmy dzisiaj pewnie zrobili – casting jakiś albo rekrutację wieloetapową. Może zlecilibyśmy badania opinii publicznej, żeby sprawdzić, jakie cechy powinien posiadać idealny kandydat na świadka zmartwychwstania?

A Pan Jezus zrobił wszystkim psikusa i wybrał kobiety, czyli te, których nikt nie traktował poważnie. I to im powierzył tę misję – ogłosić innym Radosną Nowinę: „Jezus zmartwychwstał!”. Nie był to zresztą pierwszy raz, gdy to kobieta niosła innym posłanie Jezusa. Dość wspomnieć choćby o rozmowie z Samarytanką przy studni Jakuba.

Tej lekcji – mam wrażenie – przez te ponad 2.000 lat nadal nie odrobiliśmy.

Nie odrobiliśmy nie tylko lekcji dotyczącej kobiet. W ogóle nie odrobiliśmy, mam wrażenie, tematu „Kto jest godzien?”. Apostołowie nie rekrutowali się z elit, z arystokracji, nie byli uczonymi. Bliższe prawdy byłoby powiedzieć, iż pochodzili z „nizin”. Ale to oni zostali wybrani. Pan Jezus chętniej przebywał wśród grzeszników, wśród ludzi wykluczonych niż wśród możnych.  Jednym z najważniejszych pierwszych głosicieli Dobrej Nowiny był człowiek, który wcześniej bezwzględnie prześladował chrześcijan. Pierwszym papieżem był człowiek, który trzy razy wyparł się Pana Jezusa.

My zaś lubujemy się w oskarżaniu, ocenianiu, wykluczaniu, w określaniu, kto ma prawo mówić o Panu Bogu, a kto nie. Nie bez powodu napisałem „my”. Choć ja akurat w szczególny sposób powinienem tego unikać jak ognia.

ilustracja:Untitled blue – Flickr.com

(Visited 200 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Święty Piotr - papież nieidealny

Następny tekst

Antydepresanty bez recepty