Home»Wiara»Będę śpiewał Tobie, mocy moja!

Będę śpiewał Tobie, mocy moja!

0
Shares
Pinterest Google+

Powiadają ponoć, że „chłopaki nie płaczą”. Może i faktycznie chłopaki nie płaczą, ale mężczyźni – i owszem. Mężczyźni płaczą wtedy, gdy mają ku temu powód. Więcej: Mężczyźni nie tylko płaczą, ale i tych swoich łez się nie wstydzą. Czasem płaczą ze smutku, czasem ze szczęścia, a czasem ze wzruszenia. I mi się to właśnie przytrafiło. A było to tak:

Gdy pierwszy raz poszedłem na spotkanie Wspólnoty, w spotkaniach której uczestniczę od tamtej pory co środę, usłyszałem pewną pieśń. Jej słowa bardzo mocni na mnie wtedy podziałały i głęboko zapadły mi w pamięć.  Tak bardzo trafiły wtedy w moje potrzeby, w nastrój. Były tak idealnie do nich dopasowane. Nie umiem śpiewać, tak zupełnie. Jestem absolutnie pozbawiony głosu. Dlatego nigdy nie zaśpiewałem tych słów, ale często mruczałem je sobie pod nosem. Stały się dla mnie bardzo ważne.

Poszedłem sobie na niedzielną mszę. Wieczorna msza w mojej parafii odprawiana była akurat bez organisty (na szczęście). Zamiast niego pojawiła się działająca przy parafii schola. a właściwie jej kilkuosobowa kobieca reprezentacja. Pięknie śpiewały. Naprawdę pięknie.  Msza się sobie toczyła, aż doszła do komunii świętej. Przystąpiłem do komunii i wróciłem na swoje miejsce.

Klęcząc patrzyłem w górę, na gigantyczny, wiszący bardzo wysoko krzyż. Dziękowałem za komunię i prosiłem Pana Jezusa o pomoc. No, bo bez niego to ja sobie przecież sam nie poradzę ze zmianą mojego życia, ze swoimi słabościami. Klęczałem więc sobie i rozmawiałem w myślach. Schola coś śpiewała, nie pamiętam już nawet co. A ja prosiłem o pomoc i łaskę. Zapadła chwila ciszy. Ja skończyłem się modlić. I w tym momencie schola zaśpiewała te, tak ważne dla mnie, słowa:

Będę śpiewał Tobie, mocy moja!
Ty, Panie, jesteś mą nadzieją.
Tobie ufam i bać się nie będę.

Zabrzmiało to w moich uszach jak odpowiedź na moje prośby. Jeszcze nie zdążyłem usiąść w ławie, jeszcze klęczałem, gdy te wyśpiewane słowa uderzyły we mnie z całą mocą. Mruczałem je pod nosem jak to ja, śpiewać wszak nie umiem. I nie byłem w stanie zapanować nad łzami. Pochyliłem się. Pozwoliłem sobie na płacz. Taki całym sobą. Na to, by tych łez nie chować, nie byłem gotów. Zresztą… Przed Panem Bogiem ich przecież i tak nie ukryję.

(Visited 159 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Spowiedź i komunia po latach

Następny tekst

Dobry bloger niestety nie powinien być zen