Home»Społeczeństwo»Lekarz ma prawo do deklaracji wiary

Lekarz ma prawo do deklaracji wiary

0
Shares
Pinterest Google+

Wydawało mi się, że ja już jestem zupełnie zen i że nic nie jest w stanie mnie wkurzyć. Myliłem się. Wkurzam się coraz rzadziej, ale – jak się okazuje – nadal jednak mi się to zdarza. No, cóż ideały ponoć nie istnieją, a jeśli nawet, to pod latarnią.

Tym razem wkurzyła mnie sprawa związana z deklaracją wiary podpisaną przez niespełna (mocno niespełna) 3.000 lekarzy z całej Polski. Swoją deklarację złożyli oni na Jasnej Górze. Pomysłodawczynią akcji jest prof. Wanda Półtawska, przyjaciółka św. Jana Pawła II. Ponieważ większość dyskutantów oczywiście samej deklaracji nie czytała, bo i po cholerę, to przeanalizujmy jej treść:

1. Wierzę w jednego Boga, Pana Wszechświata, który stworzył mężczyznę i niewiastę na obraz swój.

Wolno, mam przynajmniej nadzieję, lekarzom, którzy podpisali deklarację, wierzyć w jednego Boga, który stworzył mężczyznę i kobietę na obraz swój. Tak jak lekarzom, którzy nie podpisali, a także krytykom tej deklaracji wolno wierzyć w to, że nie ma jednego Boga, a jeśli nawet jest, to nie On stworzył mężczyznę i kobietę. Wolno im wierzyć w Latającego Potwora Spaghetti, Buddę, Mahometa, czy w to, że boginią rządzącą światem jest niejaka Dorota Rabczewska, która zstąpiła na świat na różowej chmurce w towarzystwie różowego jednorożca. Gwarantowana konstytucyjnie wolność sumienia i wyznania ma nie tylko chronić nas przed ustanowieniem prawa religijnego jako prawa państwowego, ale też chronić prawo osób wierzących do wyznawania swej wiary. O tym drugim lubimy zapominać.

2. Uznaję, iż ciało ludzkie i życie, będąc darem Boga, jest święte i nietykalne:
– ciało podlega prawom natury, ale naturę stworzył Stwórca,
– moment poczęcia człowieka i zejścia z tego świata zależy wyłącznie od decyzji Boga.
Jeżeli decyzję taką podejmuje człowiek, to gwałci nie tylko podstawowe przykazania Dekalogu, popełniając czyny takie jak aborcja, antykoncepcja, sztuczne zapłodnienie, eutanazja, ale poprzez zapłodnienie in vitro odrzuca samego Stwórcę.

Punkt drugi budzi szczególne emocje. Wyczytałem już nawet, że lekarze będą odmawiali leczenia pacjentów, wypisywania leków, np. antybiotyków, no, bo przecież to Pan Bóg decyduje, kto kiedy ma umrzeć. Przez całe wieki szpitale prowadzone były w dużej mierze przez Kościół. I jakoś lekarze leczyli, a siostry zakonne pełniły rolę dzisiejszych pielęgniarek. Punkt drugi wymienia, jakich medycznych działań lekarz, który podpisał deklarację, nie będzie podejmował. Opowieści o tym, że lekarze nie będą leczyć, to brednie wyssane z brudnego palucha.

Eutanazja, o ile mi wiadomo, jest w Polsce zakazana. Kodeks Etyki Lekarskiej nie pozostawia tu cienia wątpliwości: „Art. 31. Lekarzowi nie wolno stosować eutanazji, ani pomagać choremu w popełnieniu samobójstwa.”

Dyskusja na temat in vitro i jego etycznego wymiaru wciąż się toczy, jest bardzo trudna i tak, to prawda, hierarchowie Kościoła oraz niektórzy księża wiele razy zabierali w niej głos w sposób stygmatyzujący rodziców i dzieci, za co słusznie byli krytykowani. Jednak również wśród lekarzy toczy się dyskusja o tym, jakie formy terapii niepłodności są właściwe.

Aborcja również wywołuje wiele emocjonalnych sporów natury etycznej. Kodeks Etyki Lekarskiej w Art. 39. głosi: „Podejmując działania lekarskie u kobiety w ciąży lekarz równocześnie odpowiada za zdrowie i życie jej dziecka. Dlatego obowiązkiem lekarza są starania o zachowanie zdrowia i życia dziecka również przed jego urodzeniem. „ Ratowanie życia nienarodzonego dziecka jest więc obowiązkiem lekarza.

Co do antykoncepcji, to powiedzmy jasno, że nie jest ona leczeniem, lecz zapobieganiem. Dodajmy też: antykoncepcja jest zapobieganiem ciąży, a ciąża, o ile mi wiadomo, nie jest chorobą. Odmawiając przepisania tabletek antykoncepcyjnych lekarz nie odmawia więc leczenia, ani nawet nie odmawia udziału w zapobieżeniu chorobie.

3. Przyjmuję prawdę, iż płeć człowieka dana przez Boga jest zdeterminowana biologicznie i jest sposobem istnienia osoby ludzkiej. Jest nobilitacją, przywilejem, bo człowiek został wyposażony w narządy, dzięki którym ludzie przez rodzicielstwo stają się „współpracownikami Boga Samego w dziele stworzenia” – powołanie do rodzicielstwa jest planem Bożym i tylko wybrani przez Boga i związani z Nim świętym sakramentem małżeństwa mają prawo używać tych organów, które stanowią sacrum w ciele ludzkim.

Z całym szacunkiem do tzw. środowisk LGBT i wszelkich innych dodanych literek: Człowiek to zwierzę. Rodzi się jako samiec lub jako samica. Oczywiście, zdarza się, że rodzi się samica przekonana, że jest samcem albo samiec przekonany, że jest samicą. I należy się tym osobom szacunek. Należy im się leczenie, jeśli takiego leczenia chcą. Natomiast lekarz ma prawo uznać, że właściwą formą terapii jest dostosowanie psychiki do ciała, a nie ciała do psychiki. Są też lekarze, którzy mają pogląd odwrotny i też mają do niego prawo.

W pełni szanuję prawo tych, którzy swoich „organów” nie uznają za sacrum, lecz profanum i używają ich wedle własnej woli, uznania i bez umiaru. To jest ich prawo. Mają wolną wolę, tak wybierają. Inni zaś mają prawo uznawać tak, jak zapisano w deklaracji.

4. Stwierdzam, że podstawą godności i wolności lekarza katolika jest wyłącznie jego sumienie oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła i ma on prawo działania zgodnie ze swoim sumieniem i etyką lekarską, która uwzględnia prawo sprzeciwu wobec działań niezgodnych z sumieniem.

„Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, (…) z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej.”

Każdy człowiek, również lekarz, ma prawo i obowiązek w swoim sumieniu, bez względu na to, czy jest ono oświecone Duchem Świętym i nauką Kościoła, czy też nie jest, rozeznawać, co jest dobre, a co złe. Całe nasze życie składa się z takich wyborów. Czasem oceniamy źle. Każdy z nas ma jakiś swój wzorzec, do którego odwołuje się przy dokonywaniu tych wyborów. Dla jednego będzie to Dekalog, dla drugiego dzieła Arystotelesa. Zapewne są też tacy, dla których punktem odniesienia będą piosenki Justina Biebera.

Niektórzy twierdzą, że lekarz, kierując się swoim sumieniem, łamie prawo. Fascynująca teoria, tyle że totalnie odrealniona. Polskie prawo gwarantuje lekarzowi możliwość odmowy podejmowania działań niezgodnych z jego sumieniem i oceną etyczną. Mówi o tym jasno Art. 39. Ustawy z dnia 5 grudnia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza dentysty (Dz. U. 1997 Nr 28 poz. 152).

Również Kodeks Etyki Lekarskiej zawiera stosowne zapisy. Artykuł 7. głosi, iż „w szczególnie uzasadnionych wypadkach lekarz może nie podjąć się lub odstąpić od leczenia chorego, z wyjątkiem przypadków nie cierpiących zwłoki. Nie podejmując albo odstępując od leczenia lekarz winien wskazać choremu inną możliwość uzyskania pomocy lekarskiej.” Kodeks zawiera też inny istotny zapis: „Lekarz ma swobodę wyboru w zakresie metod postępowania, które uzna za najskuteczniejsze. Powinien jednak ograniczyć czynności medyczne do rzeczywiście potrzebnych choremu zgodnie z aktualnym stanem wiedzy.” Zapis ten może być interpretowany różnie. Jeśli jednak lekarz ocenia, iż dana metoda postępowania nie jest „rzeczywiście potrzebna”, to nie powinien jej stosować.

5. Uznaję pierwszeństwo prawa Bożego nad prawem ludzkim – aktualną potrzebę przeciwstawiania się narzuconym antyhumanitarnym ideologiom współczesnej cywilizacji,
– potrzebę stałego pogłębiania nie tylko wiedzy zawodowej, ale także wiedzy o antropologii chrześcijańskiej i teologii ciała.

Niektórzy na tej podstawie twierdzili, że lekarze zapowiadają łamanie prawa państwowego. OK. Załóżmy, że tak jest. W takim razie jest to tzw. akt obywatelskiego nieposłuszeństwa. Akt taki zakłada, iż ten, kto go dokonuje, jest gotów ponieść w związku z tym prawne konsekwencje swojej decyzji. Jeśli więc lekarz popełni przestępstwo, jak twierdzą krytycy deklaracji, to prokurator postawi mu zarzut karny, oskarży go przed sądem, sąd rozstrzygnie sprawę i jeśli uzna rację prokuratora, to uzna lekarza winnym i wymierzy mu przewidzianą przez prawo karę.

Warto jednak znów odwołać się do obowiązującego Kodeksu Etyki Lekarskiej. Oto Art. 2. pkt. 2: „Najwyższym nakazem etycznym lekarza jest dobro chorego – salus aegroti suprema lex esto. Mechanizmy rynkowe, naciski społeczne i wymagania administracyjne nie zwalniają lekarza z przestrzegania tej zasady.” Sam kodeks etyki lekarskiej przewiduje więc, że lekarz, oceniając, co jest dobre dla chorego, a przecież każdy ocenia to samodzielnie, nie powinien kierować się ani mechanizmami rynkowymi, ani naciskami społecznymi, ani też wymaganiami administracyjnymi. Można więc uznać, że KEL zobowiązuje wręcz lekarza do aktu obywatelskiego nieposłuszeństwa, jeśli w ocenie lekarza wymaga tego dobro pacjenta.

6. Uważam, że – nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem.

Wydaje mi się, że ten, pomijany jakoś jako niewygodny w dyskusjach publicznych, punkt tej deklaracji jest punktem kluczowym.

Gdyby ci lekarze, którzy podpisali deklarację, chcieli uczynić z niej obowiązujące wszystkich prawo, należałoby stanowczo protestować. Oni jednak jasno, jednoznacznie, bez niedomówień piszą o tym, że nie chcą nikomu narzucać swoich poglądów i przekonań. Domagają się jedynie tego, by szanować ich poglądy i wiarę.

Od dłuższego czasu mam jednak nieodparte i potęgujące się wrażenie, że nowa postępowa koncepcja wolności sprowadza się do tego, że „wolność poglądów tak, o ile to nasze poglądy”, „wolność słowa tak, dopóki mówisz to, co my uznamy za dopuszczalne”. Dla sprawiedliwości trzeba dodać, że podobne podejście nie dotyczy tylko lewej strony sporu, ale i prawej. Problem polega bowiem na tym, że ton dyskusji nadają ekstremiści.

Można z założeniami tej deklaracji zgadzać się lub nie, ale warto mieć w głowie słowa przypisywane Wolterowi: „Nie zgadzam się z Twoimi poglądami, ale oddałbym życie za to, byś mógł je głosić”.

Znaj proporcją, mociumpanie!

Deklarację wiary podpisało niespełna 1,28% polskich lekarzy.

Zgodnie z danymi Naczelnej Izby Lekarskiej w Polsce zarejestrowanych jest 178.512 lekarzy, w tym 161.512 wykonujących aktywnie swój zawód. Deklarację według oficjalnej strony podpisało 2.282 lekarzy. Nie wiem, czy są wśród nich wyłącznie osoby aktywne zawodowo, więc odnoszę tę liczbę do danych o lekarzach posiadających uprawnienia do wykonywania zawodu. Wychodzi na to, że deklarację podpisało niespełna 1,28% polskich medyków. Naprawdę, teorie głoszące, że ta deklaracja radykalnie ograniczy dostęp do opieki medycznej innej niż zgodna z deklaracją, można włożyć między bajki.

Spotkałem się również z postulatem oznaczania lekarzy, którzy podpisali deklarację. Jasne – proponuję pasiak i opaskę z rybą. Można też tatuować na przedramieniu numer ewidencyjny lekarza.  Jak szaleć to szaleć.

Zupełnie na koniec zacytuję wypowiedź Macieja Hamankiewicza, prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej z wywiadu udzielonego portalowi Natemat.pl, który – jak rozumiem – również uważa, że lekarz ma prawo do deklaracji wiary.

Kodeks Etyki Lekarskiej jest zbiorem norm etycznych określających sposób postępowania lekarzy i lekarzy dentystów w życiu zawodowym. Wśród norm postępowania tam zawartych nie ma zakazu podpisywania deklaracji o charakterze wyznaniowym, etycznym czy też kulturowym. Wolność wyznania gwarantowana Konstytucją RP pozwala na podpisywanie tego typu dokumentów nie tylko lekarzom wyznania chrześcijańskiego, ale również innych wyznań, z ateistami włącznie. Nie można zatem stwierdzić, iż podpisanie tzw. Deklaracji Wiary stanowi naruszenie Kodeksu Etyki Lekarskiej. (…) W świetle przepisów Kodeksu Etyki Lekarskiej oraz wynikającej z Konstytucji RP wolności wyznania nie ma absolutnie żadnych podstaw do wyciągania konsekwencji wobec lekarzy, którzy podpisali tzw. Deklarację Wiary.

(Visited 75 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Modlitwy poranne

Następny tekst

Serce, rozsądek, nadzieja, zawierzenie