Home»Wiara»Nie pohukujmy gniewnie na pastafarian

Nie pohukujmy gniewnie na pastafarian

0
Shares
Pinterest Google+

Sprawa rejestracji tworu o nazwie „Kościół Latającego Potwora Spaghetti” będzie miała dalszy ciąg. Gniewnie zareagowała na to m. in. redakcja „Gościa Niedzielnego„. Zupełnie niesłusznie. Więcej – na wielu płaszczyznach niesłusznie.

Ministerstwo odmówiło rejestracji KLPH jako związku wyznaniowego uznając, że nie stanowi on kultu religijnego, ale świadomą parodię kultu. Wnioskodawcy odwołali się do sądu, który nakazał urzędnikom rozpatrzyć wniosek ponownie.  Ministerstwo mogło złożyć wniosek o kasację tego wyroku. Zamiast tego ogłosiło właśnie, że rozpatrzy wniosek ponownie.

Pierwszy powód, dla którego gniewna reakcja nie ma sensu, przynajmniej na tym etapie, jest taki, że decyzja MAC tak naprawdę niczego póki co nie zmienia. To, że resort rozpatrzy wniosek jeszcze raz, nie oznacza wcale, że efektem tego ponownego rozpatrzenia nie będzie taka sama decyzja, czyli – inaczej mówiąc – ministerstwo może ponownie odmówić rejestracji.

Powód drugi, to to, że ministerstwo powinno działać w granicach prawa, pamiętając przy tym, że w kwestii praw podstawowych, nie może stosować interpretacji rozszerzającej. Jeśli grupa obywateli składa wniosek spełniający kryteria formalne, deklarując przy tym jednoznacznie, że to, co w tym wniosku zapisane, traktują poważnie, to urzędnik nie może sobie domniemywać, że jest inaczej. A skąd ów powołany biegły wie, że ci obywatele kpią, szydzą, czy żartują? Konstytucyjna norma wolności wyznania lub jego braku nie zawiera zastrzeżenie „no, chyba, że nam się wydaje, że oni sobie robią jaja”.

Powód trzeci, jest ważniejszy: Otóż, nie każdy podziela naszą wiarę. Ma do tego prawo. Pewnie, chciałoby się Królestwa Niebieskiego tu, na Ziemi, ale Pan Bóg po coś dał człowiekowi wolną wolę. Czy ministerstwo zarejestruje pastafarian czy nie, jeśli zechcą, i tak będą swój kult wyznawać (czy udawać, że go wyznają). My zaś, żałując dokonanego przez nich wyboru, musimy uszanować ich prawo do jego dokonania, bo wynika ono z wolnej woli, w którą wszak wierzymy.

Powodem czwartym niech będzie to, że, jeśli zakładamy chęć prowokacji jako cel działań pastafarian, to gniewne reakcje należy uznać de facto za wodę na ich młyn. Chcą sprowokować i to się im udaje. Bardzo łatwo nas sprowokować. Ktoś, kto chce sobie tanim kosztem zrobić reklamę, robi coś, co sprowokuje katolików. I zawsze mu się niestety udaje.

Powód piąty, to to, iż wymuszanie pozycji naszej wiary poprzez działania prawne świadczyć może co najwyżej kiepsko o naszych zdolnościach ewangelizacyjnych. To już lepsza jest metoda przyjęta przez księdza Jana Kaczkowskiego:

(Visited 65 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Modlitwy wieczorne

Następny tekst

Upadki