Home»Społeczeństwo»Kubeł zimnej wody może być fajny

Kubeł zimnej wody może być fajny

0
Shares
Pinterest Google+

Internet zalała ostatnio moda na tzw. splashe oznaczone tagiem #IceBucketChallenge, czyli filmiki, których bohaterowie, często osoby bardzo znane, jak np. Bill Gates czy Mark Zuckenberg oblewają się lodowatą wodą.

Okoliczności oblania się bywają czasem mocno wyszukane, gdyż twórcy i bohaterowie prześcigają się w pomysłach. Twórca Microsoftu zbudował na pomoście specjalną konstrukcję do oblewania się wodą, a np. Yuri Drabent (filmik TUTAJ), bohater polskiej branży social media, oblewał się wodą podczas skoku na spadochronie.

W całej akcji, która stała się ogólnoświatowym hitem internetu, nie chodzi jednak ani o pomysłowość, ani o odporność na niską temperaturę wody. Ci, którzy nagrywają filmik, przekazują równocześnie środki na cel charytatywny – na leczenie choroby o nazwie ALS, czyli stwardnienie zanikowe boczne, a równocześnie rzucają wyzwanie kolejnym ludziom.

Lans na pomaganie

Mikołaj Nowak w swoim felietonie #LansBucketChallenge słusznie zwrócił uwagę, iż fajna viralowa akcja stała się dla wielu osób publicznych okazją do lansu, w którym od idei pomagania i od właściwego problemu, czyli choroby, ważniejsze stały się wyszukane pomysły, chęć medialnego zaistnienia oraz troska o własny wizerunek. Mikołaj ma też oczywiście całkowicie rację, gdy krytykuje rapera 50Cent, który w wyzwaniu żąda od nielubianego przez siebie boksera, by przeczytał bez dukania rozdział Harry’ego Pottera, uderzając w ten sposób w słaby punkt sportowca. To słabe. Akcja społeczna to nie jest okazja do załatwiania swoich porachunków.

Mam jednak wrażenie, że Mikołaj identyfikuje to lansowanie się przy pomaganiu jako coś złego. Wpisuje się tu niejako w ton wypowiedzi papieża Franciszka:

papiez-icebucket

Ciężko dyskutować z autorytetem moralnym papieża. Oczywiście, jest w tym dużo racji. Z drugiej strony jednak czym innym niż pewną pokazówką są serduszka, które naklejają darczyńcom wolontariusze Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy? Jasne, fajnie, gdyby ludzie pomagali w ukryciu. Ale lepszy, jak sądzę, jest lans na pomaganie niż niepomaganie, czy lans na niepomaganie. Trudno też oczywiście wyznaczyć jasną granicę między promowaniem akcji a lansowaniem siebie.

Woda dla dzieci w Afryce

Z kolei Kacper Ożóg, którego niedawno krytykowałem za inny wpis, napisał tekst „Jak idiota reaguje na Ice Bucket Challenge„, z którym trudno się nie zgodzić, choć młodzieńcza stanowczość sądów Kacpra oraz forma ich wyrażania czasem mnie nieco przytłaczają. Przywołał w nim krążący po internecie obrazek, którego autor zarzuca uczestnikom akcji #IceBucketChallenge, że marnują wodę, a dzieciom w Afryce wody brakuje. Wśród przytoczonych przez Kacpra argumentów zabrakło mi dwóch:

Po pierwsze, dzieciom brakuje w Afryce wody nie dlatego, że w Ameryce czy Europie jest jej za dużo, ale dlatego, że w Afryce jest jej za mało. Wody, którą wylał na siebie Bill Gates, i tak nie przesłano by afrykańskim dzieciom. O ile rozumiem argumenty ekologiczne przemawiające za oszczędzaniem wody, to argument o dzieciach afrykańskich jest głupi jak… a aż nie będę porównywał.

Po drugie zaś, problem wody w Afryce z pewnością wart jest nagłaśniania, a budowanie studni na tym kontynencie – warte wspierania. Metodą na to nie jest jednak deprecjonowanie innej akcji społecznej. Spokojnie można wymyślić wiele sposobów na to, by podpiąć się w kreatywny sposób z tematem afrykańskiego niedoboru wody pod Ice Bucket Challenge, tworząc sympatyczną, pozytywną odpowiedź na tę akcję, opartą na przekazie „wesprzyj też to”, a nie – „nie wspieraj tamtego”.

A ja w akcję nie włączę się, choć bardzo mi się ona podoba. Jak wiadomo, lepiej, żebym ja już w akcje charytatywne się nie włączał…

ilustracja: slgckgc – Flickr.comCC BY 2.0
(Visited 26 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Rafalala Zawisza czyli o mediach słów kilka

Następny tekst

Jak rzyć, panie blogerze, jak żyć?