Home»Społeczeństwo»Rafalala Zawisza czyli o mediach słów kilka

Rafalala Zawisza czyli o mediach słów kilka

0
Shares
Pinterest Google+

Telewizja Polsat News postanowiła zorganizować niezwykle ważką debatę. Zaprosiła do niej równie niezwykle poważnych, godnych promowania gości: narodowca Artura Zawiszę i niejakiego Rafalalę. Program faktycznie wyszedł niezwykle poważny, wnoszący wiele do publicznej debaty. Telewizja Polsat może być z siebie dumna.

Dobry bohater, czarny bohater

Artur Zawisza jest postacią niewątpliwie w tym duecie bardziej rozpoznawalną, był wszak posłem Prawa i Sprawiedliwości, tworzył lub współtworzył niezliczoną ilość prawicowych partii, partyjek, ugrupowań o charakterze kanapowym, fotelowym, sofowym i innym, a ostatnio występuje jako jeden z liderów narodowców. Trudno odmówić mu inteligencji, która w połączeniu z cynizmem w postaci czystej czyni z niego barwnego rozmówcę w programach mieniących się (na ogół na wyrost) publicystycznymi. Występowanie w roli jednego z przywódców ruchu zrzeszającego kiboli, bandytów, oszołomów i cyników sprawia, że i sam Zawisza radykalizuje się.

Rafalala jest postacią mniej znaną, acz barwności odmówić mu/jej nie można. Reklamuje się jako „poetka z penisem”. Cóż, jeśli ktoś posiadanie penisa czyni osią swojej tożsamości, to śmiem podejrzewać, iż poza nim niewiele ma do zaoferowania.  Ostatnio lala Rafała zasłynął z pobicia mężczyzny, którego uznał za homofoba. Przy okazji domagał się od zaatakowanego, by klękał, przepraszał i całował obrażoną istotę po rękach, nazywając owego pana debilem, bydlakiem i rzucając na prawo i lewo słowami, które w językach iberyjskich oznaczają krzywiznę. (Tu zapis zdarzenia na blogu lali)

Tych dwoje bohaterów telewizja Polsat News zaprosiła wspólnie do studia. Ja już pomijam w ogóle sensowność zapraszania faszystów do programów publicystycznych. W telewizyjnym studio spotkali się w efekcie osobnik, który otacza się osobnikami o twarzach nieskażonych myśleniem wykrzykującymi z upodobaniem „Stop pedałowaniu” z panem/panią, który/która leje po pysku tych, których uważa za nie dość tolerancyjnych, domagając się od nich klękania i całowania go/ją po rękach. Oba ta indywidua przyszły tam tylko w jednym celu: żeby wywołać skandal i zaistnieć. Zawisza chciał zdobyć trochę punktów w oczach swoich krótko ostrzyżónych akolitów, a lala Rafała – cholera wie, w czyich. Może liczył/a, że rozgłos pomoże w promocji penisowej poezji?

Teraz wszyscy zastanawiają się, które z nich jest bohaterem negatywnym, a które pozytywnym? Zawisza, który wyzywał Rafalalę od męskich dziwek za 200 złotych i określał jako”to coś”? A może Rafalala, która dokonując lekkiej demolki w studio zaatakowała Zawiszę i oblała go wodą? Wart Pac pałaca. Oboje wiedzieli, z kim spotkają się w studio. Oboje przyszli, żeby zrobić to, co zrobili.

Media się szmacą

Znacznie ciekawsze wydaje mi się pytanie: Po jaką cholerę telewizja Polsat News w taki sposób dobrała gości do programu? Chcieli doprowadzić do interesującej rozmowy na wysokim poziomie intelektualnym, przepełnionej erudycją, wzajemnym szacunkiem i dobrym obyczajem? No, aż szkoda, że redaktor Gozdyra nie zaprosiła Janusza Korwin-Mikkego razem z Michałem Bonim. To by był show. Proponuję też debatę kibiców Widzewa i Legii. Nie wiem tylko, czy fundusz remontowy Polsatu wystarczy na doprowadzenie studia do stanu używalności.

Od dawna można zaobserwować, iż cały pomysł na program publicystyczny sprowadza się, bez względu na stację, do tego, by zaprosić do studia 2 osoby, które na pewno skoczą sobie do gardeł i ew. podjudzać, gdyby przypadkiem się przed tym powstrzymywały. W ostateczności może być jeden „samograj”, np. Janusz Korwin-Mikke, Stefan Niesiołowski, Adam Hofman, czy inny taki typ, o którym wiadomo, że na pewno powie coś głupiego. A gdyby przypadkiem chciał mówić z sensem (co mało prawdopodobne), to redaktor prowadzący usłyszy w słuchawce stosowne polecenie wydawcy i umiejętnie sprowokuje gościa.

Wiadomo, chodzi o słupki oglądalności, a słupki oglądalności to wpływy z reklam. Ale nie tylko o to. Chodzi również o pójście na łatwiznę. Takie podejście nie wymaga wielkiego wysiłku od dziennikarza. Nie musi się znać na niczym, nie musi nic wiedzieć. Byle tylko umiał posadzić gości przed kamerą i sprowokować. Nic więcej.

Mamy w polskim prawie wiele, wynikających przede wszystkim z prawa prasowego, przepisów, które mają chronić wolność mediów, dając dziennikarzom szczególną ochronę. Prawa te powstały w uznaniu dla pewnego etosu zawodu i szczególnej roli, jaką media pełnią. Rzecz w tym jednak, iż media i z etosu i z tej społecznej roli same rezygnują na rzecz słupków i wpływów z reklam. Mają do tego prawo, zwłaszcza media prywatne. Rodzi się jednak pytanie, czy w związku z tym nadal należą im się te szczególne względy.

(Visited 179 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Czas obecności, czas nieobecności

Następny tekst

Kubeł zimnej wody może być fajny