Home»Blogowanie»Blogowanie nie może być o niczym

Blogowanie nie może być o niczym

0
Shares
Pinterest Google+

Poznaliśmy się tak naprawdę przypadkiem. Nie, to nie będzie wcale opowieść o romantycznej miłości. Mogę Wam to obiecać. Choćbym bowiem, nie wiem, jak się starał, nie umiem napisać ckliwego Harlequina. I tak zawsze wejdzie mi jakaś złośliwość, jakiś absurdalny żart, czy cyniczny komentarz. Ten typ po prostu tak ma. Poza tym nie ma tu romantycznej miłości, więc i opowiadać nie mam o czym. Ale wróćmy do tematu.

Komentowałem czyjś wpis w jednej z licznych grup blogerskich na Facebooku. Bardzo krytycznie, bardzo ostro i bardzo niesympatycznie. Ona zaś po tym moim komentarzu napisała do mnie prywatną wiadomość z pytaniem, czy zechciałbym ocenić jej blog.

Początkowo uznałem to za próbę spamowania, jakich wśród blogerów i blogerek nie brakuje. I już miałem coś niesympatycznego odpisać, ale na szczęście tknęło mnie i kliknąłem w link. Wszedłem na jej blog i nie mogłem z niego wyjść. A potem jej odpisałem. To była długa wiadomość. Wiecie: jak dawne listy. jakich dziś już ludzie do siebie nie pisują.

Tak zaczęła się nasza znajomość i nasze rozmowy. Kiedy niedawno napisała do mnie „przyjacielu”, wiedziałem, że to nie jest zdawkowe ani żartobliwe. I byłem z tego słowa dumny.

Tak też zaczęła się moja znajomość z jej blogiem. Bo nie o przyjaźni, choć ważnej dla mnie, mimo wszystko chciałem dziś pisać, ale o blogowaniu.

Ten blog nie ma wypasionego profesjonalnego szablonu. Ma jeden ze standardowych szablonów darmowej platformy. Nie ma nawet swojego logo. Nie przypomina wymuskanych blogów, które stawia się innym, zwłaszcza początkującym, blogerom za wzór. Teksty na nim są szarpane. Jakby zdania były wyrzucane z siebie, pojedynczo, czasem urwane, czasem równoważniki. Przecinki trafiają czasem w zupełnie zadziwiające miejsca. Akapity zaczynają się znienacka.

Ale to ma swoje uzasadnienie. Zdania są urwane, często takie poszarpane, chropowate, bo ten blog pisany jest łzami, emocjami. Od emocji w nim się gotuje, i to od trudnych emocji. Tęsknota, smutek, rozpacz, strach, gniew, bunt, samotność. Każde słowo pisane jest łzami i każde słowo łzami się czyta. Tu nie ma miejsca na łatwe, lekkie teksty o niczym.

I to właśnie jest coś, co ten blog wyróżnia i czyni go magnetycznym. Czytam sporo blogów, w tym tych najbardziej znanych. I coraz częściej mam wrażenie, że nie wiem, o czym ich autorzy piszą. Nie mają mi absolutnie nic do przekazania. Wylewają z siebie miałką papkę, która dziś nazywana jest lifestylem.

W lifestyle’owym pisaniu wszystko musi być ładne, optymistyczne, wygładzone niczym obrazki z seriali TVN. Bloger lifestyle’owy nie może tęsknić, nie może cierpieć, nic go nigdy nie boli, nigdy nie choruje, jest zawsze stylowo ubrany, je wyszukane potrawy, bywa wyłącznie w pięknych miejscach i oczywiście otaczają go wyłącznie piękni wizualnie ludzie. Żeby reklamy dobrze do tego pasowały. Bla, bla, bla. Wieczne bla, bla, bla. Puste słowa z pustych głów i pustych serc.

Życie jest piękne. Ale to piękno wynika z nasycenia treścią, z różnorodności doświadczania. Z tego, że są chwile radości i chwile rozpaczy. Jest czas wspominania i jest czas tęsknoty. Jest czas smakowania i czas głodu. Jest czas narodzin i jest czas śmierci. Wygładzone obrazki nie są piękne. Są nudne. Puste. Nie budzą emocji. Niczego nie budzą.

I, choć dziś w ten sposób pisze spora część blogerów, w tym tych najbardziej popularnych, to jestem przekonany, że na dłuższą metę to się nie sprawdzi. Ludzie, wbrew pozorom, szukają emocji i autentyczności, a nie lukrowanego lifestyle’u. Chcą emocji. Chcą zobaczyć prawdziwe emocje autora. Chcą poczuć własne prawdziwe emocje. Chcą, by ich poruszyć. Puste bla bla bla prędzej czy później ich znudzi. I co wtedy zrobią ci lifestyle’owi blogerzy i ich reklamodawcy? Zaczną wymyślać i udawać emocje? Będą blogi w konwencji seriali typu „Trudne sprawy”?

A gdyby ktoś chciał przeczytać ten blog, o którym pisałem, to z całego serca polecam: Tamta strona lustra

ilustracja: christing-O- / Flickr.com / CC BY 2.0

(Visited 67 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Modlitwa nie leczy z depresji

Następny tekst

Jest noc. Martwa noc, martwa noc