Home»Życie»Pochwała tęsknoty

Pochwała tęsknoty

0
Shares
Pinterest Google+

Tęsknota to, mam wrażenie, uczucie mocno niedoceniane. „Nie lubię tęsknić” – słyszę często od ludzi. W ich głowach, jak sądzę, funkcjonuje prosty układ: „miłość – tak, tęsknota – nie”.  Spora część ludzi odbiera bowiem tęsknotę jako uczucie negatywne, a wręcz – niepożądane. Sformułowanie „usycham z tęsknoty” – zawiera w sobie ukryty przekaz: „dzieje mi się coś złego”.

Tęsknota kojarzy się z brakiem, ale brakiem, który jest stratą, a – co za tym idzie – ze smutkiem, bólem. Tęsknimy wszak za kimś, kto umarł, kto od nas odszedł, za miejscami, w których byliśmy, ale nie jesteśmy, choć byśmy chcieli, za smakami, które kiedyś czuliśmy, za zapachem, za dotykiem, za uczuciami. Brak, strata, smutek, ból – tym jest dla nas tęsknota.

Mam wrażenie, że zapominamy o elemencie istotnym. Stracić można coś, co się miało. Skoro tęsknimy, mamy za czym tęsknić. Przeżyliśmy coś, co jest warte tęsknoty. A to przecież coś znaczy.

Tęsknię za moim Tatą. Wydawało mi się, że coraz słabiej go pamiętam, a jego obraz zamazuje się w mojej pamięci. Aż którejś nocy przyśnił mi się. Stanął w drzwiach, mówiąc, że Pan Bóg pozwolił mu wrócić, bo jest mi potrzebny. Widziałem go we śnie dokładnie takiego, jakim był, jego głos brzmiał tak, jakbym słyszał go na jawie. Tęsknię za Babciami, za Dziadkiem, za innymi ludźmi, którzy byli ważni, ale już ich nie ma.

Tęsknię za tymi, których nie ma, choć żyją. Nasze drogi się rozeszły, ale kiedyś zaistnieli w moim życiu i byli ważni.

Tęsknię za moimi zwierzętami, których już nie ma. Za tymi, które są, tęsknię, gdy muszę spać choćby jedną noc poza domem, bez nich.

Tęsknię za różnymi smakami, zapachami, za obozami harcerskimi, za chwilami, które były piękne, ale już minęły i nie wrócą. Do dziś pamiętam zapach mieszkania Babci, który zachował się przez lata w pozostawionym przez nią pudełku z bursztynami. Niedawno sprawdziłem: wywietrzał.

Tęskni się też za kimś, kto jest, kogo się kocha, a kto z jakichś powodów jest daleko. I znów – tęsknię, czyli mam za kim tęsknić. Mam za czym tęsknić. Mam nadzieję, że znów zobaczę.

Tęsknota nie musi wcale oznaczać smutku. Do większości z tego, co minęło, wcale nie chciałbym powrócić. Wierzę, że po coś było i po coś odeszło. Staram się to wszystko pamiętać, trzymać w kuferkach pamięci, by móc do tego wracać. Gdy za czymś tęsknię, pamiętam, że to miałem, czyli było mi dobrze. Dlaczego miałbym zakładać, że nie spotka mnie znów coś dobrego, nawet jeśli będzie to coś innego, niż znałem dotychczas, niż się spodziewałem?

Czy zawsze jest różowo? Nie. Czy to wszystkie odmiany tęsknoty? Nie. Są takie tęsknoty, które świadomie pominąłem. Napiszę o nich kiedyś. Nie teraz. Kiedyś. Może.

ilustracja: Richard ‚Tenspeed’ Heaven – Flickr.comCC BY 2.0
(Visited 117 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Jest noc. Martwa noc, martwa noc

Następny tekst

Jeśli jest napisane w górze...