Home»Wiara»Przeczytane»Interesy z Panem Bogiem

Interesy z Panem Bogiem

0
Shares
Pinterest Google+

Dźwięczą mi ciągle w głowie słowa z niedzielnej Liturgii Słowa. Myślę o nich od środy, od spotkania wspólnoty, gdy wspólnie je czytaliśmy. Z jednej strony uderza mnie ich mocny sens, który dotarł do mnie z opóźnieniem, z drugiej zaś właśnie to, że tak łatwo czasem w interpretacji Słowa pójść po linii najmniejszego oporu i odczytać je błędnie:

(J 2,13-22) Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Weźcie to stąd, a z domu mego Ojca nie róbcie targowiska! Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie. W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz? Jezus dał im taką odpowiedź: Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo. Powiedzieli do Niego Żydzi: Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni? On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Pan Jezus, ten dobry Pan Jezus, łagodny, miłosierny, kochający, a tu bat ze sznurka, gniew. Wkurzony wypędza kupców. Zupełnie inny obraz. Mocny kontrast. Zwraca uwagę.

Bardzo długo interpretowałem ten fragment Ewangelii dość dosłownie. Stąd może moje zadziwienie księdzem lub kościelnym, krążącym w trakcie mszy z tacą po kościele, czy straganami podczas odpustu. Stąd u wielu ludzi niesmak wokół zwyczajowego „co łaska” jako formy opłaty za mszę, datku przy kolędzie, itp. Stąd może zachwyt moich sąsiadów dawnym proboszczem, który człowiekowi pragnącemu zamówić mszę odpalił, że msza to nie margaryna i tego się nie kupuje.

Nie chcę przez to powiedzieć, że ta interpretacja jest zupełnie nietrafiona. Tylko tyle że to zaledwie powierzchnia, naskórek, jedna z warstw. I wcale nie wiem, czy najistotniejsza.

Przechodziłem trudny okres. Czekałem na wydarzenia, które dla mojego życia były istotne, ba!, kluczowe. Zależało mi oczywiście na pozytywnym rozstrzygnięciu moich spraw. To jest taka sytuacja, w której rodzi się pokusa handlowania z Panem Bogiem. Chciałoby się dobić targu: „Panie Boże, Ty, możesz wszystko, więc daj mi to, czego chcę, a ja w zamian…” I tu możemy wstawić różne obietnice, które w takich sytuacjach się chce składać: „nie będę pił piwa”, „będę się modlił codziennie”, „pójdę na pielgrzymkę do Lichenia”. Cokolwiek. Silna pokusa.

Ale Pan Bóg to nie prostytutka, od której kupuje się usługę. Takie kupczenie to sprowadzanie Pana Boga do wymiaru ludzkiego. To my jesteśmy interesowni. Dlatego zamiast kupczyć powtarzałem jedno zdanie z najważniejszej modlitwy:

Bądź wola Twoja.

ilustracja: Janitors – Flickr.com – CC BY 2.0
(Visited 61 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Sztuka pisania - Jak napisać felieton?

Następny tekst

Pedał to nie pajac