Home»Kultura»Zwierzenia kontestatora – Marek Piekarczyk

Zwierzenia kontestatora – Marek Piekarczyk

0
Shares
Pinterest Google+

Pamiętam dobry czas, gdy dość często zdarzało się, że dzwoniliśmy i oznajmialiśmy „Marek, to my jedziemy do Ciebie na kolację”. A potem wsiadaliśmy w auto i jechaliśmy. Trasę Gliwice – Bochnia znałem niemal na pamięć. Nie uważam, bym był jego przyjacielem, to zbyt wielkie słowo, a ja na nie nie zasłużyłem. Byłem znajomym. I to było dużo. Ta znajomość wiele mi dała. I brakuje mi tych wypadów.

Siadaliśmy przy stole. O tym stole jako swoim marzeniu Marek kiedyś nawet śpiewał na płycie TSA „52 dla przyjaciół”:

Chciałbym kiedyś moc zbudować wielki dom
Tak ogromny, żeby miał jasnych okien sto
W środku wielki stół, na nim świeży chleb
Żeby moi przyjaciele chcieli mieszkać w nim
Dobrze byłoby przy tym stole siąść
Zamiast błąkać się po świecie razem sobie żyć
Chciałbym kiedyś moc zbudować wielki dom
I zaprosić was do siebie, razem z wami być!

Siedzieliśmy, a Marek odprawiał kulinarne nabożeństwo, czyli przygotowywał posiłek, bez mięsa oczywiście, równocześnie opowiadając niezwykłe historie. To był prawdziwy teatr jednego aktora, bo Marek nie tylko umie gotować, nie tylko umie opowiadać, i to jak mało kto, ale też, co ważniejsze, rzeczywiście ma o czym opowiadać. Życiorysem mógłby spokojnie obdzielić paru ludzi. Ciężko z nim dyskutować, bo z reguły wszystko wie najlepiej i na niemal każdy temat jest gotów wypowiedzieć się z niezachwianą pewnością swojej racji. Sęk w tym, że na ogół rzeczywiście wie i na ogół faktycznie ma rację.

Jasne, imponowało mi, że bywam w domu mojego idola. Tak naprawdę jednak żałuję, że dopiero po czasie dotarło do mnie, jak istotna dla mnie była ta znajomość i ile wniosła w moje życie. Żałuję, że lekcja życiowej mądrości, jaką ofiarował mi ten mój idol, trafiła do mnie dopiero teraz, gdy wiem, że już pewnie nigdy przy tym stole nie siądę.

Gdy dowiedziałem się, że Marek Piekarczyk wydaje książkę, od razu wiedziałem, że muszę ją przeczytać. I nie zawiodłem się. Pochłonąłem wywiad-rzekę niemal jednym haustem. Zobaczyłem nawet na jednej z fotografii stół, przy którym zasypiałem (bo jestem bezkonkurencyjny w zasypianiu w każdych okolicznościach przyrody). Odnalazłem się w jednej z anegdot. Ale przede wszystkim odkrywałem z zafascynowaniem na nowo mądrego człowieka i bagaż doświadczeń, który go ukształtował.

Podsumowanie jest krótkie: Czytajcie. Warto!

(Visited 56 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Urodziny starszego Brata

Następny tekst

Politycy to idioci