Home»Życie»Ćwiczenie pamięci

Ćwiczenie pamięci

0
Shares
Pinterest Google+

Kiedy chodziłem do podstawówki, uczyliśmy się wierszy na pamięć. Pamiętam, że przeklinałem okrutnie nauczycieli, którzy zmuszali mnie do tego. Dziś jednak jestem im za to ćwiczenie pamięci bardzo wdzięczny i żałuję, że ta praktyka, już ograniczana za moich czasów, teraz ograniczona została jeszcze bardziej. Bo, choć wtedy mnie to wkurzało, to dziś wiem, że to po prostu było dobre.

Pamiętam, gdy zadano mi nauczenie się „Powrotu taty” Adama Mickiewicza. Pewien zaprzyjaźniony z moimi rodzicami aktor odwiedził nas akurat, zajrzał do mojego pokoju i zobaczył, jak się męczę, by zapamiętać balladę romantycznego poety. Podpowiedział mi wtedy sposób, z którego sam – jak twierdził – korzysta, gdy uczy się roli. Patent polegał na tym, by przeczytać tekst trzy razy głośno, trzy razy cicho, położyć książkę pod poduszkę i położyć się spać. Jak doradził, tak uczyniłem, ufając bezgranicznego jego autorytetowi. Następnego dnia poszedłem do szkoły i… wróciłem z piątką. (Szóstek wtedy jeszcze w skali ocen nie było.)

Zaproponowany mi pomysł na naukę był bardzo spójny. Po pierwsze, odwoływał się zarówno do pamięci słuchowej, jak i wzrokowej (czytanie głośne i ciche), do zapamiętania melodyki (czytanie głośne) oraz czytania ze zrozumieniem i skupieniem na tekście (czytanie ciche). Zawierał element magiczny (schowanie książki pod poduszkę). Nauka tuż przed zaśnięciem sprawiała, że żadne kolejne bodźce nie utrudniały zapamiętania tekstu. Dodatkowo ograniczenie liczby podejść do czytania służyło temu, by nie przeciążać umysłu, wiadomo wszak, że efektywność przyswajania i zapamiętywania spada, gdy się uczymy zbyt dużo.

Mój Dziadek nazywany w rodzinie pieszczotliwie Dziadziuszkiem (pisałem o nim w tekście „Kolejny kuferek pamięci„, który był aktualizacją napisanego niedługo wcześniej, tuż przed śmiercią Dziadziuszka tekstu „Kuferki pamięci„) słynął z tego, że znał na pamięć niezliczoną ilość łacińskich sentencji oraz najróżniejszych wierszy, w tym mnóstwo sprośnych. Z upodobaniem przywoływał z pamięci owe sentencje i wiersze, a najchętniej właśnie te sprośne, głównie autorstwa Aleksandra hrabiego Fredry. Większość tekstów pamiętał z czasów szkolnych. I choć sprośne wierszyki przyswajał – jak podejrzewam – raczej z własnej inicjatywy niż z namowy pedagogów, to właśnie szkole zawdzięczał tak doskonale wyćwiczoną pamięć.

Już ograniczenie szkolnych ćwiczeń pamięciowych za moich czasów sprawiło, że ja mam pamięć znacznie słabszą niż mój Dziadziuszek. Współcześni młodzi ludzie pamięci nie ćwiczą prawie w ogóle, wychodząc z założenia, że, gdy jakaś informacja będzie im potrzebna, znajdą ją w internecie. Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy ktoś im ten internet odłączy. Okażą się nagle pozbawieni podstawowych informacji. Niedawno Michał Górecki na swoim blogu pisał „Bez smartfona jesteś nikim„, opisując swoje przygody podczas wyprawy do znajomego, w trakcie której padła bateria w smartfonie Michała. Ja sam obserwuję z przerażeniem, że coraz mniej informacji jestem w stanie zapamiętać.

A tak poza wszystkim – jakże barwne były rozmowy z Dziadziuszkiem, gdy ten wplatał w nie łacińskie sentencje lub cytaty z poezji. Na każdą niemal okazję miał w głowie stosowny cytat. Erudycja służy rozmowie.

fotografia: sxc.hu

(Visited 126 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 2.03.15

Następny tekst

Słowo ma siłę - 3.03.15