Home»Rodzina»Druga szansa

Druga szansa

0
Shares
Pinterest Google+

Byłem bardzo młody, gdy zostałem ojcem. Tak, z premedytacją piszę ojcem, a nie tatą, powiadają wszak, że ojcem zostać łatwo, tatą – znacznie trudniej.

Wiek mnie nie tłumaczy, wszak w młodym wieku można być świetnym tatą, nawet kilku takich znam. Ja nie byłem. Jasne, mogę zasłonić się rozwodem i tym, że sytuacja ojca dochodzącego jest trudna, ale i to mnie nie tłumaczy, bo po prostu odpuściłem w pewnym momencie. Nie było mnie wtedy, gdy byłem potrzebny. Moje, dziś już dorosłe, dzieci mają prawo mieć do mnie żal. Nie zdałem tego egzaminu.

Jako ojciec nieobecny sam wiele straciłem. Niestety, jak to na ogół w takich sprawach bywa, zobaczyłem i uświadomiłem sobie te niemożliwe do nadrobienia straty dopiero wtedy, gdy rzeczywiście było już za późno na to, aby je nadrobić.

Pan Bóg dał mi jednak drugą szansę. W pakiecie z przyszłą żoną dostaję dwóch fajnych chłopaków: sześciolatka i trzylatka. Mam taką nadzieję, że dziś jako czterdziestodwuletni mężczyzna mam już w sobie więcej mądrości niż wtedy, gdy byłem przekonanym o swej dorosłości dwudziestolatkiem.

Z jednej strony czuję, że to, co mnie czeka, to odpowiedzialność. Nie mogę drugi raz popełnić tego samego błędu. Przyjmując rolę, czy też raczej funkcję, bo rola kojarzy mi się z teatrem, czyli odgrywaniem i udawaniem, Taty, podejmuję zobowiązanie, z którego nikt i nic nie może mnie zwolnić. A już na pewno nie ja sam. To nie jest praca, którą można zmienić, jeśli okaże się, że to jednak nie to. Tu nie ma „wejścia na próbę”. Gdzieś z tyłu głowy kołaczą się myśli: Czy dam radę? Czy nie zawiodę ponownie? Czy chłopcy pokochają mnie tak, jak ja już ich pokochałem? Czy odnajdą się w zmianach, które ich czekają? A może tęsknota za tym, co dawne, będzie w nich mocniejsza?

Z drugiej strony myślę o zmianie, jaka zajdzie w moim życiu. Przywykłem do pewnej wygody wynikającej ze spokoju. Przywykłem do określonego trybu życia. To wszystko zostanie wywrócone do góry nogami. Pojawią się nowe zajęcia, nowe obowiązki, a miejsce ciszy zajmie wieczny hałas i zamieszanie. Już nie będzie można cały dzień przesiedzieć przed komputerem, pisząc, komponując, projektując albo na kanapie czytając książkę. Ale w ogóle mnie to nie martwi. Ba! Cieszy mnie to i czekam na tę zmianę.

Z trzeciej strony z kolei zastanawiam się oczywiście nad wyzwaniami wychowawczymi. Stają mi przed oczami najróżniejsze sytuacje i rozważam, jak powinienem w nich postąpić. Obym tylko z rozpędu nie zaplanował wszystkiego, aż do ich ślubów włącznie. Ale też niezwykłym doświadczeniem jest rozmawiać z moją jeszcze nie żoną, zastanawiać się, czy coś będziemy robili tak, czy inaczej. Co ciekawe, zorientowałem się, że jak do tej pory nie było takiej kwestii wychowawczej, o której myślelibyśmy inaczej.

Z czwartej zaś strony mam poczucie, że przede mną jest fascynująca przygoda. Jak podróż w nieznane, jak rejs dookoła świata. I bardzo na tę przygodę się cieszę. Wiem, że będą trudne momenty, że będą wyzwania, ale przecież bez nich przygoda nie ma sensu i smaku. Mam nadzieję, że dla chłopaków to będzie równie fajna przygoda. I obym naprawdę zasłużył na laurkę na Dzień Taty. Nie teraz, nie za rok, ale kiedyś.

(Visited 229 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 21.03.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 22.03.2015