Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 23.03.2015

Słowo ma siłę – 23.03.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Mocna ta dzisiejsza Liturgia Słowa. Tak, wiem. Piszę to codziennie. No, ale co ja poradzę, że tak jest? Pomysł codziennego czytania był dobry, właśnie dlatego, że codziennie zapewnia mi solidnego kopa. A z kolei pomysł pisania komentarzy był dobry, bo skłania mnie do tego, by tego kopa przemyśleć.

(Dn 13,41-62): Na wygnaniu w Babilonie zgromadzenie Izraela skazało na śmierć Zuzannę, fałszywie oskarżoną przez dwóch starców. Wtedy Zuzanna zawołała donośnym głosem: Wiekuisty Boże, który poznajesz to, co jest ukryte, i wiesz wszystko, zanim się stanie. Ty wiesz, że złożyli fałszywe oskarżenie przeciw mnie. Oto umieram, chociaż nie uczyniłam nic z tego, o co mię ci złośliwie obwiniają. A Pan wysłuchał jej głosu. Gdy ją prowadzono na stracenie, wzbudził Bóg świętego ducha w młodzieńcu imieniem Daniel. Zawołał on donośnym głosem: Jestem czysty od jej krwi! Cały zaś lud zwrócił się do niego, mówiąc: Co oznacza to słowo, które wypowiedziałeś? On zaś powstawszy wśród nich powiedział: Czy tak bardzo jesteście nierozumni, synowie Izraela, że skazujecie córkę izraelską bez dochodzenia i pewności? Wróćcie do sądu, bo ci ją fałszywie obwinili. Cały lud powrócił śpiesznie. Starsi zaś powiedzieli: Usiądź tu wśród nas i wyjaśnij nam, bo tobie dał Bóg przywilej starszeństwa. Daniel powiedział do nich: Oddzielcie ich, jednego daleko od drugiego, a osądzę ich. Gdy zaś zostali oddzieleni od siebie, zawołał jednego z nich i powiedział do niego. Zestarzałeś się w przewrotności, a teraz wychodzą na jaw twe grzechy, jakie poprzednio popełniałeś, wydając niesprawiedliwe wyroki. Potępiałeś niewinnych i uwalniałeś winnych, chociaż Pan powiedział: Nie przyczynisz się do śmierci niewinnego i sprawiedliwego. Teraz więc, jeśli ją rzeczywiście widziałeś, powiedz, pod jakim drzewem widziałeś ich obcujących ze sobą? On zaś powiedział: Pod lentyszkiem. Daniel odrzekł: Dobrze! Skłamałeś na swą własną zgubę. Już bowiem anioł Boży otrzymał od Boga wyrok na ciebie, by cię rozedrzeć na dwoje. Odesławszy go rozkazał przyprowadzić drugiego i powiedział do niego: Potomku kananejski a nie judzki, piękność sprowadziła cię na bezdroża, a żądza uczyniła twe serce przewrotnym. Tak postępowaliście z córkami izraelskimi, one zaś bojąc się obcowały z wami. Córka judzka jednak nie zgodziła się na waszą nieprawość. Powiedz mi więc teraz, pod jakim drzewem spotkałeś ich obcujących ze sobą? On zaś powiedział: Pod dębem. Wtedy Daniel powiedział do niego: Dobrze! Skłamałeś i ty na swoją własną zgubę. Czeka bowiem anioł Boży z mieczem w ręku, by rozciąć cię na dwoje, by was wytępić. Całe zgromadzenie zawołało głośno i wychwalało Boga, że ocala tych, co pokładają w Nim nadzieję. Zwrócili się następnie przeciw obu starcom, ponieważ Daniel wykazał na podstawie ich własnych słów nieprawdziwość oskarżenia. Postąpiono z nimi według miary zła, wyrządzonego przez nich bliźnim, zabijając ich według Prawa Mojżeszowego. W dniu tym ocalono krew niewinną.

Taka trochę feministyczna dziś ta Liturgia Słowa, gdy pomyślę o pierwszym czytaniu i o dzisiejszym fragmencie Ewangelii. Mamy dwóch mężczyzn, wyraźnie są to wpływowi członkowie społeczności, skoro sądzą innych. Obaj fałszywie oskarżają i sami – jak można wnioskować – skazują kobietę za winy, których się nie dopuściła. Z kontekstu wynika, że obaj starcy próbowali wcześniej nakłonić bohaterkę opowieści do grzechu, o który finalnie ją oskarżyli, tylko że miała go popełnić, spełniając ich żądze, a całe oskarżenie było odwetem za rozmowę. Nie przypomina Wam to czegoś? Toż to historia, o jakich nieraz czytamy współcześnie w mediach, czyli historia molestowania seksualnego.

Obaj winni, czyli dwaj starcy, tracą życie. Tak naprawdę ukarani zostali za nadużycie władzy i właśnie molestowanie. Za molestowanie? – zdziwicie się może. A proszę. Oto jeden z zarzutów: „Tak postępowaliście z córkami izraelskimi, one zaś bojąc się obcowały z wami.” Starcy zostali obdarzeni zaufaniem społeczności i mieli sądzić sprawiedliwie, zgodnie z nakazem Pana Boga: „Nie przyczynisz się do śmierci niewinnego i sprawiedliwego.”

Spróbujcie sobie wyobrazić tę scenę. Oto na podstawie oskarżenia dwóch szanowanych starców kobieta (a pamiętajcie, że w tamtych czasach kobieta nie miała właściwie żadnych praw) została skazana za bardzo poważne naruszenie prawa. Rozjuszony tłum, przekonany o jej winie, prowadzi kobietę na egzekucję. Sprzeciwia się temu młodzieniec, czyli ktoś ceniony znacznie mniej wtedy niż starcy. Potrafi zatrzymać tłum i go otrzeźwić. No, przyznajcie, ma facet cojones. Kiedy Pan Bóg ma dla człowieka zadanie, zawsze daje mi siły koniecznego wykonania.

Ta opowieść jest też historią o tym, że łaska tłumu na pstrym koniu jedzie. Ten sam tłum, ci sami ludzie, dają się wkręcić obu starcom i z entuzjazmem prowadzą niewinną kobietę na egzekucję. Ten sam tłum niedługo potem zabija obu starców. Łatwo przychodzi nam osądzać, skazywać. Do dziś.x

(Ps 23,1-6): Nic mnie nie trwoży, bo Ty jesteś ze mną

Pan jest moim pasterzem:
niczego mi nie braknie,
pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów;
namaszczasz mi głowę olejkiem,
kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

Powiadają, że amerykańscy marines przerobili fragment tego psalmu i mawiali: „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo ja w tej dolinie jestem największym skurwysynem”. Przeczytałem to w jakiejś książce beletrystycznej i tak to mi się spodobało, że przez wiele lat sam te przerobione słowa powtarzałem. Ta przeróbka, zmieniająca całkowicie sens, jest do bólu fałszywa. Jest w tym porażający ładunek pychy.

Z jednej strony mamy w tym psalmie piękne „Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę.” Z drugiej zaś zaskakująco próżne: „Stół dla mnie zastawiasz na oczach mych wrogów”. Stół zastawiony po to, by człowiek mógł nasycić głód i pragnienie, nie potrzebuje publiczności. A tu mamy „na oczach mych wrogów”. To w sumie bardzo ludzka potrzeba demonstracji. Warto pamiętać o tym, że bohaterami biblijnych opowieści, a nawet autorami fragmentów są żywi ludzie, z krwi i kości.

(Ez 33,11): Pan mówi: Nie chcę śmierci grzesznika, lecz aby się nawrócił i miał życie.

To jest niesamowicie mocny cytat. Jest w nim cały sens wiary. Jaśniej już chyba nie można.

(J 8,1-11): Jezus natomiast udał się na Górę Oliwną, ale o brzasku zjawił się znów w świątyni. Cały lud schodził się do Niego, a On usiadłszy nauczał ich. Wówczas uczeni w Piśmie i faryzeusze przyprowadzili do Niego kobietę którą pochwycono na cudzołóstwie, a postawiwszy ją pośrodku, powiedzieli do Niego: Nauczycielu, tę kobietę dopiero pochwycono na cudzołóstwie. W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz? Mówili to wystawiając Go na próbę, aby mieli o co Go oskarżyć. Lecz Jezus nachyliwszy się pisał palcem po ziemi. A kiedy w dalszym ciągu Go pytali, podniósł się i rzekł do nich: Kto z was jest bez grzechu, niech pierwszy rzuci na nią kamień. I powtórnie nachyliwszy się pisał na ziemi. Kiedy to usłyszeli, wszyscy jeden po drugim zaczęli odchodzić, poczynając od starszych, aż do ostatnich. Pozostał tylko Jezus i kobieta, stojąca na środku. Wówczas Jezus podniósłszy się rzekł do niej: Kobieto, gdzież oni są? Nikt cię nie potępił? A ona odrzekła: Nikt, Panie! Rzekł do niej Jezus: I Ja ciebie nie potępiam. – Idź, a od tej chwili już nie grzesz.

Historia kamieniowania cudzołożnicy była już interpretowana wiele razy. To przecież jedna z bardziej znanych scen ewangelicznych.

Zwróciliście uwagę na to, że w tej historii brakuje jednej postaci? Skoro ta kobieta cudzołożyła, to przecież nie sama. Był też jakiś mężczyzna. Pochwycono jednak tylko ją i tylko ją chciano ukarać. Jego w tej historii nie ma. Już rok temu pisałem, że Pan Jezus był feministą. To przekonanie o tym, że to kobieta jest winna pokutuje do dziś. Kilka dni temu przez internet przetoczyła się akcja społeczna, w ramach której mężczyźni publikowali swoje zdjęcia w spódnicy. Miało to właśnie na to obwinianie kobiet zwrócić uwagę i przeciwko temu protestować.

Swoją drogą, ciekawi mnie, co Pan Jezus pisał palcem na ziemi. A Was? Ciekawe, dlaczego tego się nie dowiadujemy? Może po prostu treść nie miała znaczenia, bo to był tylko sposób, w jaki Pan Jezus demonstrował brak zainteresowania prowokacjami faryzeuszy? A może to, że się nie dowiadujemy, ma przypomnieć, że nigdy wszystko nie będzie dla nas jasne i nam wiadome?

(Visited 44 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 22.03.2015

Następny tekst

5 pułapek bycia neofitą