Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 27.03.2015

Słowo ma siłę – 27.03.2015

0
Shares
Pinterest Google+

W każdym z nas tkwi moc. Ale nie taka ludzka, zwyczajna. Nie taka jak u Supermana. Moc niezwykła. W każdym z nas tkwi moc, którą daje Pan Bóg.

(Jr 20,10-13): Tak, słyszałem oszczerstwo wielu: Trwoga dokoła! Donieście, donieśmy na niego! Wszyscy zaprzyjaźnieni ze mną wypatrują mojego upadku: Może on da się zwieść, tak że go zwyciężymy i wywrzemy swą pomstę na nim! Ale Pan jest przy mnie jako potężny mocarz; dlatego moi prześladowcy ustaną i nie zwyciężą. Będą bardzo zawstydzeni swoją porażką, okryci wieczną i niezapomnianą hańbą. Panie Zastępów, Ty, który doświadczasz sprawiedliwego, patrzysz na nerki i serce, dozwól, bym zobaczył Twoją pomstę nad nimi. Tobie bowiem powierzyłem swą sprawę. Śpiewajcie Panu, wysławiajcie Pana! Uratował bowiem życie ubogiego z ręki złoczyńców.

Moim zdaniem ten fragment może łatwo zwieźć człowieka na manowce, jeśli potraktuje się go nazbyt dosłownie. Pan Bóg jest sprawiedliwy i to normalne, że wzywamy Jego pomocy, gdy dzieje nam się krzywda. Nie znaczy to jednak wcale, że natychmiast jak za dotknięciem magicznej różdżki Pan Bóg poprzewraca naszych krzywdzicieli, zaprowadzi ład i porządek, a my będziemy kroczyć w glorii i chwale zwycięzcy. Nie ma tak lekko. Gdybym więc w chwili takich trudności wzywał pomocy, liczył na nią i… tak po ludzku się nie doczekał, mogłoby ogarnąć mnie zwątpienie. Pan Bóg nie łamie wolnej woli człowieka, również tego, który krzywdzi. Działa po swojemu, ma plan i – co najważniejsze – z każdego zła potrafi wyprowadzić dobro. Ale to nie znaczy, że od razu usunie zło i ból, który z niego wynika. Pisałem o tym kiedyś w tekście „Wszystko jest częścią planu”.

(Ps 18,2-7): Pana wzywałem i On mnie wysłuchał

Miłuję Cię, Panie, mocy moja,
Panie, opoko moja i twierdzo, mój wybawicielu.
Boże, skało moja, na którą się chronię,
tarczo moja, mocy zbawienia mego i moja obrono.

Wzywam Pana, godnego chwały,
i wyzwolony będę od moich nieprzyjaciół.
Ogarnęły mnie fale śmierci
i zatrwożyły odmęty niosące zagładę,
opętały mnie pęta otchłani, schwyciły mnie sidła śmierci.

Wzywałem Pana w moim utrapieniu,
wołałem do mojego Boga
i głos mój usłyszał ze świątyni swojej,
dotarł mój krzyk do Jego uszu.

Z rządzącymi na ogół jest ten problem, że nie słyszą, gdy się woła o pomoc. Zajęci rządzeniem nie mają czasu zwracać uwagi na jednego człowieka. Mają wszak systemowe rozwiązania i masy do ogarnięcia. Pan Bóg jest Władcą szczególnym – słyszy moje wołanie i wysłuchuje go.

Moją ukochaną pieśń religijną zamieściłem tu nieprzypadkowo. Zainspirowały mnie do tego słowa psalmu: „Miłuję Cię, Panie, mocy moja”. Do tej pieśni czuję ogromny sentyment. I zawsze jakoś mnie to zachwyca, że mam moc, ale nie ja sam, tylko że jest we mnie, jak w każdym człowieku, moc, którą daje Pan Bóg.

(J 10,31-42): Żydzi porwali kamienie, aby Jezusa ukamienować. Odpowiedział im Jezus: Ukazałem wam wiele dobrych czynów pochodzących od Ojca. Za który z tych czynów chcecie Mnie ukamienować? Odpowiedzieli Mu Żydzi: Nie chcemy Cię kamienować za dobry czyn, ale za bluźnierstwo, za to, że Ty będąc człowiekiem uważasz siebie za Boga. Odpowiedział im Jezus: Czyż nie napisano w waszym Prawie: Ja rzekłem: Bogami jesteście? Jeżeli /Pismo/ nazywa bogami tych, do których skierowano słowo Boże – a Pisma nie można odrzucić to jakżeż wy o Tym, którego Ojciec poświęcił i posłał na świat, mówicie: Bluźnisz, dlatego że powiedziałem: Jestem Synem Bożym? Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu. I znowu starali się Go pojmać, ale On uszedł z ich rąk. I powtórnie udał się za Jordan, na miejsce, gdzie Jan poprzednio udzielał chrztu, i tam przebywał. Wielu przybyło do Niego, mówiąc, iż Jan wprawdzie nie uczynił żadnego znaku, ale że wszystko, co Jan o Nim powiedział, było prawdą. I wielu tam w Niego uwierzyło.

Kamienowanie przychodzi ludziom bardzo łatwo. Na nic dobre uczynki. Na nic znaki. Wystarczyło, że Syn Boży nie mieścił się w normach i obyczajach. Zastanawiam się czasem, co by to było, gdyby Pan Jezus przyszedł dziś do kościoła i często pojawia mi się taka myśl, że skończyłoby się to ekskomunikowaniem Go.

(Visited 35 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 26.03.2015

Następny tekst

Zadziwiająca lekkość sądzenia