Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 3.03.15

Słowo ma siłę – 3.03.15

0
Shares
Pinterest Google+

Uff. Zdążyłem. Trudny dzień za mną i już się bałem, że nie dam rady. A przecież dopiero co pisałem, nie dalej niż wczoraj, że chcę wrócić do codziennej Liturgii Słowa i każdego dnia publikować, choćby krótki, komentarz do niej.

(Iz 1, 10.16-20): Słuchajcie słowa Pańskiego, wodzowie sodomscy, daj posłuch prawu naszego Boga, ludu Gomory! Obmyjcie się, czyści bądźcie! Usuńcie zło uczynków waszych sprzed moich oczu! Przestańcie czynić zło! Zaprawiajcie się w dobrem! Troszczcie się o sprawiedliwość, wspomagajcie uciśnionego, oddajcie słuszność sierocie, w obronie wdowy stawajcie! Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! – mówi Pan. Choćby wasze grzechy były jak szkarłat, jak śnieg wybieleją; choćby czerwone jak purpura, staną się jak wełna. Jeżeli będziecie ulegli i posłuszni, dóbr ziemskich będziecie zażywać. Ale jeśli się zatniecie w oporze, miecz was wytępi. Albowiem usta Pańskie [to] wyrzekły.

Mocne napomnienie. Bardzo mocne. Zwłaszcza, że wiemy, co było potem. Ważne dla mnie jest to, że zawsze jest to napomnienie. Jest szansa poprawy. Jeśli pójdę złą drogą, to nie oberwie mi się, tylko najpierw Pan Bóg da mi szansę zawrócenia. Ode mnie zależy, czy z niej skorzystam. Pan Bóg mnie do tego nie przymusi. Ale szansę da.

(Ps 50,8-9.16bc-17.21.23): Temu, kto prawy, ukażę zbawienie

„Nie oskarżam cię za twe ofiary,
bo twoje całopalenia zawsze są przede Mną.
Nie przyjmę z twego domu cielca
ani kozłów ze stad twoich”.

„Czemu wymieniasz moje przykazania
i na ustach masz moje przymierze?
Ty, co nienawidzisz karności,
a słowa moje odrzuciłeś za siebie?

Ty tak postępujesz, a Ja mam milczeć?
Czy myślisz że jestem do ciebie podobny?
Kto składa ofiarę dziękczynną ten cześć Mi oddaje,
a tym, którzy postępują uczciwie, ukarzę Boże zbawienie”.

Kiedy myślę o tym psalmie, przypomina mi się głośny ostatnio plakat dotyczący konkubinatu:

54f4579a63c29_gd-820x510

I myślę nie tylko o religijności „na pokaz”, ale też o hipokryzji polegającej na traktowaniu religii jak szwedzkiego stołu, z którego bierzemy to, co nam smakuje, a odrzucamy to, co dla nas niesmaczne, niewygodne. O hipokryzji, od której sam z pewnością nie jestem wolny.

(Ez 18,31): Odrzućcie od siebie wszystkie grzechy, i utwórzcie sobie nowe serce i nowego ducha.

Gdyby to takie proste było…

(Mt 23,1-12): Jezus przemówił do tłumów i do swych uczniów tymi słowami: Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie. Mówią bowiem, ale sami nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą. Wszystkie swe uczynki spełniają w tym celu, żeby się ludziom pokazać. Rozszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle u płaszczów. Lubią zaszczytne miejsca na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach. Chcą, by ich pozdrawiano na rynkach i żeby ludzie nazywali ich Rabbi. Otóż wy nie pozwalajcie nazywać się Rabbi, albowiem jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy braćmi jesteście. Nikogo też na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem; jeden bowiem jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Nie chciejcie również, żeby was nazywano mistrzami, bo jeden jest tylko wasz Mistrz, Chrystus. Największy z was niech będzie waszym sługą. Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Tu kilka elementów zwraca uwagę. O faryzeizmie można pisać wiele. O religijności na pokaz, o formalizmie. Swoją drogą, myślę o tych słowach „Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, lecz sami palcem ruszyć ich nie chcą.” I jakoś na myśl mi samoczynnie przychodzi synod poświęcony sprawom rodziny i problem komunii dla rozwodników.

Wraca tu myśl również dotycząca słowa „ojciec”. Ojciec jest Niebie. Jak w tym kontekście rozumieć obyczaj zwracania się do księży zakonnych „ojcze” czy określenie „ojciec święty” przeznaczone dla papieża? Pewien mądry ksiądz odpowiedział mi na tę wątpliwość tak: „To jest jeden z tych momentów, w których nie chodzi o dosłowność, ale o istotę. Jeden jest Ojciec, jeden Nauczyciel, a wszyscy inni o tyle, o ile On jest pierwszy.”

(Visited 61 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Ćwiczenie pamięci

Następny tekst

Słowo ma siłę - 4.03.2015