Home»Społeczeństwo»To my wychowujemy galerianki

To my wychowujemy galerianki

0
Shares
Pinterest Google+

Niedawno znajomy opisał na Facebooku, jak to w popularnym warszawskim centrum handlowym dwie młodziutkie dziewczyny zaproponowały mu usługi seksualne, oczywiście odpłatne. Dwie galerianki zbierały na smart watcha, czyli na elektroniczny, mobilny zegarek.

Znajomy z propozycji nie skorzystał, dopytując się przy tym, dlaczego w samo południe dziewczęta są w centrum handlowym, a nie w szkole. Nie oszukujmy się, nie była to pewnie najlepsza z możliwych reakcji, ale trzeba zrozumieć konsternację i niedowierzanie, które mogą zaburzać reakcję. Zresztą, wiadomo nie od dziś, że najlepsze riposty przychodzą na ogół po czasie. Ale ja nie o tym przecież dzisiaj chciałem…

Mieć zamiast być

Narzekanie na konsumpcjonizm brzmi oczywiście banalnie. To proste wyjaśnienie, ale prawdziwe o tyle, o ile uzna się je w połączeniu z innymi, o których napiszę dalej.

Nie zmienia to faktu, że potrzeby konsumpcyjne rosną nieustannie. Chcemy mieć coraz więcej. Tak, sam temu uległem. Nowe ciuchy, nowe kosmetyki, nowy telefon, nowy komputer. Nowy, nowy. Co roku producenci kuszą nas technologicznymi rewolucjami. Ciągle nowe pokusy.

W dodatku oduczamy się cierpliwości. Pamiętacie z dzieciństwa oszczędzanie na coś? Odkładało się np. na rower albo coś innego, co się wymarzyło. Ale to się zmieniło. Chcemy to mieć i chcemy mieć to teraz, już, natychmiast. To nawet zrozumiałe, wszak za rok to coś będzie już przestarzałe i niemodne.

Nie mam pojęcia, w którym momencie popełniliśmy błąd, kiedy przekroczyliśmy czerwoną linię, ale faktem jest, że przekroczyliśmy. Dotyczy to, żeby być sprawiedliwym, nie tylko młodych ludzi. Dla nich co najwyżej rodzi to więcej zagrożeń. No, i młodych ludzi łatwiej jeszcze zmieniać na lepsze niż nas, dorosłych.

Ciało sprzedaje

Dawno, dawno temu, gdy byłem młodym człowiekiem, zaczynałem swoją przygodę jako początkujący copywriter. Mój mentor w agencji reklamowej, która zlecała mi wówczas jakieś zadania, mawiał, że „nic tak nie sprzedaje jak dupa”. Niemal wszystkie reklamy, które tworzyliśmy, miały jakiś podtekst seksualny. Dziś już wiadomo, że nie do końca miał rację, bo epatowanie seksualnością nie zawsze się sprawdza.

Nie zmienia to faktu, że seksualność i nagość otaczają nas na każdym kroku. Z przekazów medialnych, reklamowych, kulturowych. Niemal każda z gwiazd pop epatuje seksualnością. I nie chodzi mi o pornografię, choć ona też jest problemem. Chodzi mi raczej o funkcjonujący w kulturze kult ciała. Atrakcyjnego, wedle współczesnych wzorców rzecz jasna, ciała. Żeby się przebić, kobieta musi pokazać kawałek ciała. Nie ma to tamto.

Rihanna może mieć najlepszy nawet głos, ale czy sprzedawałaby tyle płyt, gdyby nie pokazywała ciała? O tyłku Jennifer Lopez (ubezpieczonym ponoć na ogromną kwotę) media potrafią mówić więcej niż o jej, skądinąd niezłych, talentach wokalnych. Kim była Britney Spears? Wokalistką? Nie. Lansowano ją na początku kariery jako „lolitkę z dużymi cyckami”. No, mamy też na naszym podwórku Dodę.

Ten komunikat sączy się do głów dziewczyn od wczesnej młodości.

Seks bez uczuć

Wspominałem wcześniej o pornografii. W dobie internetu, co wie już chyba każdy, tego typu treści są właściwie bez żadnych ograniczeń dostępne dla młodych ludzi. To nie jest rozprawa o pornografii, więc skupiać się na niej nie będę. Jednak jednym z efektów popularności takich materiałów, dodam, że nie tylko oczywiście pornografia za to odpowiada, jest coraz powszechniejsza postawa rozdzielania seksu od uczuć.

Seks staje się czymś hm… mechanicznym? Przyjemnością bez zobowiązań. Ja nie chcę – dla jasności – nikomu tego zabraniać. Wolny wybór. Stwierdzam jedynie, że jest to jeden z czynników mających wpływ na skalę zjawiska prostytucji nieletnich. I nie tylko nieletnich.

Groźne słowo seks

Wiele badań wskazuje na to, że większość rodziców nie rozmawia z dziećmi na temat seksu. W szkołach niby pojawił się przedmiot Wychowanie do Życia w Rodzinie, ale jest on nieobowiązkowy, a do tego wielu rodziców nie zgadza się na udział ich dzieci w zajęciach. Wielokrotnie już też pojawiały się informacje o tym, że zajęcia te są prowadzone w sposób, delikatnie ujmując, niekoniecznie kompetentny, przez osoby, które być może sprawdzają się w nauczaniu innych przedmiotów, ale niekoniecznie – w prowadzeniu tych lekcji.

Efekt jest taki, że, skoro my, dorośli, nie rozmawiamy z dziećmi o seksualności, to one szukają informacji na własną rękę i znajdują… Co znajdują? Tak, pornografię. I to pornografia staje się ich głównym źródłem wiedzy na temat seksualności. Pornografia, która właśnie pokazuje wzorzec oddzielenia seksu od uczuć.

Wartości

Z jednej strony mamy ideologów, którzy w ogóle by najchętniej zabronili używania tego okropnego słowa „seks”. Z drugiej – ideologów, którzy pokazują zakładanie prezerwatywy na banana oraz opowiadają o wszelkich możliwych perwersjach. Jedni i drudzy robią złą robotę.

Problem polega na tym, że w ideologicznym zacietrzewieniu obie strony skupiły się na edukacji seksualnej, czyli nauce o technice, zamiast na WYCHOWANIU do wartości.

Irena Koźmińska i Elżbieta Olszewska, znane jako organizatorki kampanii „Cała Polska czyta dzieciom” pisały w swojej książce „Z dzieckiem w świat wartości” o tym, że coraz więcej młodych ludzi ma problem nawet nie z wyznawaniem i stosowaniem, ale z samym zdefiniowaniem wartości takich jak szacunek, odpowiedzialność, odwaga, samodyscyplina czy mądrość.

Ludzkość świetnie sobie radzi od paru tysięcy lat z techniką. Metodą prób i błędów bądź intuicyjnie chłopcy i dziewczęta w pewnym wieku dopasowują jedno do drugiego i jakoś całkiem nieźle im to wychodzi. Naprawdę. Inaczej ludzkość by nie przetrwała. Problemem współczesnym jest raczej właśnie deficyt wartości. Dlatego od edukacji seksualnej, która oczywiście w jakimś zakresie też jest przydatna, ważniejsze jest wychowanie do seksualności – czyli uczenie korelacji między seksualnością a wartościami.

Wycena ciała

Spośród wartości wymienionych przez Irenę Koźmińską i Elżbietę Olszewską szczególną uwagę warto tu zwrócić na szacunek. A dokładniej na: szacunek do siebie.

Rodzice nie rozmawiali z dziewczynką o seksualności. Nie wychowywali jej do seksualności. Nie mówili jej, że jej ciało, jej intymność, jej seksualność są czymś pięknym i wartościowym. Z przekazów medialnych zbudowała sobie swój, mocno wypaczony, sposób postrzegania seksualności. Jednocześnie ma rozbudzone potrzeby (czy może zachcianki) konsumpcyjne. Gdy do tego dołożymy brak szacunku do samej siebie, brak wartości, to wychodzi nam z tego przepis na galeriankę.

Ona po prostu wycenia swoją intymność, swoje ciało i dokonuje w swojej nastoletniej głowie chłodnej kalkulacji ekonomicznej: czy to, co dostanie w zamian (np. ten smart watch z opowieści znajomego) jest wart więcej niż to, co ona ma za to oddać. I niestety w tej kalkulacji dokonuje takiej oceny, że to się opłaca.

Zapobiegać

Być może w sytuacji, która spotkała mojego znajomego, nie było dobrej reakcji. Odmówić – to oczywiste. Ale co dalej? Powiedzieć coś umoralniającego? Istnieje duże ryzyko, że trafi w próżnię. Wezwać ochronę i zażądać wszczęcie całej przewidzianej prawnie procedury, obejmującej wezwanie policji i skierowanie przez nią sprawy do sądu rodzinnego w ramach Ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich w związku z ewidentną – w rozumieniu prawnym – demoralizacją? Ja bym doradzał. Ale i to mogłoby nie przynieść żadnego efektu. Czasem po prostu jest niestety za późno.

Ale możemy zapobiegać. A najlepszą profilaktyką jest wychowanie. Uczenie wartości. Uczenie od najmłodszych lat, że seks jest czymś na tyle pięknym i wartościowym, by ta nieszczęsna kalkulacja ekonomiczna albo nie pojawiła się w ogóle albo, jeśli już tak, to jasno pokazała, że bycie galerianką się nie opłaca.

Galerianki – etiuda – część 1/3

Galerianki – etiuda – część 2/3

Galerianki – etiuda – część 3/3

x

(Visited 493 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 10.03.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 11.03.2015