Home»Wiara»Rafy»Uświęca czy nie uświęca

Uświęca czy nie uświęca

0
Shares
Pinterest Google+

Na moje nieszczęście, a może na szczęście, zależy, jak na to spojrzeć, lubię główkować. Nagle wpada mi jakieś zagadnienie do głowy i zaczynam je analizować. Kiedy brakuje mi wiedzy, szukam jej. Czasem nawet sobie rozrysowuję problem, żeby było łatwiej. Dlaczego „na szczęście”? Bo myślenie jest fajne. Dlaczego „na nieszczęście”? Bo czasem prowadzi na manowce. I nieraz utrudnia życie. Czasami zazdroszczę tym, którzy po prostu wierzą i nie kombinują jak łysy grzywką o kant kuli.

Zastanawiałem się tak ostatnio nad kwestią sakramentu Eucharystii. Komunia święta obwarowana jest wieloma regułami kościelnymi. Dotyczą one m.in. sposobu przyrządzania (musi to być pieczywo pszenne), tego, kto ma prawo być szafarzem, kto może do Komunii przystąpić, a komu udzielić jej się nie powinno,; jak należy przygotować się, itd.

Wiemy więc między innymi to, że do Komunii przystępować należy w stanie łaski uświęcającej, czyli po spowiedzi, bez grzechu ciężkiego w sumieniu. Wielu księży podkreśla, że nawet wzbudzenie w sobie tzw. aktu żalu doskonałego nie wystarczy, a sakrament pokuty i uzyskanie rozgrzeszenia z grzechów ciężkich jest koniecznością. I tu właśnie zaczyna się moje główkowanie.

Wierzymy, że na ołtarzu podczas liturgii dokonuje się cudowne przemienienie chleba i wina w ciało i krew Pana Jezusa. Przystępując do komunii świętej przyjmujemy do siebie Pana Jezusa. I to jest pierwszy element.

Drugi. Mamy piątek, Pan Jezus umiera na krzyżu. Co działo się z Nim do niedzielnego poranka, gdy zmartwychwstaje? Odpowiedź na to pytanie powtarzamy w trakcie każdej mszy świętej: Zstąpił do piekieł. No, dobrze. Po cóż więc Pan Jezus zstąpił do tych piekieł? Chciał odwiedzić kolegę z wojska? Napić się herbatki ze złym? Wstąpił tam, żeby spuścić złemu bęcki. Pokonał grzech, pokonał śmierć, zbawił dusze.

Jak to zatem jest, że Pan Jezus idzie do piekła i oczyszcza. A kiedy wchodzi do mojego serca to niby już nie? Nie gładzi grzechu? Nie da rady? No, przecież da, bo jest Wszechmocny. Przepisy kościelne Mu nie pozwolą? Moja wola? Ja wiem, Pan Jezus nie gwałci ludzkiej woli, bez tego aktu woli nie działa, lecz czeka. Ale przecież, jeśli człowiek szczerze żałuje i szczerze zaprasza, to aktu woli dokonuje i otwiera się na działanie Pana Jezusa. Jak zatem komunia miałaby być świętokradcza?

Żeby było jasne: Nie chcę kwestionować spowiedzi. No, raz, że kim ja jestem, żeby kwestionować sakramenty, dwa, że ja po prostu po ludzku lubię ten moment pojednania (o czym kiedyś może napiszę osobno). Ja nawet mogę po ludzku zrozumieć, że niektórzy zapewne szliby na łatwiznę, rezygnując ze spowiedzi, która jest trudna. Ale nie mówimy o sytuacji, w której żal za grzechy i chęć pojednania się z Panem Bogiem są nieszczere.

Ten tekst piszę od kilku miesięcy. Szperałem po sieci, czytałem encykliki papieskie, szukałem odpowiedzi na moje rozterki. I ich nie znalazłem. Miałem nadzieję, że napiszę tekst, wychodząc od swoich wątpliwości i podając ich wyjaśnienie. Zamiast tego kończę go prośbą o podpowiedzi. Bo ja nie wiem, jak to jest.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 4.03.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 5.03.2015