Home»Wiara»Pozytywne skutki braku bierzmowania

Pozytywne skutki braku bierzmowania

0
Shares
Pinterest Google+

Kiedy moi rówieśnicy przystępowali do sakramentu bierzmowania, ja przechodziłem „okres burzy i naporu”, do Kościoła i wiary było mi daleko. Ostatnie chyba, co przyszłoby mi wtedy do głowy, a pamiętajmy, że były to jeszcze czasy, gdy nie było religii w szkole, to iść do bierzmowania.

I tak ominęło mnie to, co większość moich rówieśników przeszła jak odrę albo ospę. Brutalnie? Ale prawdziwie. Poszli, odbębnili, zapomnieli. Przydało się, jeśli ktoś w dorosłym życiu chciał wziąć ślub kościelny. Część nie poszła. Ci przed kościelnym ślubem poszli do fabryki, czyli tam, gdzie bierzmowania idą niemal taśmowo. Zdobyli upragniony papierek i mieli z głowy.

Gdy wróciłem na swoją drogę wiary, pomyślałem o bierzmowaniu. Nie chciałem przeżyć go w fabryce, chciałem podejść do tego inaczej. Znalazłem kurs przygotowawczy prowadzony przez jeden z zakonów. Pomyślałem, że to coś dla mnie. Wypełniłem ankietę i wysłałem przez internet zgłoszenie. Po długiej, bardzo nieprzyjemnej wymianie korespondencji z zakonnikiem dałem sobie spokój. Chciałem iść na kurs, żeby się rozwijać, uczyć, a poczułem, że takie podejście, z jakim się spotkałem, wskazuje, iż niczego dobrego się nie nauczę.

Skłamałbym twierdząc, że nie było mi przykro. No, było. Pomijając samą nieprzyjemną korespondencję, wizja bierzmowania oddalała się ode mnie. Doszedłem do wniosku, że najwyraźniej tak miało być, że to nie ten czas, nie to miejsce, nie te okoliczności. Ale i tak ciągle myślałem.

Pierwsza przyszła refleksja, że ja w ogóle do tego bierzmowania podchodziłem niewłaściwie. I musiałem do tego sam dojść. Niewłaściwie, bo jakoś tak „magicznie”. No, pójdę do bierzmowania, Duch Święty na mnie zstąpi i teraz to ja już będę taki mądry, że ho ho. Jak do tej pory często nie umiałem rozeznać, co jest dobre, a co złe, tak teraz po prostu łubudu i oświecony taki będę, że od razu wyczuję i zdecyduję właściwie. No. Serio. Takie durne myślenie miałem.

I wtedy do mnie dotarło, że ja właściwie niewiele wiem o Duchu Świętym. Mamy Trójcę Świętą. Pan Bóg – wiadomo, Ojciec. O Panu Jezusie też uczono mnie dużo. A o Duchu Świętym nie. O Matce Boskiej wie się więcej niż o Duchu Świętym. Jakoś tak, mam wrażenie, ten Duch Święty traktowany jest po macoszemu nieco. Nawet w oprawie sakramentu – Chrzest, I Komunia, ślub, no, pogrzeb też – to są uroczystości na 14 fajerek. A bierzmowanie? Jakoś tak przechodzi mimochodem.

I wtedy do mnie dotarło, że może właśnie po to musiałem odbić się od ściany u zakonników (nadal litościwie nie wymieniam nazwy zakonu). Po to, żebym sam zechciał dowiedzieć się czegoś więcej. I w ten sposób – otwierał się też na działanie Ducha Świętego. No, to zacząłem czytać, dowiadywać się, zgłębiać. Fascynująca przygoda i wędrówka.

Nieoczekiwanie znalazłem na tej drodze przewodnika. Poszedłem do kancelarii parafialnej podpytać o możliwość przystąpienia do bierzmowania. Zanim zdążyłem dobrze wyjaśnić, co mnie sprowadza, ksiądz proboszcz zaprosił mnie na rozmowę. Kiedy zaś zorientował się, z czym przychodzę, zaprosił mnie do udziału w zajęciach. Jak się okazało, chodziło mu o indywidualny tok przygotowania. Mało tego! Okazało się, że proboszcz nie tylko jest sympatycznym gawędziarzem z ogromnym darem opowiadania, ale w dodatku ma ogromną wiedzę biblijną i chętnie odpowiada na rozliczne pytania, które mnie nurtują. Ba! Wręcz zachęca, żeby go tymi pytaniami zasypywać.

I tak oto z mojego braku bierzmowania, z mojego starcia z owym zakonnikiem, z mojego rozżalenia po tym starciu, i tak wyszło dobro. Do bierzmowania przystąpię, przygotowując się do tego rzetelnie, tak, jak chciałem, pouczę się, a przy okazji przekonałem się, że mam fajnego księdza proboszcza.

(Visited 214 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 20.04.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 21.04.2015