Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 01.04.2015

Słowo ma siłę – 01.04.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Dziś warto zadać sobie samemu pytanie o tożsamość Pana Jezusa. Kim według Ciebie jest? Oszustem? Szaleńcem? Czy Bogiem?

(Iz 50,4-9a): Pan Bóg mnie obdarzył językiem wymownym, bym umiał przyjść z pomocą strudzonemu, przez słowo krzepiące. Każdego rana pobudza me ucho, bym słuchał jak uczniowie. Pan Bóg otworzył Mi ucho, a Ja się nie oparłem ani się cofnąłem. Podałem grzbiet mój bijącym i policzki moje rwącym Mi brodę. Nie zasłoniłem mojej twarzy przed zniewagami i opluciem. Pan Bóg Mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Blisko jest Ten, który Mnie uniewinni. Kto się odważy toczyć spór ze Mną? Wystąpmy razem! Kto jest moim oskarżycielem? Niech się zbliży do Mnie! Oto Pan Bóg Mnie wspomaga. Któż Mnie potępi?

Julian Tuwim dawno temu stworzył slogan „Cukier krzepi”. Potem jakaś agencja reklamowa splagiatowała to hasło, komunikując: „Mars krzepi”. A tak naprawdę „Słowo krzepi”. O ile pochodzi od Pana Boga. Pan Bóg pokrzepi mnie Swoim słowem, pod warunkiem jednak, że pozwolę Mu do mnie mówić. A wtedy można znieść wszystko. Przygotowując się do Triduum Paschalnego warto wszak pamiętać, że każdy chrześcijanin ma nieść krzyż, a to wymaga siły.

(Ps 69,8-10.21-22.31.33-34): W Twej dobroci wysłuchaj mnie, Panie

Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie,
hańba twarz mi okrywa.
Dla braci moich stałem się obcym,
i cudzoziemcem dla synów mej matki.

Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera
i spadły na mnie obelgi złorzeczących Tobie.
Hańba złamała me serce i sił mi zabrakło,
czekałem na współczucie, lecz nikt się nie zjawił,
i na pocieszycieli, lecz ich nie znalazłem.

Domieszali trucizny do mego pokarmu,
a gdy byłem spragniony, poili mnie octem.
Pieśnią chcę chwalić imię Boga
i wielbić Go z dziękczynieniem.

Patrzcie i cieszcie się, ubodzy,
niech ożyje serce szukających Boga.
Bo Pan wysłuchuje biednych
i swoimi więźniami nie gardzi.

Czasem droga, którą wyznacza Pan Bóg, wymaga poświęceń i cierpień. Wymaga schowania swojej dumy w kieszeń i znoszenia rzeczy trudnych. Ale za to jaka czeka nagroda…

(Mt 26,14-25): Jeden z Dwunastu, imieniem Judasz Iskariota, udał się do arcykapłanów i rzekł: Co chcecie mi dać, a ja wam Go wydam. A oni wyznaczyli mu trzydzieści srebrników. Odtąd szukał sposobności, żeby Go wydać. W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia? On odrzekł: Idźcie do miasta, do znanego nam człowieka, i powiedzcie mu: Nauczyciel mówi: Czas mój jest bliski; u ciebie chcę urządzić Paschę z moimi uczniami. Uczniowie uczynili tak, jak im polecił Jezus, i przygotowali Paschę. Z nastaniem wieczoru zajął miejsce u stołu razem z dwunastu . A gdy jedli, rzekł: Zaprawdę, powiadam wam: jeden z was mnie zdradzi. Bardzo tym zasmuceni zaczęli pytać jeden przez drugiego: Chyba nie ja, Panie? On zaś odpowiedział: Ten, który ze Mną rękę zanurza w misie, on Mnie zdradzi. Wprawdzie Syn Człowieczy odchodzi, jak o Nim jest napisane, lecz biada temu człowiekowi, przez którego Syn Człowieczy będzie wydany. Byłoby lepiej dla tego człowieka, gdyby się nie narodził. Wtedy Judasz, który Go miał zdradzić, rzekł: Czy nie ja, Rabbi? Odpowiedział mu: Tak jest, ty.

Od mojego proboszcza dostałem ostatnio w prezencie książkę. Nie będę jej omawiał, bo może uczynię to osobno. Jednym z istotnych wątków jest rozważanie tożsamości Pana Jezusa. I tu widać to wyraźnie. Uczniowie mówią do Pana Jezusa „Panie”. Z jednym wyjątkiem – jest nim Judasz Iskariota, który mówi „Rabbi”, czyli „Nauczycielu”. Tu tkwi różnica. Judasz nie widział Syna Bożego, a po prostu mądrego nauczyciela.

Pan Jezus, co wiemy z Ewangelii, jasno komunikował swoją jedność z Bogiem Ojcem, swoją boskość. Do tego komunikatu każdy z nas musi odnieść się w swoim sercu. Nie da się sprowadzić Pana Jezusa do roli mądrego nauczyciela. Skoro jasno komunikował swoją boskość i domagał się boskiej czci, to albo był oszustem, albo wariatem, albo… właśnie Bogiem. Gdyby był oszustem, nie mógłby być dobrym nauczycielem. Albo więc był szalony, skoro za swoje twierdzenia gotów był umrzeć, albo był Bogiem. Bóg czy szaleniec? Każdy musi rozeznać to w swoim sercu. Gdy człowiek próbuje sprowadzić Syna Bożego do roli nauczyciela, czy też odrzuca Go jako oszusta, nic dobrego z tego nie wynika. Wiecie, ten Judasz dobrze nie skończył…

(Visited 33 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Blogowe prawa rynku

Następny tekst

Rączki do góry