Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 12.04.2015

Słowo ma siłę – 12.04.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Dziś prosi się aż,  by pisać o spowiedzzi oraz o Miłosierdziu Bożym. Wszystko ma jednak swój czas, więc te tematy muszą poczekać…

(Dz 4,32-35): Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze /uzyskane/ ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby.

Prawda, że piękna wizja? W XX wieku spełniała się w komunach hippisowskich. Jasne, jasne, w komunach była też trawka, inne narkotyki, wolna miłość, grzech i w ogóle Sodoma i Gomora. Ale była właśnie miłość. Duch wieje wszak, kędy chce. W sumie to troszkę smutne, że to w środowiskach z pozoru dalekich od Pana Boga realizuje się opis z Dziejów Apostolskich. Smutne w tym sensie, że tam, a nie w środowiskach chrześcijańskich. A jednocześnie to radosne. Bo pokazuje, że Pan Jezus może ujawniać się w najbardziej niespodziewany sposób i najbardziej niespodziewanych miejscach.

(Ps 118,1.4.13-14.22.24): Dziękujcie Panu, bo jest miłosierny.

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Niech bojący się Pana głoszą:
„Jego łaska na wieki”.

Uderzono mnie i pchnięto, bym upadł,
lecz Pan mnie podtrzymał.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.

Pan Bóg ze wszystkiego, nawet tego złego, umie wyprowadzić dobro. Nie lubię odwoływać się do niektórych swoich doświadczeń, ale tu pasuje to wyjątkowo, więc muszę. Z własnej winy wystawiłem się na uderzenie i pchnięcie, ale nie upadłem. Co więcej: właśnie wtedy Pan Bóg nie tylko mnie podtrzymał, ale i poprowadził. „Jego łaska na wieki.” Doświadczyłem tego.

(1 J 5,1-6): Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził, i każdy miłujący Tego, który dał życie, miłuje również tego, który życie od Niego otrzymał. Po tym poznajemy, że miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga i wypełniamy Jego przykazania, albowiem miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań, a przykazania Jego nie są ciężkie. Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? Jezus Chrystus jest tym, który przyszedł przez wodę i krew, i Ducha, nie tylko w wodzie, lecz w wodzie i we krwi. Duch daje świadectwo, bo jest prawdą.

Przyznam szczerze: mam wrażenie, że apostoł Jan nieco odleciał. Trudno nie zgodzić się, gdy mówi, że „miłujemy dzieci Boże, gdy miłujemy Boga”. Trudno też nie zgodzić się, gdy naucza, że „miłość względem Boga polega na spełnianiu Jego przykazań”. Kiedy jednak dodaje: „przykazania Jego nie są ciężkie”, mi włącza się alarm. Nie są trudne? Nie wiem, jak Ty, Drogi Czytelniku, nie wiem, jak Jan, ale ja jestem słaby i grzeszny. Dla mnie przykazania są trudnym wyzwaniem, a ich spełnianie nie jest cale łatwe.

(J 20,19-31): Było to wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane. Ale Tomasz, jeden z Dwunastu, zwany Didymos, nie był razem z nimi, kiedy przyszedł Jezus. Inni więc uczniowie mówili do niego: Widzieliśmy Pana! Ale on rzekł do nich: Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę. A po ośmiu dniach, kiedy uczniowie Jego byli znowu wewnątrz /domu/ i Tomasz z nimi, Jezus przyszedł mimo drzwi zamkniętych, stanął pośrodku i rzekł: Pokój wam! Następnie rzekł do Tomasza: Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż /ją/ do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym. Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój! Powiedział mu Jezus: Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. I wiele innych znaków, których nie zapisano w tej książce, uczynił Jezus wobec uczniów. Te zaś zapisano, abyście wierzyli, że Jezus jest Mesjaszem, Synem Bożym, i abyście wierząc mieli życie w imię Jego.

Czuję ogromny sentyment do tego fragmentu Ewangelii. Gdy byłem małym chłopcem, występowałem w reżyserowanym przez samego Andrzeja Wajdę spektaklu, którego autorem był Ernest Bryll, pod tytułem „Wieczernik”. Spektakl kończył się sceną, w której święty Tomasz mówił „ale muszę Go dotknąć”. Wtedy pojawiałem się na scenie, mały chłopiec, czytając fragment Ewangelii. Jako dziecko wystąpiłem u boku najwybitniejszych polskich aktorów. Znałem więc ten tekst na pamięć.

249742_205791892790291_1580323_n

Ten fragment przynosi sporo ważnych treści. Trudno omówić je wszystkie z równą dokładnością.

„Pokój wam!” – mówi Pan Jezus do uczniów. Dla nas oznacza to pokój w takim ludzkim rozumieniu: nie mam wobec was złych zamiarów. Pokój to brak wojny. Pokój to spokój, brak niepokoju. Ale pokój to nie tylko brak wojny, to brak agresji. Nie chodzi tylko o wojnę w potocznym rozumieniu, ale o brak szeroko rozumienej przemocy, agresji. Ale to też za mało. „Pokój Wam! – to przede wszystkim: „Obcujcie z Dobrem, czyli Panem Bogiem”. Bo prawdziwy pokój jest tylko u Niego.

Święty Tomasz nie dowierza. Mówią mu, ale musi dotknąć. Nie umie uwierzyć na słowo. Rzuca wyzwanie Panu Jezusowi. A Pan Jezus podejmuje je: przychodzi i zachęca do sprawdzenia, co jest prawdą. Wiara to łaska i akt woli, oczywiście. Ale to nie wyklucza używania rozumu, ten zaś często wchodzi z wiarą w konflikt. Pan Jezus w ten konflikt wchodzi. Nie obraża się na niewiarę Tomasza. przychodzi i zachęca pełnego zwątpienia apostoła, by sam sprawdził, czy to, co mówią mu koledzy, jest prawdą. Pan Jezus zawsze jest gotów na spotkanie ze mną. Tylko ja nie zawsze jestem gotów, żeby Go zobaczyć i uwierzyć, a co dopiero uwierzyć, nie widząc. Nie obraża się o sceptycyzm. Jest gotów przyjść, gdy tylko Go zaproszę. Obym zawsze umiał Go zaprosić!

Niektórzy postrzegają sceptycyzm jako coś złego. Niektórzy sądzą, że wiara ma być nieracjonalna. Jasne, Pan Jezus mówi, że „błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli”, co nie zmienia faktu, że święty Tomasz jest świętym, a Pan Jezus nie odrzucił jego sceptycyzmu. Święty Jan Paweł II jako papież w wncyklice „fides et ratio” pisał o rozumie i o tym, że jest on potrzebny. Rozum staje jednak brezradny wobec krzyża. I tu potrzeba wiary.

Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 11.04.2015

Następny tekst

Małe zmiany