Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 23.04.2015

Słowo ma siłę – 23.04.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Długo obwąchiwałem się z dzisiejszą Liturgią Słowa, próbując mimo oporu zmusić się do napisania dzisiejszego teksty z cyklu #slowomasile. Ale udało się.

(Dz 1,3-8): Po swojej męce Jezus dał Apostołom wiele dowodów, że żyje: ukazywał się im przez czterdzieści dni i mówił o królestwie Bożym. A podczas wspólnego posiłku kazał im nie odchodzić z Jerozolimy, ale oczekiwać obietnicy Ojca: Słyszeliście o niej ode Mnie – /mówił/ – Jan chrzcił wodą, ale wy wkrótce zostaniecie ochrzeczeni Duchem Świętym. Zapytywali Go zebrani: Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela? Odpowiedział im: Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą, ale gdy Duch Święty zstąpi na was, otrzymacie Jego moc i będziecie moimi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi.

Wracamy do okresu „ładowania akumulatorów”. Pan Jezus daje apostołom czas, by nabrali sił ale też wyznacza im misję. Przed misją wyposaża ich jednak w To, co im niezbędne: w Ducha Świętego.

Ten wątek jest mi akurat bliski, bo szykuję się przecież do sakramentu bierzmowania.

Nie mniej istotne wydają mi się słowa wypowiedziane do Apostołów:  „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec ustalił swoją władzą”. Dedykuję je tym, którzy wszystko wszystkiej wiedzą, a przede wszystkim właśnie na ogól wiedzą, czy raczej krzyczą, że wiedzą, czyniąc ze swojej pozornej wiedzy źródło utrzymania.

(Ps 126,1-6): Kto we łzach sieje, żąć będzie w radości

Gdy Pan odmienił los Syjonu,
wydawało się nam, że śnimy.
Usta nasze były pełne śmiechu,
a język śpiewał z radości.

Mówiono wtedy między poganami:
„Wielkie rzeczy im Pan uczynił”.
Pan uczynił nam wielkie rzeczy
a ogarnęła nas radość.

Odmień znowu nasz los, Panie,
jak odmieniasz strumienie na Południu.
Ci, którzy we łzach sieją,
żąć będą w radości.

Idą i płaczą
niosąc ziarno na zasiew,
lecz powrócą z radością
niosąc swoje snopy.

Można tu skupić się na radości z cudów, jakie wobec Pan Bóg czyni wobec narodu wybranego. Można, jak w całej dzisiejszej liturgii, skupić się na tym, że trzeba przejść przez czas łez, by zaznać radości i móc ją docenić. Można.

A ja widzę tu dodatkowo hymn o tęsknocie. Oto doświadczyliśmy już radości, jaka wynika z bliskości z Panem Bogiem. I nagle przestaję ją odczuwać. To się zdarza przecież, inna sprawa, że na ogół z mojej własnej winy.

(Flp 1,20c-30): Chrystus będzie uwielbiony w moim ciele: czy to przez życie, czy przez śmierć. Dla mnie bowiem żyć – to Chrystus, a umrzeć – to zysk. Jeśli bowiem żyć w ciele – to dla mnie owocna praca, co mam wybrać? Nie umiem powiedzieć. Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze, pozostawać zaś w ciele – to bardziej dla was konieczne. A ufny w to, wiem, że pozostanę, i to pozostanę nadal dla was wszystkich, dla waszego postępu i radości w wierze, aby rosła wasza duma w Chrystusie przez mnie, przez moją ponowną obecność u was. Tylko sprawujcie się w sposób godny Ewangelii Chrystusowej, abym ja – czy to gdy przybędę i ujrzę was, czy też będąc z daleka – mógł usłyszeć o was, że trwacie mocno w jednym duchu, jednym sercem walcząc wspólnie o wiarę w Ewangelię, i w niczym nie dajecie się zastraszyć przeciwnikom. To właśnie dla nich jest zapowiedzią zagłady, a dla was zbawienia, i to przez Boga. Wam bowiem z łaski dane jest to dla Chrystusa: nie tylko w Niego wierzyć, ale i dla Niego cierpieć, skoro toczycie tę samą walkę, jaką u mnie widzieliście, a o jakiej u mnie teraz słyszycie.

W liście do Filipian apostoł Paweł, wpasowując się idealnie w dzisiejszą Liturgię Słowa, pisze tak naprawdę o poświęceniu. O poddaniu się woli Bożej. O rezygnowaniu z tego, czego sam by sobie życzył i przyjmowaniu za własne tego, co rozeznaje jakś swoje powołanie od Pana Boga. Taką drogę wybiera i do tego zachęca. Łatwo powiedzieć, czy napisać, trudniej zrobić…

(J 12,24-26): Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie na Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec.

Pan Jezus ma mi sporo da zaoferowania. Bo, gdyby się tak dobrze zastanowić, kto mógłby mi zaoferować coś większego niż życie wieczne?

Sporo, zwłaszcza ostatnio, pisałem, czy to w osobnym tekście, czy w kolejnych wpisach z cyklu #slowomasile, o Bożym Miłosierdziu. Nie oznacza ono wcale jednak, i cała dzisiejsza Liturgia właściwie o tym przypomina, że Pan Jezus obiecuje nam, że będzie lekko i łatwo albo że idzie na kompromisy. Nic z tych rzeczy, Pan Jezus w kompromisy się nie bawi i oczekuje gotowości odrzucenia życia. Czasem w znaczeniu dosłownym, czego ostatnio jesteśmy częstymi świadkami przy okazji kolejnych egzekucji chrześcijan dokonywanych przez tzw. Państwo Islamskie. Czasem nie wymaga to aż tej najwyższej ofiary, czasem oznacza po prostu gotowość do poświęceń, również w takim, drobnym z pozoru, codziennym rezygnowaniu ze swojej wygody dla Niego.

(Visited 28 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 22.04.2015

Następny tekst

Brakuje nam redaktorów