Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 26.04.2015

Słowo ma siłę – 26.04.2015

1
Shares
Pinterest Google+

A Ty komu chcesz ufać? Ludziom czy Panu Bogu? Za kim chcesz pójść? Za tym, co ziemskie, czy za Dobrym Pasterzem?

(Dz 4,8-12): Piotr napełniony Duchem Świętym powiedział: Przełożeni ludu i starsi! Jeżeli przesłuchujecie nas dzisiaj w sprawie dobrodziejstwa, dzięki któremu chory człowiek uzyskał zdrowie, to niech będzie wiadomo wam wszystkim i całemu ludowi Izraela, że w imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka – którego ukrzyżowaliście, a którego Bóg wskrzesił z martwych – że przez Niego ten człowiek stanął przed wami zdrowy. On jest kamieniem, odrzuconym przez was budujących, tym, który stał się głowicą węgła. I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni.

Jeśli nie wiesz, skąd bierze się coś dobrego, to możesz być pewny, że źródłem tego jest Pan Jezus. Ten Pan Jezus, który został zabity przez ludzi, by ludzi odkupić; który na krzyżu wołał „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią”; Ten, który zwyciężył śmierć, więc nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Człowiek Go często odrzuca, ale On jest i czyni cuda. Wszystko to po to, by nas zbawić. Jak Dobry Pasterz, o którym będzie mowa w Ewangelii, dba o swoje owce. Ba! Dba też o te, które jeszcze nie są Jego.

(Ps 118,1.8.9.21-23.26.28): Kamień wzgardzony stał się fundamentem.

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.

Lepiej się uciekać do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

Kamień odrzucony przez budujących
stał się kamieniem węgielnym.
Stało się to przez Pana
i cudem jest w naszych oczach.

Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Jesteś moim Bogiem, chcę Ci podziękować:
Boże mój, pragnę Cię wielbić.

Mam wrażenie, że ostatnio nie ma #slowomasile, w którym bym jakoś nie przywołał ojca Grzegorza Kramera SJ. Kurczę, ludzie nas w końcu wezmę na języki :) Trudno byłoby mi jednak nie przywołać go tutaj. Gdybym miał wybrać zdanie, z którym mi się kojarzy, brzmiałoby ono: „Dziękujcie Panu, bo jest dobry”.

Przyjaciele czasem zawodzą. Coś o tym wiem. Ja sam wielu zawiodłem. Do dziś pamiętam wiadomość od pewnej dziennikarki, którą skądinąd do dziś cenię, szanuję i – teraz już tylko internetowo i milcząco – lubię. Gdy wybuchł skandal z moim udziałem, napisała do mnie: „Ale pan, właśnie pan?” Zawód, rozczarowanie, jakie w tym zawarła, zrobiły na mnie wrażenie i robią je nadal. Nie byliśmy przyjaciółmi, znaliśmy się ze spotkań w studio telewizyjnym. Wydaje mi się, że lubiła mnie i szanowała. I zabolało ją. „Ale pan, właśnie pan?”. Jasne, ja też nieraz poczułem rozczarowanie, a moje zaufanie zostało nadużyte. Albo przynajmniej tak to odczuwałem.

Zawodzą też książęta.

Pan Bóg nie zawodzi. Na Nim można się oprzeć, Jemu można zaufać.

W tych zdaniach jest jednak również zapowiedź wyboru, przed którym każdy człowiek w jakimś momencie swojego życia stanie: Czy chce ufać Panu Bogu, czy człowiekowi. Czy chce ufać Panu Bogu, czy królom i książętom. I obym umiał wybierać dobrze. Zbyt wiele razy wybierałem już źle.

(1 J 3,1-2): Popatrzcie, jaką miłością obdarzył nas Ojciec: zostaliśmy nazwani dziećmi Bożymi: i rzeczywiście nimi jesteśmy. Świat zaś dlatego nas nie zna, że nie poznał Jego. Umiłowani, obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.

Więź rodzica z dzieckiem i dziecka z rodzicem to chyba najmocniejsza z relacji, jakie znamy. My zaś jesteśmy dziećmi Bożymi. To jest coś, co można rozważać w nieskończoność, a i tak nigdy nie uda się w pełni tego pojąć i w pełni tym zachwycić.

Na dziś Pan Bóg daje nam najmocniejszą miłość, jaką znamy i jako ludzie umiemy pojąć. Nie wiemy jednak, co będzie dalej, bo tego to już w ogóle nie umielibyśmy pojąć. Dziś dostaliśmy coś wielkiego, a czego nas coś jeszcze lepszego.

(J 10,11-18): Jezus powiedział: Ja jestem dobrym pasterzem. Dobry pasterz daje życie swoje za owce. Najemnik zaś i ten, kto nie jest pasterzem, którego owce nie są własnością, widząc nadchodzącego wilka, opuszcza owce i ucieka, a wilk je porywa i rozprasza; /najemnik ucieka/ dlatego, że jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem i znam owce moje, a moje Mnie znają, podobnie jak Mnie zna Ojciec, a Ja znam Ojca. życie moje oddaję za owce. Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz. Dlatego miłuje Mnie Ojciec, bo Ja życie moje oddaję, aby je /potem/ znów odzyskać. Nikt Mi go nie zabiera, lecz Ja od siebie je oddaję. Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać. Taki nakaz otrzymałem od mojego Ojca.

W Liturgii Słowa często powraca ważna informacja: Panu Bogu na nas zależy. Dziś Pan Jezus mówi to znów w przypowieści o dobrym pasterzu. Ba! Mówi wręcz, że „dobry pasterz daje życie swoje za owce”.

Wczoraj komentowałem fragment Ewangelii, który bywa wykorzystywany jako kij na niewierzących. Jeśli ktoś myślał, że może takiego kija używać, że może skreślać, to Pan Jezus dziś stawia kropkę nad i, usuwając wszelkie wątpliwości: „Mam także inne owce, które nie są z tej owczarni. I te muszę przyprowadzić i będą słuchać głosu mego”.

Dobry Pasterz

ilustracja: commons.wikimedia.org
(Visited 118 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 25.04.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 27.04.2015