Home»Życie»Bez przeszłości nie ma przyszłości

Bez przeszłości nie ma przyszłości

0
Shares
Pinterest Google+

Stanęła ostatnio przede mną Przyszła Mądrzejsza Połowa, trzymając w dłoni dwa talerze. Talerze są mocno juź zniszczone, nie od kompletu i w ramach porządku PMP chciała je wyrzucić, prźeciwko czemu zaprotestowałem gwałtownie.

Odwróciłem je i pokazałem logo Rosenthala, próbując w ten sposób zasugerować, iż są to przedmioty markowe. Cóż, może i markowe, ale faktycznie bardzo już zużyte.

Wskazałem więc na spód jednego z nich. Znajduje się na nim stempel ze swastyką. Argument o wartości historycznej również okazał się za słaby. Dwa mocno zniszczone talerze, nawet od Rosenthala, nawet ocalałe z czasów wojennych, wielkiej wartości zabytkowej sobą rzeczywiście nie przedstawiają.

Racjonalnie rzecz ujmując, PMP miała rację. Ja jednak wiedziałem, że muszę te dwa talerze ocalić.

Obiektywnie nie mają wartości materialnej ani historycznej. Mimo to są dla mnie bardzo cenne. Odkąd pamiętam, były w kuchni mojego Dziadziuszka. Kojarzą mi się ze śniadaniami, które jedliśmy rano we dwóch, gdy wychodził do pracy. Na nich przyrządzał „paciaję” z białego sera ze śmietaną i galaretką owocową własnej roboty. Uwielbiałem te śniadania popijane kubkiem gorącego mleka, zjadane, gdy Babcia jeszcze spała.

Większość moich bliskich już odeszła. Nie ma Taty. Nie ma Babci Ani, jego mamy, ani Dziadka Jana, jego taty, którego nawet nie poznałem, bo zmarł przed moimi narodzinami. Nie ma Dziadka Tadeusza, biologicznego ojca mojej mamy. Nie ma Babciuszka i Dziadziuszka, czyli rodziców mojej mamy.

Dotarło do mnie, że niewiele mam po nich wszystkich pamiątek. A pamiątki są potrzebne.

Pamiątki są magicznymi kluczami do kuferków pamięci. Pozwalają je otworzyć i sięgnąć do wspomnień. Bierzesz przedmiot do ręki, a on w cudowny sposób przywołuje obrazy, dźwięki, zapachy.

Ta pamięć jest niezbędna. Człowiek bez przeszłości nie zbuduje przyszłości. Pamięć tworzy naszą tożsamość.

Moja mama opowiedziała mi kiedyś, że razem z tatą od początku wiedzieli, że urodzi się Kuba, choć przecież w tamtych czasach rodzice poznawali płeć dziecka dopiero porodzie. Nazwali mnie Jakubem Mirosławem. To drugie imię było na cześć Dziadziuszka. I dopiero po jakimś czasie okazało się, że pierwsze imię jest na cześć drugiego dziadka. Tata mojego taty wcale nie nazywał się bowiem Jan Śpiewak, lecz – Jakub Spiwak i pochodził z czeskich Żydów.

Nie mam po nim żadnych pamiątek. Nie mam też związanych z nim wspomnień. Ale mam pamięć. Świadomość, kim był, ma przecież na mnie wpływ. Przejmujący obraz z poematu „Anna” wraca do mnie bardzo często, wraca też w moim pisaniu.

A gdy zobaczyłem zdjęcie jego indeksu, poczułem ciepło na sercu. Jakub Śpiewak. Jakób Spiwak. Żałuję, że się nie spotkaliśmy. Ciekawe, czy i on żałuje.

indeks_dziadka

Dziadek Tadeusz. Też nie mam po nim pamiątek. A był postacią ciekawą. Żołnierz pułku powstańczego „Baszta”, wcześniej służył w wywiadzie Armii Krajowej, ale też w oddziale egzekucyjnym podziemnego państwa. W trakcie kampanii wrześniowej walczył jako członek Korpusu Kadetów. Pod koniec wojny przydzielono go do organizacji NIE, która szykowała się do działań po wejściu Rosjan. Podobno był jedynym członkiem NIE, który prżeżył okres stalinowski. I to cudem: siedział w więzieniu, ale bezpieka nie połapała się, kim jest, bo nikt z organizacji nie sypał.

IMG_1093Gdy widzę ogryzek ołówka, zawsze myślę o Dziadku Tadeuszu. Imponowała mi jako dziecku sztuczka, którą mi kiedyś pokazał, a której nauczył się w Kedywie: pisanie ogryzkiem ołówka w kieszeni tak, by nie było tego widać.

Szedłem ostatnio z Przyszłą Mądrzejszą Połową do kościoła Nawiedzenia Najświętsźej Marii Panny, spod którego po niedzielnych mszach (chodziliśmy tam co tydzień z rodzicami) Dziadek Tadeusz odbierał mnie i brał na spacer. Wracając przechodziłem obok knajpy, do której chodziliśmy na pizzę. Przypomniałem sobie jej smak: gofrowe ciasto przykryte duszonymi pieczarkami, marnymi skrawkami kiełbasy i polane jakimś koszmarnie pikantnym sosem. Ohyda, ale uwielbiałem to jeść, choć gębę mi wykręcało. Prawdę mówiąc, mam wrażenie, że tych spacerów nie było wcale dużo, ale ja zapamiętałem to jako stały zwyczaj.

Złapałem się na tym, że nie pamiętam jego normalnej twarzy. W głowie mam jedynie obraz ze szpitala, w którym leżał po wylewie. Wszedłem do sali zaprowadzony przez mamę. Na szpitalnym łóżku – pamiętam to jak dziś – odwrócił się do mnie obcy szkielet, który w ogóle nie przypominał mojego Dziadka. I chociaż potem widywałem go, gdy wracał do siebie, to ten obraz szpitalny zatarł mi w głowie wszystko inne.

Oglądam zdjęcia mojego Taty. Chcę pamiętać go żywego, pogodnego. Chcę go pamiętać szczęśliwego z koszami działkowych pomidorów i kwaśnym, ale pysznym, bo samodzielnie wyhodowanym, arbuzem. Boję się, by moim jedynym wspomnieniem nie pozostał moment, gdy wspólnie z zaprzyjaźnionym z rodziną dominikaninem ubierałem Tatę, nim przyjechali ludzie z zakładu pogrzebowego.

Dotykam więc przedmiotów, na przykład tych talerzy, po Dziadziuszku i Babciuszku, którzy odeszli przecież tak niedawno. Dotykam tych rzeczy jak talizmanów, by zachować jak najwięcej w pamięci. Chwil, obrazów, smaków, zapachów. Jak najwięcej anegdot, czy choćby sprośnych wierszyków i łacińskich sentencji z upodobaniem cytowanych przez Dziadziuszka.

Ostatnio odkryłem trochę skarbów – walizkę pełną fotografii. Powinienem oddać ją Mamie, ale ciężko mi się z nią rozstać. Oglądam sobie i nie mogę się nacieszyć.

Pamięć i historia. Historia to zapis wydarzeń, związki przyczynowo-skutkowe między nimi. Ważne, nie mam co do tego wątpliwości. Pamięć to coś więcej. To obraz, zapach, emocja. Pamięć to historia przepuszczona przez filtr uczuć i myśli. Historii można nie przyjąć, można ją odrzucić. Ćwiczymy to przecież często w dyskusji publicznej. Pamięć to coś, co jest w nas, co jest nasze, samo z siebie.

Skąd jestem? Co mnie ukształtowało? Kim bym był bez przeszłości? Jak miałbym bez tego budować, jakąkolwiek przyszłość? Pamięć jest fundamentem. Im fundament mocniejszy, tym budowla bardziej trwała.

PS. Talerze zostały uratowane. Przyszła Mądrzejsza Połowa, jak sama nazwa wskazuje, jest mądra – zrozumiała.
(Visited 203 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 21.05.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 22.05.2015