Home»Społeczeństwo»Pycha krzyżowca

Pycha krzyżowca

0
Shares
Pinterest Google+

Nie tak dawno recenzowałem książkę, której współautorem był Tomasz Terlikowski. Chwaliłem ją i zebrały mi się za to spore cięgi: Jak ja mogę chwalić tego człowieka? Wtedy pisałem o książce, dziś o jej autorze.

Podtrzymuję swoją opinię na temat książki i nadal myślę, że dla wszystkich lepiej by było, gdyby pan Tomasz pokazywał światu taką twarz, jaką zaprezentował na kartach tego przyjemnego w lekturze dzieła stworzonego wspólnie z żoną. Byłoby, gdyby nie pewien problem: otóż ta książkowa twarz nie jest, mam wrażenie, niestety prawdziwą twarzą pana Tomasza. Coraz częściej dochodzę do wniosku, że obie są prawdziwe, ale ta, którą znamy z mediów, za którą tak często jest on krytykowany, jest znacznie bardziej prawdziwa.

Do napisania tego tekstu zainspirował mnie jeden z ostatnich publicznych wpisów, poczynionych przez pana Tomasza na Facebooku, zarówno na dostępnym publicznie profilu prywatnym, jak i na fanpage’u:

Nie będę tym razem wdawał się w uzasadnianie, dlaczego bicie dzieci jest głupie, złe i, cytując profesora Jerzego Bralczyka, haniebne. Robiłem to już wiele razy, więc nie będę się powtarzał.

Zwrócę uwagę jedynie na pewien, dość istotny, jak sądzę, aspekt sprawy. Otóż zakaz bicia dzieci jest obowiązującym prawem, czy to się komuś podoba, czy nie. Legalnie wybrani parlamentarzyści uchwalili w sposób zgodny z regułami takie prawo i ono obowiązuje. Zastanawiam się, tak czysto hipotetycznie: Gdyby jakimś cudem parlament uchwalił tak wymarzony przez pana Tomasza zakaz rozwodów, to czy też miałby to być martwy przepis, a pan Tomasz uważałby, że ten, kto domaga się jego egzekwowania, zasługuje na krytykę?

Tym razem jednak chciałbym o panu Tomaszu napisać szerzej, traktując go poniekąd jak przykład, zwłaszcza że, niezależnie od różnic poglądów, dostrzegam u siebie wiele wad, które widzę u niego.

Problemów z Tomaszem Terlikowskim jest bez liku, ale myślę sobie, że da się wskazać 4 główne przyczyny:

  1. Pycha
  2. Brak do miłości drugiego człowieka
  3. Mentalność krzyżowca
  4. Hipokryzja

Pycha

W kwestii pychy pana Tomasza, by nie być gołosłownym, chciałbym oddać głos najpierw najlepszemu ekspertowi w tej dziedzinie, czyli… Tomaszowi Terlikowskiemu:

„Grzech zawodowy dziennikarzy. Mój też.”

Ten cytat daję na początek, żeby nikt nie mówił, że przypisuję redaktorowi grzech, którego on sam by wcześniej publicznie nie wyznał. Problem w tym, i redaktor jako teolog z wykształcenia na pewno o tym wie, że sama świadomość grzeszności to za mało. Potrzebny jest jeszcze żal za grzechy i szczera wola poprawy. A skoro redaktor tkwi w tym grzechu z uporem maniaka, a nawet eskaluje, sprawiając zadowolenie całkiem z siebie zadowolonego, to pozostaje pytanie, ale odpowiedź jest już między redaktorem a Panem Bogiem, jak on się z tego grzechu spowiada.

„Zawsze mam takie poczucie, że mam rację. Zawsze taka świadomość, że inni się mylą, no, i jeszcze świadomość, że wszyscy powinni mnie słuchać, bo przecież to, co mówię, jest istotne. „

Tu tkwi poważny problem. Otóż odnoszę wrażenie, że pan Tomasz, któremu nie sposób odmówić inteligencji, erudycji i błyskotliwości, ma taką przypadłość, że musi wypowiedzieć się na każdy temat, w każdym czuje się ekspertem, a jednocześnie tak upaja się swoją błyskotliwością, że wymyśla zgrabny, w swoim przekonaniu, tekścik i nawet nie przyjdzie mu do głowy, by dać sobie czas na refleksję, tylko od razu dzieli się nim ze światem. Gdyby zaś pan Tomasz znalazł w sobie tę odrobinę pokory i skromności, by najpierw pomyśleć, a potem dopiero publikować, to może zauważyłby, że może na ten temat niekoniecznie musi się wypowiadać, że może w tej kwestii nie jest akurat ekspertem, a jego myśl jest mniej trafna niż mu się w pierwszym odruchu wydawało. Ta chwila refleksji pozwoliłaby uniknąć wielu wpadek, które do dziś wypominają mu internauci.0

„Pycha? Tylko u innych mnie drażni, no, przecież moja mnie nie drażni”

Och, tak. Niech nikt nie daje panu Tomaszowi w prezencie lusterka. Mógłby tego nie przeżyć niczym pewien stwór z warszawskiej legendy.

Żeby nikt nie zarzucił mi gołosłowności, polecam, skądinąd bardzo fajny, film z cyklu „Siedem grzechów głównych” zrealizowany przez Boska.TV, z udziałem m.in. pana redaktora Tomasza Terlikowskiego:

 

Brak miłości do drugiego człowieka

Pan redaktor Tomasz Terlikowski jako teolog lubi wypowiadać się na tematy etyczne. Jego dobre prawo. Ma też prawo do swoich poglądów, nawet najbardziej skrajnych. Nie każdy pogląd, a przynajmniej nie w każdej formie, wart jest jednak głoszenia go publicznie. Niektórzy nazywają to staroświecko kindersztubą.

Oto jeden z najsławniejszych przykładów z dorobku pana Tomasza:

Pomińmy na moment kwestię kindersztuby. Załóżmy na moment, że są sytuacje, w których należy schować ją do kieszeni.

Problem w tym, że takie wpisy są raniące i nie trzeba naprawdę być gejzerem umysłowości ani mieć wysoce rozwiniętej inteligencji emocjonalnej, by to wiedzieć.

Zakładamy, że bohaterka tego wpisu nigdy się o nim dowie, a gdyby nawet, to nie przejmie się tym, co napisał o niej jakiś tam pan z jakiegoś odległego kraju. A jeśli nie? A jeśli jednak jakoś głęboka myśl pana Tomasza dotrze do znanej aktorki? Jeśli to ją zaboli? Tego rodzaju wpisy są obraźliwe i trzeba liczyć się z tym, że zabolą.

Obawiam się tylko, że pan Tomasz, któremu przecież inteligencji nie odmawiam, zdaje sobie z tego doskonale sprawę. Jak by rzekł Lord Farquard z filmu Shrek: „wiem, że wielu polegnie, ale jest to ofiara, którą jestem gotów ponieść”.

Nie ma w nim takiej miłości wobec innych, która kazałaby zatrzymać się i zastanowić: „Czy to, co chcę powiedzieć lub napisać, nie rani kogoś?”. Nie ma w nim też takiej miłości, która sprawiałaby, że widziałby w ludziach dobro. Zapomina o ewangelicznym napomnieniu Pana Jezusa: „„Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,40)

Mentalność krzyżowca

Najprościej można to określić tak: Jestem gotów cię znienawidzić głosząc ci Dobrą Nowinę o miłości.

Pan Tomasz określa się mianem chrześcijanina i katolika. Wierzę, bo nie mam powodu nie wierzyć, że czyni to z przekonaniem i w dobrej wierze. Chce to chrześcijaństwo nieść innym. Sęk w tym, że w swoim wojennym zapale, mam wrażenie, zapomina, czym ono tak naprawdę jest.

Z jednej strony pisze bowiem pan redaktor tak:

Z drugiej, bierze kij, bo miecze wyszły już z mody, i tym kijem okłada po łbie każdego, kto tylko ośmieli się mieć odmienne zdanie.

Po ataku na redakcję pisma, które skądinąd wcale mi się nie podoba, czyli „Charlie Hebdo”, napisał tak:

I teraz już nie wiem? To może im się jednak należało?

Chrześcijaństwo. Dobra Nowina. Religia miłości. W imię tej religii uczyniono, nad czym boleję, wiele zła, niosąc ją ogniem i mieczem. Pan Tomasz najwyraźniej lubi te wzorce. Tyle że one naprawdę niewiele z chrześcijaństwem jako takim mają wspólnego.

Hipokryzja

Przypomnę, żeby była jasność: Uważam pana redaktora Tomasza Terlikowskiego za człowieka dobrze wykształconego, w dodatku w dziedzinie teologii, o ile wiem, ma z niej nawet doktorat. Uważam go również za człowieka bardzo inteligentnego i błyskotliwego. Zakładam więc, że zna Ewangelię znacznie lepiej niż ja i pewnie lepiej niż ja powinien umieć ją interpretować.

Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. (Mt 18,21-35)

Pozostawię bez komentarza.

Pan Tomasz lubi przekonywać, słyszałem to z jego ust przy różnych okazjach parokrotnie, iż jego ostra publicystyka stanowi formę napominania, napominanie zaś jest przejawem miłości bliźniego i troski o jego zbawienie.

No, to oddajmy głos Panu Jezusowi:

Gdy brat Twój zgrzeszy (przeciw tobie), idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jako poganin i celnik. (Mt, 18, 15-17)

Panie Tomaszu, czy pisał Pan do Angeliny Jolie?

(Visited 114 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 11.05.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 12.05.2015