Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 05.05.2015

Słowo ma siłę – 05.05.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Można by rzec, że Dzieje Apostolskie przynoszą dziś opowieść o pierwowzorze hejterów. Na szczęście dziś nie tylko o hejcie, ale i o pokoju.

(Dz 14,19-28): Do Listry nadeszli Żydzi z Antiochii i z Ikonium. Podburzyli tłum, ukamienowali Pawła i wywlekli go za miasto, sądząc, że nie żyje. Kiedy go jednak otoczyli uczniowie, podniósł się i wszedł do miasta, a następnego dnia udał się razem z Barnabą do Derbe. W tym mieście głosili Ewangelię i pozyskali wielu uczniów, po czym wrócili do Listry, do Ikonium i do Antiochii, Umacniając dusze uczniów, zachęcając do wytrwania w wierze, bo przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego. Kiedy w każdym Kościele wśród modlitw i postów ustanowili im starszych, polecili ich Panu, w którego uwierzyli. Potem przeszli przez Pizydię i przybyli do Pamfilii. Nauczali w Perge, zeszli do Attalii, a stąd odpłynęli do Antiochii, gdzie za łaską Bożą zostali przeznaczeni do dzieła, które wykonali. Kiedy przybyli i zebrali [miejscowy] Kościół, opowiedzieli, jak wiele Bóg przez nich zdziałał i jak otworzył poganom podwoje wiary. I dość długi czas spędzili wśród uczniów.

Ludzie nienawistni potrafią iść za człowiekiem. Żydzi z Antiochii i z Ikonium idą za Pawłem, żeby podburzać przeciwko nim i szkodzić. Nie wystarczy im, że wygonili go ze swoich miast. Idą i podburzają dalej, doprowadzając do ukamienowania. Idą i szkodzą, judzą, póki nie zabiją. Na szczęście w tej złości i furii łatwo się mylą i uznają za pokonanego, za zabitego za wcześnie. To scenariusz, który powtarza się po wielokroć w historii oraz współcześnie, nie tylko wobec apostoła.

Przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego

Droga do szczęścia nie ma być łatwa. Nikt nie obiecywał, że będzie lekko i przyjemnie. Im większe szczęście chcę osiągnąć, tym więcej trudu będzie to wymagać. A gdy chcę osiągnąć to szczęście absolutne, to i poprzedzające je cierpienie będzie niestety ciężkie. Ważne, by nie stracić z oczu celu.

(Ps 145,10-13.21): Niech wierni Twoi głoszą Twe królestwo

Niech Cię wielbią Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Aby synom ludzkim oznajmić Twoją potęgę
i wspaniałość chwały Twojego królestwa.
Królestwo Twoje królestwem wszystkich wieków,
przez wszystkie pokolenia Twoje panowanie.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Niech usta moje głoszą chwałę Pana,
a Jego święte imię niech wielbi wszystko, co żyje.

Trudne wyzwanie stawia przede mną ten psalm. Mówić o Panu Bogu wcale nie jest wszak łatwo ani tym bardziej bezpiecznie, co pokazuje fragment dziejów apostolskich.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach

Skoro Pan Bóg stworzył mnie na Swój obraz i podobieństwo, to te słowa również stanowią wyzwanie: być wiernym. Problem w tym, że, w odróżnieniu od Pana Boga, ja nie jestem „we wszystkich dziełach swoich święty” i z tą wiernością to różnie bywa. Wierność oznacza również umiejętność głoszenia chwały Pana Boga i wielbienia Jego dzieł.

(J 14,27-31a): Jezus powiedział do swoich uczniów: Pokój zostawiam wam, pokój mój daję wam. Nie tak jak daje świat, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze ani się lęka. Słyszeliście, że wam powiedziałem: Odchodzę i przyjdę znów do was. Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca, bo Ojciec większy jest ode Mnie. A teraz powiedziałem wam o tym, zanim to nastąpi, abyście uwierzyli, gdy się to stanie. Już nie będę z wami wiele mówił, nadchodzi bowiem władca tego świata. Nie ma on jednak nic swego we Mnie. Ale niech świat się dowie, że Ja miłuję Ojca, i że tak czynię, jak Mi Ojciec nakazał.

 

Pan Jezus mówi z jednej strony, że daje pokój, z drugiej – zastrzega jednak, że to nie jest taki pokój, jaki daje świat. Nie chodzi tylko o brak wojny, chodzi o coś znacznie więcej. Przekonuje, że nie ma powodów, byśmy się bali.

Gdybyście Mnie miłowali, rozradowalibyście się, że idę do Ojca.

Rozstania nie są łatwe. Na ogół bolą. Nie lubimy rozstawać się z tymi, których kochamy. Pan Jezus odwraca optykę, również w tym ludzkim wymiarze: Skoro kochacie, to cieszcie się, bo ten, kto odchodzi, idzie do Ojca, gdzie zazna pełni szczęścia. Czy miłość nie powinna sprawić, iż ucieszymy się szczęściem tego, kogo kochamy?

Trudno nie dostrzec tu analogii do przejmującej opowieści o umieraniu świętego Jana Pawła II i jego słowach: „Pozwólcie mi odejść do Domu Ojca”.

(Visited 27 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Panta rhei

Następny tekst

Słowo ma siłę - 06.05.2015