Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 10.05.2015

Słowo ma siłę – 10.05.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Choć pomijam zupełnie psalm, który mnie nie poruszył, to sporo dziś w Liturgii Słowa ważnych dla mnie treści.

(Dz 10,25-26.34-35.44-48): A kiedy Piotr wchodził, Korneliusz wyszedł mu na spotkanie, padł mu do nóg i oddał mu pokłon. Piotr podniósł go ze słowami: Wstań, ja też jestem człowiekiem. Wtedy Piotr przemówił: Przekonuję się, że Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie. Kiedy Piotr jeszcze mówił o tym, Duch Święty zstąpił na wszystkich, którzy słuchali nauki. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy przybyli z Piotrem, że dar Ducha Świętego wylany został także na pogan. Słyszeli bowiem, że mówią językami i wielbią Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Któż może odmówić chrztu tym, którzy otrzymali Ducha Świętego tak samo jak my? I rozkazał ochrzcić ich w imię Jezusa Chrystusa. Potem uprosili go, aby zabawił [u nich] jeszcze kilka dni.

Ten fragment Dziejów Apostolskich wydaje mi się niezwykle istotny. Daje cenną naukę, choć wcale nie tak łatwą do przyjęcia. Po kolei:

Wstań, ja też jestem człowiekiem.

Przyznam szczerze, że mam często problem, gdy obserwuję niektóre elementy kościelnego ceremoniału. Klękanie przed hierarchami, całowanie ich w pierścień i inne czołobitne gesty wprawiają mnie w pewne zakłopotanie. Pierwszy papież nie pozwala oddawać sobie pokłonów, bo wie, że pokłon i cześć należą się tylko Panu Bogu.

Bóg naprawdę nie ma względu na osoby. Ale w każdym narodzie miły jest Mu ten, kto się Go boi i postępuje sprawiedliwie.

Początkowo chrześcijaństwo było religią Żydów. Korneliusz był z ich punktu widzenia poganinem. Stąd zdziwienie, że „dar Ducha Świętego wylany został także na pogan”. A przecież Duch wieje, kędy chce, jak głosi Pismo. Lubimy myśleć o sobie jak o narodzie wybranym. Lubimy wykluczać. A Pan Bóg działa po swojemu i każdy ma szansę Go poznać.

(Ps 98,1-4): Wobec narodów objawił zbawienie.

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica
i święte ramię Jego.

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio,
cieszcie się, weselcie i grajcie.

Wiem, że zabrzmi to nieelegancko, ale w ogóle mnie ten psalm nie poruszył. Ja wiem, powinien, ale, cytując Gombrowicza: „Jak zachwyca, skoro nie zachwyca?” Dlatego pominę.

(1 J 4,7-10): Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.

O miłości jest dziś sporo w Liturgii Słowa. Ale tu padają ważne słowa. My mamy kochać się nawzajem, bo to otwiera nas na odczuwanie miłości Pana Boga. Nie da się kochać Pana Boga, nie kochając drugiego człowieka.

Nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował.

To zdanie ładnie koreluje z cytatem z Ewangelii. Nie my wybraliśmy Pana Jezusa, ale On nas wybrał. Nie my umiłowaliśmy Pana Boga, ale On nas umiłował. Wybór Pana Boga to umiłowanie. Ładne, prawda?

(J 15,9-17): Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Pan Jezus mówi uczniom, a tak naprawdę każdemu człowiekowi, że kocha go tak, jak Pan Bóg kocha Jego, czyli tak, że bardziej to już się po prostu nie da. Ta miłość Pana Boga jest absolutnie kluczem do zrozumienia wszystkiego. Nie da się jej zrozumieć, ale można ją przyjąć, otworzyć się na nią i cieszyć się nią.

O tej miłości ładnie mówił tak lubiany przeze mnie biskup Grzegorz Ryś:

Nie będę powtarzał po księdzu biskupie, bo to nie wypada, a poza tym on tak ładnie mówi, że ja tego lepiej nie zrobię. Niemniej mnie w tym fragmencie Ewangelii zafrapowały jeszcze inne zdania.

Wytrwajcie w miłości mojej!

Łatwo pomylić miłość z zakochaniem. Miłość to nie są motylki w brzuszku i bieganie radośnie boso po łące o poranku, maczając stopy w rosie. Miłość, wbrew poetom, więcej ma z prozy niż z poezji. Dlatego Pan Jezus przypomina w kontekście miłości o zachowywaniu przykazań. Miłość to codzienny trud, wysiłek, praca. To ciągłe pielęgnowanie relacji.

Ale jest jeszcze jeden ciekawy aspekt, który muszę przemyśleć, bo na dziś sam nie wiem, jak to interpretować. Wydaje mi się bowiem istotne, iż Pan Jezus wzywa do wytrwania w Jego miłości, nie wspominając o uczuciu wzajemnym ze strony człowieka.

Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem

To jest, jak sądzę, też ważny fragment. Następuje po zapewnieniu, że ludzie nie są sługami, lecz przyjaciółmi. Wyobrażacie sobie? Być przyjacielem Pana Boga? Wydaje mi się jednak, że jest w tym zdaniu taka przestroga, by nie zagubić proporcji w relacji. To Pan Bóg nas wybiera. To my Go potrzebujemy.

Przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili

Boża miłość jest ogromnym darem, ale to nie jest dar, który można zachować dla siebie. Szczęście smakuje wszak najbardziej, gdy dzielimy się nim z innymi. I tego, jak rozumiem, oczekuje ode mnie Pan Jezus: że poczuję Jego miłość, przyjmę ją i poddam jej działaniu, ale nie zachowam jej dla siebie, tylko będę dzielił się nią z innymi.

(Visited 41 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 09.05.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 11.05.2015