Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 12.05.2015

Słowo ma siłę – 12.05.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Czasami trzeba stracić to, co w naszym życiu najcenniejsze, by zyskać coś innego, jeszcze bardziej cennego, czego wartości na początku nawet sobie nie uświadamiamy.

(Dz 16,22-34): Tłum Filipian zwrócił się przeciwko Pawłowi i Sylasowi, a pretorzy kazali zedrzeć z nich szaty i siec ich rózgami. Po wymierzeniu wielu razów wtrącili ich do więzienia, przykazując strażnikowi, aby ich dobrze pilnował. Otrzymawszy taki rozkaz, wtrącił ich do wewnętrznego lochu i dla bezpieczeństwa zakuł im nogi w dyby. O północy Paweł i Sylas modlili się, śpiewając hymny Bogu. A więźniowie im się przysłuchiwali. Nagle powstało silne trzęsienie ziemi, tak że zachwiały się fundamenty więzienia. Natychmiast otwarły się wszystkie drzwi i ze wszystkich opadły kajdany. Gdy strażnik zerwał się ze snu i zobaczył drzwi więzienia otwarte, dobył miecza i chciał się zabić, sądząc, że więźniowie uciekli. Nie czyń sobie nic złego, bo jesteśmy tu wszyscy! – krzyknął Paweł na cały głos. Wtedy [tamten] zażądał światła, wskoczył [do lochu] i przypadł drżący do stóp Pawła i Sylasa. A wyprowadziwszy ich na zewnątrz rzekł: Panowie, co mam czynić, aby się zbawić? Uwierz w Pana Jezusa – odpowiedzieli mu – a zbawisz siebie i swój dom. Opowiedzieli więc naukę Pana jemu i wszystkim jego domownikom. Tej samej godziny w nocy wziął ich z sobą, obmył rany i natychmiast przyjął chrzest wraz z całym swym domem. Wprowadził ich też do swego mieszkania, zastawił stół i razem z całym domem cieszył się bardzo, że uwierzył Bogu.

Zacznijmy od myśli najbardziej oczywistej: Pan Bóg jest wszechmocny, co znaczy, że nie ma takich tarapatów, z których nie mógłby mnie wyciągnąć. W sytuacji, która mi po ludzku wydaje się bez wyjścia, Pan Bóg zawsze znajdzie wyjście. Jak nie drzwiami, to oknem.

Myśl druga: Święty Paweł i Sylas mogli opuścić więzienie od razu. Większość ludzi tak by pewnie postąpiła. Cóż. Ja też, jak sądzę, tak bym postąpił: uznałbym, że Pan Bóg właśnie i pomaga, a ja mam z tą Jego pomocą współpracować i dawałbym drapaka. Paweł i Sylas jednak tego nie robią. Dlaczego? Ich ucieczka sprowadziłaby ogromne kłopoty na strażnika. Dali mu szansę zachować się dobrze, a on z tego skorzystał I tak, można się domyślić, uwalniając więźniów te kłopoty na siebie ściągnął, ale to był już jego wolny wybór. Ten jego wybór otworzył go na łaskę wiary i poprosił o chrzest. Gdyby Paweł i Sylas uciekli od razu, strażnik nie miałby takiej szansy.

I wreszcie: Śmiem podejrzewać, że strażnik, pytając, co ma czynić, aby się zbawić, oczekiwał bardziej przyziemnych wskazówek. Pewnie spodziewał się , że ci, których uwolnił, będą prosili go o dalszą pomoc w ucieczce. Oni tymczasem wskazują mu to, co jest najważniejsze: „Chłopie, zacznij od wiary”.

(Ps 138,1-3.7c-8): Zbawia mnie, Panie, moc prawicy Twojej

Będę Cię sławił, Panie, z całego serca,
bo usłyszałeś słowa ust moich.
Będę śpiewał Ci psalm wobec aniołów,
pokłon Ci oddam w Twoim świętym przybytku.

I będę sławił Twe imię
za łaskę Twoją i wierność.
Wysłuchałeś mnie, kiedy Cię wzywałem,
pomnożyłeś moc mojej duszy.

Wybawia mnie Twoja prawica.
Pan za mnie wszystkiego dokona.
Panie, Twa łaska trwa na wieki,
nie porzucaj dzieła rąk Twoich.

Na swój sposób urzeka mnie przewrotność psalmisty. Zaczyna on od deklaracji, że będzie sławił imię Pana Boga. Dziękuje Mu za dotychczasowe wsparcie, za wysłuchanie jego modlitw. W ostatnich słowach psalmu dokonuje jednak wolty i z podziękowań przechodzi do zawoalowanej prośby, biorąc poniekąd Pana Boga „pod włos”. Mówi Mu w gruncie rzeczy tyle: „Skoro już tyle się przy mnie natrudziłeś, to nie porzucaj tego, tylko potrudź się jeszcze trochę i dalej mi pomagaj”.

A najlepsze w tym wszystkim jest to, że rzeczywiście „łaska trwa na wieki”. Pan Bóg jest Bogiem wiernym – nie zostawia człowieka.

(J 16,5-11): Jezus powiedział do swoich uczniów: Teraz idę do Tego, który Mnie posłał, a nikt z was nie pyta Mnie: Dokąd idziesz? Ale ponieważ to wam powiedziałem, smutek napełnił wam serce. Jednakże mówię wam prawdę: Pożyteczne jest dla was moje odejście. Bo jeżeli nie odejdę, Pocieszyciel nie przyjdzie do was. A jeżeli odejdę, poślę Go do was. On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie. O grzechu – bo nie wierzą we Mnie; o sprawiedliwości zaś – bo idę do Ojca i już Mnie nie ujrzycie; wreszcie o sądzie – bo władca tego świata został osądzony.

Już wczoraj pisałem o tym, że w związku z przygotowaniami do sakramentu bierzmowania moje czujne niczym radar oko wychwytuje wszelkie wzmianki dotyczące Ducha Świętego.

Ten fragment zawiera wiele ważnych treści, ale moją uwagę skupiła konkretna myśl.

Pan Jezus zapowiada swoje odejście, ale wyjaśnia, że jest ono niezbędne, by mógł nadejść Pocieszyciel, czyli właśnie Duch Święty. Czasem trzeba coś stracić, coś bardzo dla człowieka ważnego, żeby zyskać coś innego.

To dla mnie bardzo osobista refleksja. Bardzo dużo straciłem i były to straty, które bolały jak cholera. Ale też bardzo dużo w efekcie zyskałem. I nie, tym razem nie mówię tylko o stracie mojego dawnego życia, bo to efekt moich win. Narozrabiałem, ponoszę konsekwencje i nie ma sensu dorabiać do tego ideologii.

(Visited 19 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Pycha krzyżowca

Następny tekst

Słowo ma siłę - 13.05.2015