Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 14.05.2015

Słowo ma siłę – 14.05.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Dziś skupiam się na Dziejach Apostolskich, bo przynoszą dwa, moim zdaniem niezwykle istotne, tematy do rozważań.

(Dz 1,15-17.20-26): Piotr w obecności braci, a zebrało się razem około stu dwudziestu osób, tak przemówił: Bracia, musiało wypełnić się słowo Pisma, które Duch Święty zapowiedział przez usta Dawida o Judaszu. On to wskazał drogę tym, którzy pojmali Jezusa, bo on zaliczał się do nas i miał udział w naszym posługiwaniu. Napisano bowiem w Księdze Psalmów: Niech opustoszeje dom jego i niech nikt w nim nie mieszka! A urząd jego niech inny obejmie! Trzeba więc, aby jeden z tych, którzy towarzyszyli nam przez cały czas, kiedy Pan Jezus przebywał z nami, począwszy od chrztu Janowego aż do dnia, w którym został wzięty od nas do nieba, stał się razem z nami świadkiem Jego zmartwychwstania. Postawiono dwóch: Józefa, zwanego Barsabą, z przydomkiem Justus, i Macieja. I tak się pomodlili: Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego, którego wybrałeś, by zajął miejsce w tym posługiwaniu i w apostolstwie, któremu sprzeniewierzył się Judasz, aby pójść swoją drogą. I dali im losy, a los padł na Macieja. I został dołączony do jedenastu apostołów.

To wcale nie jest takie lekkie czytanie, jak mogłoby się z pozoru wydawać. Mamy w nim dwa, w moim odczuciu niezwykle istotne, wątki.

Musiało wypełnić się słowo Pisma, które Duch Święty zapowiedział (…) o Judaszu.

Liturgia przyprowadza znów do problemu wolnej woli. Czy Judasz miał inne wyjście? Czy mógł nie zdradzić? Wiele razy słyszałem i czytałem opinię, iż bez zdrady Judasza niemożliwe byłoby zbawienie, bo nie doszłoby do pojmania Pana Jezusa, Jego męki i ukrzyżowania, ani do zmartwychwstania.

Czyżby?

To dość wygodna koncepcja. Grzeszę, bo nie mam innego wyboru. Grzeszę, bo to zostało wcześniej zaprogramowane. To dobrze, że grzeszę, bo z tego są dobre owoce. No, bo przecież można by poprowadzić takie rozumowanie, iż ze zdrady Judasza wynika nasze zbawienie.

Czyżby?

Grzeszę, bo jestem słaby. Grzeszę, bo dokonuję złych wyborów. Ale – co istotne – dokonuję wyborów. Tak, Judasz mógł nie zdradzić. Nie, to nie sprawiłoby, iż nie zostalibyśmy zbawieni.

Tak sobie czasem myślę, że Pan Bóg działa w sposób podobny nieco do nawigacji GPS. Ustawiamy cel, wyznaczamy trasę i jedziemy. Nawigacja wskazuje nam drogę. Cały czas jednak możemy jej nie posłuchać. Miły głos mówi: „Za 100 metrów skręć w lewo”. My zaś mamy własną koncepcję i jedziemy prosto. Co wtedy się dzieje? Nawigacja najpierw sugeruje nam zawrócenie na pierwotnie zaplanowaną trasę, później zaś modyfikuje trasę i proponuje nam inną drogę do celu.

Gdyby więc Judasz nie zdradził, po prostu wydarzyłoby się coś innego. Pan Bóg w inny sposób zrealizowałby swój cel.

Ty, Panie, znasz serca wszystkich, wskaż z tych dwóch jednego

Dzisiaj decyzje personalne podejmuje się często w wyniku poszukiwań tzw. consensusu, czyli – mówiąc językiem prostym – w drodze targowania się. „Poprzemy waszego kandydata, jeśli dacie nam to i to”. Co robią zaś apostołowie? Zawierzają Panu Bogu i proszą Go o pomoc w wyborze.

Co ważne, nie wiemy, w jaki sposób Pan Bóg przekazał im informację, ale możemy założyć, że jakoś to zrobił. Czasem Pan Bóg przekazuje informacje w sposób bardzo dziwny.

Przypomniało mi się, jak moja Mama modliła się kiedyś, prosząc Pana Boga o jakiś znak. I otrzymała go: Gdy wychodziła z kościoła, potknęła się i poleciała jak długa na chodnik.

Poważniej już jednak pisząc: Umiejętność zawierzenia Panu Bogu, umiejętność odczytania Jego znaków i, co ważniejsze, umiejętność ich posłuchania – to jest to, czego sam sobie bym życzył.

(J 15,9-17): Jezus powiedział do swoich uczniów: Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości. To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali.

Ten fragment Ewangelii powtarza się w Liturgii. Pisałem już o nim 10 maja, nie będę więc się powtarzał, ale odeślę do tamtego tekstu: #slowomasile – 10.05

(Visited 23 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 13.05.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 15.05.2015