Home»Wiara»Słowo ma siłę – 25.05.2015

Słowo ma siłę – 25.05.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Mogę przychodzić do Pana Jezusa ze wszystkim, również z takimi – nazywając rzecz kolokwialnie – duperelami. W nich też jest gotów mnie wesprzeć.

(Rdz 3,9-15.20): Gdy Adam zjadł owoc z drzewa zakazanego, Pan Bóg zawołał na niego i zapytał go: Gdzie jesteś? On odpowiedział: Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się. Rzekł Bóg: Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? Mężczyzna odpowiedział: Niewiasta, którą postawiłeś przy mnie, dała mi owoc z tego drzewa i zjadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: Dlaczego to uczyniłaś? Niewiasta odpowiedziała: Wąż mnie zwiódł i zjadłam. Wtedy Pan Bóg rzekł do węża: Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych; na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę. Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa, bo ona stała się matką wszystkich żyjących.

Cały raj do dyspozycji. I tylko jedno drzewo, z którego nie należy jeść owoców. No, jedno drzewo w całym raju. A oni i tak zjedli. Czy mimo tego grzechu można było uniknąć wygnania z raju? Nie wiem. Ale wiem, czego zabrakło.

Adam zrzuca winę na Ewę. Ewa – na węża. Wąż nie ma już na kogo.

W trakcie każdej mszy świętej, w spowiedzi powszechnej powtarzamy słowa: „Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa”. Bierzemy odpowiedzialność za swoje grzechy. Ani Adam, ani Ewa odpowiedzialności nie biorą, oni mają na kogo zrzucić winę.

Trudno wybaczyć komuś, kto nie poczuwa się do winy, obarczając nią wszystkich dookoła, byle nie siebie samego.

Mężczyzna dał swej żonie imię Ewa

Nie umiem tego wyjaśnić, nie mam na to pomysłu, ale wydaje mi się, tak intuicyjnie, istotne, iż Adam nadał imie żonie dopiero po grzechu

(Dz 1,12-14): Gdy Jezus został wzięty do nieba, Apostołowie wrócili do Jerozolimy z góry, zwanej Oliwną, która leży blisko Jerozolimy, w odległości drogi szabatowej. Przybywszy tam weszli do sali na górze i przebywali w niej: Piotr i Jan, Jakub i Andrzej, Filip i Tomasz, Bartłomiej i Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Szymon Gorliwy, i Juda, /brat/ Jakuba. Wszyscy oni trwali jednomyślnie na modlitwie razem z niewiastami, Maryją, Matką Jezusa, i braćmi Jego.

Żydowskie prawo zabrania podróżowania w trakcie szabatu, który uznawany jest za najwazniejsze ze świąt. Jest to jednak prawo rozsądne, dlatego zawiera wyjątek: dopuszczalna jest podróż na krótkim odcinku, tak by był to raczej spacer niż podróż.

Wniebowstąpienie to, jak by na to nie patrzeć, był ważny dzień, tak dla samego Pana Jezusa, jak i dla Jego uczniów. Nawet jednak w tym ważnym dniu ani Pan Jezus, ani uczniowie nie łamiąc obowiązującego prawa. Co więcej, nieco wcześniej Pan Jezus mówi jasno, że żadna kropka nie została usunięta z prawa.

Ta wierność prawu obowiązującemu wydaje mi się ważna. Często mam wrażenie, iż przeciwstawiamy sobie Stary i Nowy Testament, ten pierwszy zunając za niezobowiązujący lub przynajmniej mnij istotny. A tak się nie da.

(J 2,1-11): W Kanie Galilejskiej odbywało się wesele i była tam Matka Jezusa. Zaproszono na to wesele także Jezusa i Jego uczniów. A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina. Jezus Jej odpowiedział: Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto? Czyż jeszcze nie nadeszła godzina moja? Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. Stało zaś tam sześć stągwi kamiennych przeznaczonych do żydowskich oczyszczeń, z których każda mogła pomieścić dwie lub trzy miary. Rzekł do nich Jezus: Napełnijcie stągwie wodą! I napełnili je aż po brzegi. Potem do nich powiedział: Zaczerpnijcie teraz i zanieście staroście weselnemu! Oni zaś zanieśli. A gdy starosta weselny skosztował wody, która stała się winem – nie wiedział bowiem, skąd ono pochodzi, ale słudzy, którzy czerpali wodę, wiedzieli – przywołał pana młodego i powiedział do niego: Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory. Taki to początek znaków uczynił Jezus w Kanie Galilejskiej. Objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego uczniowie.

Gdyby się tak zastanowić, to Matka Boża poprosiła Syna, by zrobił „hokus pokus”. Poszli na wesele, pan młody nie zorganizował go, jak należy, bo zamówił za mało wina, a Pan Jezus uratował go przed towarzyską kompromitacją. Przecież to nie było nic przesadnie ważnego. To nie uzdrawianie ciężko chorych, to nie wskrzeszanie umarłych, to nie wypędzanie złych duchów. Tylko wino.

To mi pokazuje, że mogę przychodzić do Pana Jezusa ze wszystkim, również z takimi – nazywając rzecz kolokwialnie – duperelami. W nich też jest gotów mnie wesprzeć.

 

(Visited 32 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
1% podatku, 100% wsparcia. Przekaż 1% podatku Fundacji Lex Nostra
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 23.05.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 26.05.2015