Home»Wiara»Przeczytane»Słowo ma siłę – 28.05.2015

Słowo ma siłę – 28.05.2015

0
Shares
Pinterest Google+

Bardzo spójna ta dzisiejsza Liturgia Słowa. Po poprzednich czytaniach dostajemy opis ustanowienia Eucharystii. A przecież wszystko dobre, co nam się dzieje, dzieje się przez Pana Jezusa, którego przyjmujemy do serca właśnie w Eucharystii.

(Jr 31,31-34): Oto nadchodzą dni – wyrocznia Pana – kiedy zawrę z domem Izraela i z domem judzkim nowe przymierze. Nie jak przymierze, które zawarłem z ich przodkami, kiedy ująłem ich za rękę, by wyprowadzić z ziemi egipskiej. To moje przymierze złamali, mimo że byłem ich Władcą – wyrocznia Pana. Lecz takie będzie przymierze, jakie zawrę z domem Izraela po tych dniach – wyrocznia Pana: Umieszczę swe prawo w głębi ich jestestwa i wypiszę na ich sercu. Będę im Bogiem, oni zaś będą Mi narodem. I nie będą się musieli wzajemnie pouczać jeden mówiąc do drugiego: Poznajcie Pana! Wszyscy bowiem od najmniejszego do największego poznają Mnie – wyrocznia Pana, ponieważ odpuszczę im występki, a o grzechach ich nie będę już wspominał.

Czytając ten fragment trudno nie zwrócić uwagi na powtarzający się zwrot „wyrocznia Pana”. Sięgnąłem więc na początek do słownika:

Wyrocznia:
1. «ten, kto jest bezwzględnym autorytetem w pewnym środowisku»
2. «przepowiednia, proroctwo»
3. «w starożytności: miejsce kultu, w którym, według ówczesnych wierzeń, bogowie za pośrednictwem kapłanów przepowiadali przyszłość i udzielali rad; też: kapłan lub kapłanka przepowiadający przyszłość»

Słownik Języka Polskiego PWN

Ja rozumiem to jako połączenie dwóch pierwszych punktów, czyli jako przepowiednię Kogoś (Pana boga), kto jest niekwestionowanym autorytetem.

I to absolutnie niekwestionowalne źródło mówi mi tak naprawdę tyle:

Pan Bóg zawierał z ludźmi przymierza i był im wierny, choć ludzie je łamali (np. obiecał, że nie będzie już nigdy potopu, różne kataklizmy już były, ale drugiego potopu – nie). Przyjdzie jednak taki czas i takie przymierze, którego my, ludzie, już nie złamiemy. A Pan Bóg zapomni nam wszystkie nasze winy.

I pomyśleć, że są tacy szaleńcy, którzy twierdzą, że Pan Bóg Starego Testamentu nie jest miłosierny…

lub

(Hbr 10,11-18): Wprawdzie każdy kapłan staje codziennie do wykonywania swej służby, wiele razy te same składając ofiary, które żadną miarą nie mogą zgładzić grzechów. Ten przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, aż nieprzyjaciele Jego staną się podnóżkiem nóg Jego. Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani. Daje nam zaś świadectwo Duch Święty, skoro powiedział: Takie jest przymierze, które zawrę z nimi w owych dniach, mówi Pan: dając prawa moje w ich serca, także w umyśle ich wypiszę je. A grzechów ich oraz ich nieprawości więcej już wspominać nie będę. Gdzie zaś jest ich odpuszczenie, tam już więcej nie zachodzi potrzeba ofiary za grzechy.

To czytanie przewidziane jest na dzisiaj jako alternatywne, choć stanowi dobre uzupełnienie. Warto bowiem wciąż sobie przypominać: to, że Pan Bóg da nam tyle szczęścia, nie wynika z naszych zasług ani naszych ofiar, nawet jeśli, mówiąc językiem biblijnym, są Mu one miłe. Nie ma takiej ludzkiej ofiary, która miałaby wartość niwelującą nasze grzechy. Jest tylko jedna ofiara: ta, którą na krzyżu złożył za nas Pan Jezus. Powtarzam to na blogu jak mantrę: Gdyby Pan Bóg miał być sprawiedliwy i sądzić nas ściśle według naszych win i zasług, mielibyśmy wszyscy przerąbane. Na szczęście On jest miłosierny.

(Hbr 5,8-9): Chrystus chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

List do Hebrajczyków jest kontynuacją wątku, który przewija się dziś od początku. Czeka na nas zbawienie, czyli stan, w którym wszystkie nasze grzechy, nasze winy zostają wybaczone i idą w zapomnienie. I nie ma w tym naszej zasługi. Dzieje się to, dzięki posłuszeństwu i cierpieniu Pana Jezusa.

(Mk 14,22-25): A gdy jedli, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał i dał im mówiąc: Bierzcie, to jest Ciało moje. Potem wziął kielich i odmówiwszy dziękczynienie dał im, i pili z niego wszyscy. I rzekł do nich: To jest moja Krew Przymierza, która za wielu będzie wylana. Zaprawdę, powiadam wam: Odtąd nie będę już pił z owocu winnego krzewu aż do owego dnia, kiedy pić go będę nowy w królestwie Bożym.

Bardzo spójna ta dzisiejsza Liturgia Słowa. Po poprzednich czytaniach dostajemy opis ustanowienia Eucharystii. A przecież wszystko dobre, co nam się dzieje, dzieje się przez Pana Jezusa, którego przyjmujemy do serca właśnie w Eucharystii.

I tu w mojej głowie rodzi się myśl, która, przyznaję od razu, staje okoniem wobec nauczania Kościoła, matki naszej. Oto bowiem Komunia Święta dawana jest pod rygorem uzyskania wcześniej rozgrzeszenia w sakramencie pojednania. I ja, przyznam, mam z tym ogromny problem. Widzę w tym trudną do rozstrzygnięcia sprzeczność:

Z jednej strony rozumiem bowiem, że Pana Jezusa należy przyjąć godnie, a to oznacza konieczność zrobienia najpierw porządku w swojej duszy Z drugiej strony, człowiek potrzebuje wsparcia Pana Jezusa w pokonywaniu grzechy i pokusy do niego. Wszystko, co dobre, dzieje się wszak bez Niego. Odmawianie człowiekowi prawa do przyjęcia Pana Jzuds jest więc de facto pozbawianiem go szansę na dobrą odpowiedzieć do pracy.Zastanawiam się czasem, czy to nie jest inaczej ninam się wydaje, gdy liczymy na to, że to Pan Bóg prowadzi nas mnie dobrą scieżją.

(Visited 25 times, 1 visits today)
Nie krępuj się. Komentuj na Facebooku. Lubię dyskutować. Ach, no, i - jeśli tylko tekst Ci się spodobał, a mam nadzieję, że tak, to podziel się nim z innymi.
Poprzedni tekst

Słowo ma siłę - 27.05.2015

Następny tekst

Słowo ma siłę - 29.05.2015